Wojenne tytuły szlacheckie

I wojna światowa (1914–1918)
KG
Posty: 150
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: KG » 09 gru 2018, 12:43

Zaczynając ten wątek napisałem, że w miarę proste jest ustalenie, za jakie zasługi generałów nadawano im tytuły szlacheckie. Do wyjątków należy GM. Wladimir Janiczek.
http://www.bildarchivaustria.at/Pages/I ... ID=7751314
http://images81.fotosik.pl/54/c608561f91ef0b43med.jpg

Niewiele zresztą w ogóle o nim napisano. W ÖUlK brak jakiejkolwiek wzmianki, w innych publikacjach zwykle tylko tyle, że zginął 26.11.1914 roku, przy czym co do miejsca śmierci są już różnice.
Dłuższy biogram znaleźć można w Österreichisches Biographisches Lexikon, gdzie zamieszczono informację, iż poległ w Rosji.
http://www.biographien.ac.at/oebl/oebl_ ... 0_1914.xml
Przeważa jednak Turka, czasem ta galicyjska nad Stryjem, a czasem, być może poprzez skojarzenie z Rosją wymienioną w ÖBL, Turka na północny-wschód od Lublina. Znalazłem też Woroniankę (Woronienka w Gorganach?), a to już graficznie blisko Wołosianki, gdzie generał Janiczek został zabity i od której rodzina otrzymała predykat. Prawidłowa nazwa pojawia się w kilku notatkach prasowych, w jednym przypadku nawet z bliższym określeniem – na północ od wsi.
Najdokładniejszy opis potyczki w rejonie Wołosianki znalazłem w jednym z numerów „Streffleurs Militärblatt”.
Zanim jednak o ostatniej walce, kilka słów o samym Wladimirze Janiczku.
Urodził się w Brnie 15.12.1860, przy czym jego gminą przynależności był Graz (tak przynajmniej wynika z karty w czeskim Centralnym Archiwum Wojennym).
W 1879 roku ukończył dopiero co przeniesioną do dawnego kartuzjańskiego klasztoru w Königsfeld (Královo Pole, teraz część Brna) szkołę kadetów i rozpoczął służbę w goryckim IR. 49. W 1883 przeniesiono go do właśnie sformowanego w Iglau (Spiska Nowa Wieś) IR.81, do którego formalnie należał 10 lat. W tym czasie w latach 1887-89 ukończył Kriegsschule, a wraz z nim na jednym roku byli m.in. arcyks. Leopold Salvator, Ludwig Fabini, Franz Kanik, Karl Scotti, Julius Nagy, Maximilian Csicserics, Georg Schariczer, Rudolf Krauss, Emil Lischka, Alfred Schenk, Alexander Szurmay.
Potem jako oficer sztabu generalnego służył w wiedeńskiej 26. brygadzie piechoty, w 34. dywizji piechoty w banackim Temeszwarze i od 1892 roku w 4. dywizji piechoty w Brnie. W 1892,a więc w wieku 32 lat, jako świeżo upieczony kapitan 1. klasy, otrzymał swoje pierwsze odznaczenie i było to Signum Laudis - wyróżnienie przyznawane za wybitne zasługi. Powód był nietypowy – z narażeniem własnego życia uratował od utonięcia dwóch żołnierzy. Później, już jako zasłużony oficer, otrzymał też m.in. MVK 3 klasy (1904), EKO (1910) i LO (1912).
W latach 1893-1895 wykładał w swojej dawnej szkole kadeckiej w Karthaus taktykę i wiedzę o organizacji armii. W czasie pobytu w Brnie zajmował się m.in. edukacją dwóch arcyksiążąt.
W kolejnych latach służył w brneńskiej dywizji, tamże w 8. pułku piechoty, a od roku 1898 jako major w XIV korpusie w Sarajewie, gdzie w stopniu podpułkownika (od 1.11.1901) był m.in. szefem sztabu dywizji.
W 1902 roku przeniesiony do Landwehry, służył w LIR.18 w Przemyślu jako komendant batalionu, po czym w 1905 roku po awansie na stopień pułkownika objął dowództwo LIR.13 w Ołomuńcu. W 1910 nadal był w tym pułku, ale już nie jako komendant. W grudniu otrzymuje awans generalski i zostaje przydzielony do komendantury obrony krajowej w Innsbrucku.
W 1912 roku zostaje dowódcą 43. brygady Landwehry w Grazu, a w następnym roku ze względów zdrowotnych przeniesiono go w stan spoczynku. Mieszkał nadal w Grazu, a jego sytuacja zdrowotna nie była chyba całkiem zła, skoro intensywnie zajmował się baloniarstwem. W 1913 brał np. udział w nocnym locie balonem „Steiermark”, który wystartował o 18.30 z Mariboru i około 1. w nocy lądował niedaleko Pszczyny, a w drugim etapie, gdy balonem samodzielnie sterował gen. Janiczek, dla którego lot oznaczał uzyskanie (w wieku 53 lat) patentu pilota balonowego - nad granicę rosyjską. 30 lipca 1914 roku odbył lot na trasie Klagenfurt – Jauernig w Karyntii, rozrzucając tysiące patriotycznych ulotek.

Reaktywowany po wybuchu wojny, objął dowództwo 12. brygady landszturmu, z którą trafił na front około 1 listopada w rejonie Skolego.
Śmierć generała Janiczka związana jest z walkami o główny grzbiet Karpat w rejonie dolin Oporu i Świcy. Rosjanie zajęli Sławsko, a potem 3-4 bataliony i kilka sotni kozackich przeszły do Wołosianki. W tej sytuacji 25 listopada trzy bataliony z 12. brygady Landsturmu pod osobistym dowództwem gen. Janiczka ruszyły forsownym marszem z rejonu Ludwikówki (obecnie Mysliwka) i oblodzonymi drogami przez Przełęcz Wyszkowską przeszły najpierw na południową stronę grzbietu Karpat do Lengyelszállás (Лісковець) i Tarújfalu (Новосе́лиця), po czym z powrotem na północne stoki w rejon Wołosianki, gdzie 26 listopada rozpoczęły atak okrążający oddziały rosyjskie, które pośpiesznie wycofały się w kierunku Sławska, utrzymując jednak Wołosiankę. Wieś została zaatakowana przez straże przednie Landsturmu , a na czele był „dzielny brygadier GM. Janiczek”. Zginął trafiony dwiema kulami, a wg innej relacji – od strzału w serce (w propagandzie – typowy sposób śmierci ludzi dzielnych).
Opis powyższy pochodzi z ówczesnej prasy, więc nie do końca musi być prawdziwy. A jeśli jest, to dobrze pokazuje przyczyny, z powodu których armia austro-węgierska w pierwszym roku wojny straciła tak wielu wysokich rangą dowódców.
Komendę brygady objął po nim Obst. (m.T.u.Ch.) Hans Burggasser
viewtopic.php?f=57&t=1315
Wladimir Janiczek został 3 grudnia 1914 roku (a więc w 8 dni po śmierci w Galicji) pochowany w grobie rodzinnym na centralnym cmentarzu w Brnie.
W 1915 roku cesarz przyznał gen. Janiczkowi pośmiertnie dekorację wojenną do Krzyża Rycerskiego Orderu Leopolda.
Jesienią 1916 roku uhonorowano tytułami szlacheckimi znanych (także z Galicji) dowódców – FZM. Stefan Ljubičić został baronem, a G.d.I. Josef Roth otrzymał tytuł „Ritter” wraz z predykatem von Limanowa-Lapanów. Równocześnie Luise Janiczek, wdowa po Wladimirze i jego syn Kurt, podporucznik służący ochotniczo w UR.4, otrzymali za zasługi męża i ojca tytuł szlachecki wraz z predykatem „von Wolosianka”.

KG
Posty: 150
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: KG » 27 gru 2018, 22:06

Josef Baumann von Koryto
Tytuł szlachecki Josef Baumann otrzymał decyzją cesarza Franciszka Józefa z 8 maja 1916 roku, przy czym stosowny dyplom został podpisany przez cesarza Karola, co ogłoszono 22 czerwca 1917 roku.
Predykat „von Koryto" związany jest z walkami z września i października 1915 roku, jakie miały miejsce pomiędzy Łuckiem i Równem.
Koryty (na niektórych mapach Koryto) była to niewielka osada (teraz dwie-trzy zagrody) na prawym brzegu Putiłówki, naprzeciw Tereszowa.
https://images91.fotosik.pl/96/16adc90ea392bf51med.jpg
Na początku września 1915 roku wioska znalazła się na linii frontu na styku 4. armii (IX korpus, 26. dywizja Landwehry – po Kolonię Falkowszczyzna ) i 1. armii (Korpus Szurmaya, 7. dywizja piechoty – po Ewelinów). Linia oddzielająca armie przebiegała przez pagórek opisywany na mapach jako Bienen-Höhe (249). W nocy na 3 września 1915 roku sąsiadowały tam 11. pułk Landwehry z 51. brygady Landwehry gen. Zygadłowicza (w Kolonii Falkowszyzna, na północ od wzniesienia) i IR. 68 z 14. brygady piechoty (Ewelinów, na południe od wzniesienia). Wchodzący w skład tej brygady wiedeński 21. batalion strzelców polowych dowodzony przez ppłk. Josefa Baumanna był w rezerwie w lesie na zachód od Kolonii Krasilno (na niektórych mapach – Kolonia Koryty / Kolonia Koryto).
Nocne natarcie rosyjskie skierowane było od strony Koryt na pozycje LIR.11, a po ich przełamaniu, dalej na Kolonię Krasilno. Część żołnierzy Landwehry dostała się do niewoli, a część zmuszona była do odwrotu. W tej sytuacji podpułkownik Baumann, bez rozkazu swoich zwierzchników, ruszył na pomoc jednostce z sąsiedniej armii, osobiście prowadząc do ataku półbatalion. Po drodze przejął wycofujących się żołnierzy jiczińskiego pułku, a następnie rozbił natarcie przeciwnika i uwolnił jeńców. Wypełnił groźną lukę miedzy armiami i uniemożliwił przeciwnikowi wyjście na tyły sąsiednich oddziałów.
Miesiąc później (7 października 1915) w tym samym miejscu FJB. 21 również był w rezerwie, a w okopach znajdowali się żołnierze węgierskiego 68. pułku piechoty. W czasie nocnego rosyjskiego ataku Baumann otrzymał rozkaz przejęcia dowodzenia, po czym pod silnym ogniem przedostał się na dogodne miejsce obserwacyjne bezpośrednio na linii walki. W krytycznej sytuacji, gdy własne oddziały były przemieszane, a Rosjanie wspomagani ogniem artyleryjskim przypuszczali kolejne ataki, ppłk. Baumann, mając świadomość, iż nie może liczyć na żadne rezerwy, osobiście poprowadził żołnierzy do skutecznego natarcia i po ciężkich walkach w godzinach popołudniowych odzyskał teren. Następnej nocy utrzymał pozycje podczas kolejnego ataku rosyjskiego.
Czyny te były też podstawą do przyznania mu w ramach powojennej już promocji (nr 187 z 10 czerwca 1921) Krzyża Rycerskiego Wojskowego Orderu Marii Teresy, a 7 października stał się świętem wiedeńskiego FJB. 2 zu Rad, kontynuującego tradycję FJB.21.
Przyznając MMTO, wzięto pod uwagę także działania Josefa Baumanna na froncie włoskim podczas 10. bitwy nad Isonzo. Wówczas w stopniu podpułkownika dowodził tam IR.37 . W nocy na 23 maja 1917 odprowadził swój pułk na pozycje rezerwowe, po czym następnego dnia sytuacja na froncie stała się na tyle trudna, iż jego oddział musiał niezwłocznie wrócić na linię walk w rejon wsi Sela na północ od Duino. O 3.30 nad ranem po kolejnym nocnym marszu Josef Baumann osobiście poprowadził pułk do walki o wzgórza między wsiami Brestovica pri Komnu i Sela na Krasu.
Dziwny zbieg okoliczności – sąsiednia miejscowość nazywa się Korita na Krasu.
  • Opis październikowych walk na Wołyniu, widzianych z perspektywy prostego (?) żołnierza, znaleźć można w cyklu wspomnień opublikowanych kilkanaście lat po wojnie w jednej z gazet pod zbiorczym tytułem „Jak popadł Pan w niewolę”. Autorem tekstu „Nocna przygoda nad Putiłówką” jest Anton Klima z batalionu Baumanna.
    Na początku października 1915 FJB. 21 po ciężkich, pełnych strat walkach nad dolną Putiłówką (Wołyń) przeszedł na rezerwowe pozycje koło Kolonii Koryty. Przerwa na wypoczynek była przez nas przywitana radośnie i z wielkim zadowoleniem wprowadziliśmy się do nowych kwater. Były to ziemianki wcześniej zajmowane przez Rosjan, bardzo komfortowo wybudowane i zaopatrzone w żelazny zapas robactwa. Byliśmy do tego przyzwyczajeni, urządziliśmy się po domowemu i na początek gruntownie dobrze się wyspaliśmy. Klika dni spokoju przed nami, znowu funkcjonowała poczta polowa, krótko - byliśmy szczęśliwi. Przez dwa dni. Trzeciego dnia o północy akurat lunęło i naciągnęliśmy na głowy płachty namiotowe. A l a r m! Pierwsza kompania musi naprzód na linię ognia, coś tam szeptano o rosyjskim przełamaniu, w co wierzymy, gdyż nasza artyleria strzela z całych sił. A więc naprzód w najczarniejszą noc. Deszcz przestał padać, ale drogi były rozmiękłe, a wokół nas szalał ogień ciężkiej artylerii i karabinów maszynowych. Przy ciężkich stratach osiągamy wzniesienia łańcucha pagórków i stąd każdy posuwa się wolno naprzód w gęstniejącym ogniu. Na chybił trafił, bo nic nie widać. Po nieskończenie długim marszu osiągamy z kilkoma kolegami, wyczerpani i pokryci błotem, nasyp, przeczołgujemy się przez niego i wpadamy całkiem głęboko do wypełnionego wodą okopu, który potem okazał się naszą pierwszą linią. Na razie wszystko nam było jedno, leżymy, gdzie wpadliśmy i łapiemy głębszy oddech; potem się rozglądamy. Nie ma wiele do obejrzenia, Rosjanie zrobili swoją robotę. Okop był pusty i miejscami zawalony, szeroka droga w zasiekach z drutu, pewna liczba martwych i około 10 żywych, z 79., którzy podczas akcji oczyszczania zostali przeoczeni przez Rosjan. To wszystko. A więc było nas około dwudziestu, sami, bez łączności z innymi, w nieskończenie długim okopie, który przed nami zajęty był przez cztery bataliony.
    O 3 nad ranem nagle ogień ucichł. Nic nie było widać, do tego straszny okrzyk „urra” na lewo i na prawo, i jeszcze z tyłu. Bez wątpienia Rosjanie atakują już pozycje rezerwowe. Nasza gromadka dostaje ogień z boku, ciaśniej stłaczamy się pod ziemną ścianą. Przed okopem nagle wynurza się czarny, milczący ludzki mur, równocześnie naokoło na krawędziach okopów piechociarze w talerzowatych czapkach, niewyobrażalna przewaga. Sparaliżowani, martwo patrzymy w górę, już są z dzikim wrzaskiem w okopie, pierwszy chwyta za mój karabin, wyrywam go szarpiąc, tak walczymy jakiś czas, ja duchem nieobecny, nie mogę uwierzyć, że będę jeńcem, skierowane przeciw mnie szpice bagnetów pozwalają mi to zrozumieć. Puszczam broń, moje szczęście, że to byli inteligentni petersburżanie, w przeciwnym razie nie byłbym w stanie opisać tego epizodu.
    Moi towarzysze już byli rozbrojeni i tylko pozostało wyjść z okopów na rosyjska stronę. Akurat się rozwidniło, ponury poranek w każdym znaczeniu! Skacząc z okopu do okopu, ścigani ogniem austriackich karabinów maszynowych, pod groźbą rosyjskiej broni, musieliśmy w strachu ratować nasze biedne życie. W ten sposób wielu tam zostało. Trzy lata byłem pędzony przez Rosję i Syberię, widziałem wiele zła i jestem szczęśliwy, że uszedłem cało.

    Anton Klima z rosyjskiej niewoli pisał kartki do redakcji "Illustrierte Kronen Zeitung". Znalazłem pięć takich wzmianek. Był w obozie w Tomsku, miał numer 16693 i… pałał optymizmem.
    Pierwsza - z 22.10.1916 - to życzenia świąteczne opublikowane 12.12.1916.
    Kolejna z 1.12.1916, podana do wiadomości 14.02.1917. Następna z 7.02.1917 dotarła do redakcji około 27.08.1917 – tym razem Anton Klima podpisuje się jako aktor charakterystyczny w Operetten-Ansamble F. Wurz Kriegsgefangenenlagervarieté Tomsk.
    Kartka z 11.02.1917 (opublikowana 30.06.1917) również pisana w imieniu aktorów obozowego teatrzyku pod dyrekcją Franz Wurza z wiedeńskiego LIR.1.
    Życzenia wielkanocne wysłane 22.02.1917 dotarły dopiero w połowie listopada, co wzbudziło w redakcji niejakie zdziwienie. Można więc przypuszczać, że wcześniejsza korespondencja dochodziła w zwykłym tempie.
Wracając do wojennego i niewojennego życiorysu Josefa Baumanna…
Urodził się 27 listopada 1865 roku w Preszburgu. Mając dwadzieścia lat skończył szkołę kadetów w Wiedniu-Breitensee i rozpoczął jako kadet służbę w wiedeńskim IR. 48. Po awansie na podporucznika w latach 1891 i 1892 odbył kursy dla nauczycieli fechtunku i gimnastyki w Wiener Neustadt, po czym w latach 1893-1897 wykorzystywał zdobyte umiejętności w szkole kadetów piechoty w Wiedniu, jednocześnie nauczając tam języka węgierskiego.
1 marca 1910 roku trafił w stopniu kapitana do IR. 37, który niedawno przeniesiono z Nagyvárad (Oradea) do Wiednia. Awans na majora (1.11.1912) uzyskał w trakcie służby w tym pułku i z nim ruszył na wojnę, dowodząc batalionem. 22 styczniu 1915 został komendantem FJB.21, na stopień podpułkownika awansował 1 maja 1915 roku.
  • W opracowaniu Der Militär-Maria Theresien-Orden. Die Auszeichnungen im Weltkrieg 1914-1918 Oskar Hofmann i Gustav Hubka błędnie piszą, iż podczas walk nad Putiłówką Josef Baumann był majorem.
27 lipca 1916 z powrotem przeniesiony do IR. 37, ale już jako jego dowódca, którym był do zakończenia wojny. Pułkownikiem został w ramach listopadowych awansów w 1917 roku.
Walczył na froncie serbskim, rosyjskim, rumuńskim i włoskim. Był 4 razy ranny i wielokrotnie odznaczany.
https://images91.fotosik.pl/96/d8f1a2912e700122med.jpg
[Oskar Hofmann, Gustav Hubka, Der Militär-Maria Theresien-Orden. Die Auszeichnungen im Weltkrieg 1914-1918, Wien 1944]
Po wojnie, będąc pułkownikiem w stanie spoczynku, mieszkał w Wiedniu. Zmarł 15 sierpnia 1927 w Gallspach w Górnej Austrii. Pochowany 18 sierpnia 1927 roku na cmentarzu w wiedeńskiej dzielnicy Meidling, dokładnie w 42 rocznicę ukończenia szkoły kadetów.
https://tng.adler-wien.eu/showmedia.php?mediaID=3171

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 471
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: Trotta » 28 gru 2018, 08:28

Przeciekawe.

Planowo czy nie, ale batalion Baumanna zadziałał jak klasyczny odwód miejsca styku.
Češi bojovali hrdinně za Rakousko-Uhersko, ale první republika to tutlala

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 471
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Kraków

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: Trotta » 04 sty 2019, 23:01

KG pisze:
09 cze 2018, 11:03
Obstlt. Stephan Weingraber von Gródek [IR. 102]
Za Gródek (Jagielloński) w roku 1915. Bardziej znana bitwa.bój pod Gródkiem z września 1914 r. (wiersz Trakla) nie pasuje, ponieważ 102.IR tam wówczas nie było - walczył w Serbii.
Češi bojovali hrdinně za Rakousko-Uhersko, ale první republika to tutlala

KG
Posty: 150
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: KG » 05 sty 2019, 15:01

Ówczesny Obstlt. Stephan Weingraber jest nawet wymieniany w komunikacie pobitewnym jako wyróżniający się dowódca grupy zdobywającej Gródek Jagielloński (19.06.1915). Oprócz IR. 102 podkreśla się też udział IR.11, IR.73 (IV. Bat.), Ldst.IR.1 i kompanii saperów 1/8).
O walkach tych jest całkiem spore opracowanie (88 stron) - Hermann Müller-Brandenburg, Die Schlacht bei Grodek-Lemberg (Juni 1915), Oldenburg 1918 - problem w tym, że prawie wyłącznie uwzględnia ono działania wojsk niemieckich.
Ciekawostka odnosząca się już do znacznie późniejszej historii – Volker Weingraber to wnuk Stephana Weingrabera von Grodek.

KG
Posty: 150
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: KG » 10 sty 2019, 21:47

Aż cztery wojenne predykaty nawiązują do walk nad Bugiem: Josef Watzek von Bugstegen, Oswald Karl Kunesch von Bugringen, Maximilian Maendl von Bughardt i Oskar Mayer von Bugström.
O Josefie Watzku pisałem w poście z 15 czerwca.
Kolejny to FML. Oswald Kunesch von Bugringen (10.05.1862 - 6.05.1940)
Jego nazwisko, również w oficjalnych wykazach, zapisywane było także w wersji „Kuneš”.

W 1907 roku został szefem sztabu IX korpusu w Litomierzycach, a po kilku dniach – pułkownikiem. W kwietniu 1912 roku został przeniesiony na stanowisko dowódcy lwowskiej 60. brygady piechoty i w ramach majowych awansów uzyskał generalską gwiazdkę (ze starszeństwem od 14.06.1912). Na początku Wielkiej Wojny jego brygada, będąca w składzie 30. dywizji piechoty XI korpusu w 3. armii, znajdowała się we Lwowie, a jej poszczególne oddziały przerzucano na różne odcinki. Wkrótce jednak zostały one skoncentrowane we Lwowie (z wyjątkiem 80. pułku piechoty z 60. brygady, który był w rejonie Kamionki Strumiłłowej). Dywizja przeszła przez Żółtańce do Buska, który objęła 26 sierpnia w godzinach południowych. Tam też doszło do odparcia wojsk rosyjskich, które po południu próbowały przejść Bug na północny zachód od miasta w rejonie Lanerówki. Potem dywizja wycofana częściowo została na wzniesienia między Żelechowem a Rzepniowem, utrzymując Busk. Jak pisze Tadeusz Pawlik w Bitwie pod Lwowem, nieprzyjaciel w tej fazie zachowywał się „zupełnie biernie”. 27 sierpnia około południa zarządzono odwrót i oddziały 30. dywizji odeszły z Buska i pagórków nad Bugiem, przy czym nie obyło się bez incydentów. „Jeden wystrzał działowy w Barszczowicach wystarczył, by wywołać panikę w kolumnie 30-ej dywizji piechoty; jednostki zaczynają się wzajemnie ostrzeliwać i trzeba będzie dużego wysiłku oficerów, by przywrócić spokój”[Pawlik]. Noc dywizja spędza w rejonie Barszczowic i Pikułowic, a więc kilka kilometrów od Lwowa.
Tak więc z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że tytuł „von Bugringen” związany jest z zasługami GM. Oswalda Kunescha w walkach w rejonie Buska 26 sierpnia 1914. Wspomina go też w Pamiętnikach Jan Romer: „Dostałem rozkaz poparcia piechoty moim pułkiem z pozycji na zachodnim brzegu Bugu. Ze względu na niewystarczające środki łączności i w materiale, i w wyszkoleniu obsługi, proponowałem zajęcie pozycji na wschodnim brzegu Bugu, co gen. Kunesch, dowodzący moją kolumną, nareszcie przyjął.”

Prawdopodobnie Oswald Kunesch za te walki otrzymał Krzyż Rycerski Leopolda z dekoracją wojenną i mieczami, o czym wzmianki w prasie pojawiły się już we wrześniu 1914. W grudniu na własną prośbę został superarbitrowany i przeniesiony w stan spoczynku. W maju 1915 otrzymał tytuł honorowy tytuł FML., a w roku 1916 szlachectwo.
Po wojnie mieszkał w Linzu, gdzie zmarł w roku 1940 i został pochowany na cmentarzu św. Barbary.
https://images92.fotosik.pl/103/c351eb9dba6b3e43med.jpg
https://tng.adler-wien.eu/showmedia.php?mediaID=44896
https://tng.adler-wien.eu/showmedia.php ... r=standard
W okazałym grobowcu pochowani są wszyscy używający predykatu „Burgringen” tj. generał, jego żona Johanna z d. Wimhölzel i córka Johanna, po mężu (ślub w 1924) Karwinsky von Karwin.

Licząc, jak zwykle, na wyrozumiałość Prześwietnej Administracji Forum dodam jeszcze kilka słów o dwóch innych osobach wymienionych na nagrobnych tablicach.
Johann Evangelista Wimhölzel był kupcem, wieloletnim prezydentem Izby Handlowej, burmistrzem Linzu (1885-1894), honorowym obywatelem miasta, a od roku 1899 teściem ówczesnego kapitana w IR. 79 Oswalda Kunescha.

Syn Johanna Evangelisty, rotmistrz Arnold Kajetan Wimhölzel w maju 1914 roku awansowany został do stopnia rotmistrza rezerwy ołomunieckiego LUR. 4, a od początku wojny służył na froncie północnym jako oficer ordynansowy w 106. dywizji piechoty Landsturmu. Na własną prośbę przeszedł potem do służby w pierwszej linii, najpierw w dywizyjnej kawalerii, a potem w piechocie. Na froncie południowym walczył w rejonie Doberdo w trzeciej, czwartej i piątej bitwie nad Isonzo, po czym znów trafił na front północny, gdzie przez trzy miesiące dowodził batalionem w jednym z pułków niemieckich. Po powrocie na front włoski najpierw był oficerem sztabowym, a potem dowódcą batalionu Landwehry podczas dwunastej bitwy nad Isonzo i ofensywy na Piawę. Zginął podczas rozpoznania 17 czerwca 1918 roku na Montello nad Piawą, gdzie w czasach faszystowskich zbudowano jedno z gigantycznych ossariów (Sacrario del Montello). Zwłoki przewieziono do Linzu, a uroczysty pogrzeb odbył się 3 lipca 1918.
Był dwukrotnie odznaczony Krzyżem Zasługi Wojennej 3. klasy z dekoracją wojenną, oraz, w odstępie kilku miesięcy w 1915 roku, obydwoma stopniami Signum Laudis.W roku 1917 otrzymał też niemiecki Krzyż Żelazny 1. klasy (na czele grupy szturmowej przeprowadził atak z użyciem ręcznych granatów na okopy rosyjskie), a dwa lata wcześniej Krzyż Żelazny 2. klasy, za zasługi we wrześniu 1914 roku (zaznaczono, że podczas starcia z sotnią kozacką we wrześniu 1914 roku został pod nim zastrzelony koń). Warto może też wspomnieć, iż w 1915 roku przeznaczył na pierwszą i drugą pożyczkę wojenną 500.000 koron, co było kwotą niebagatelną.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości