Skołyszyn - historia zapomniana

Cmentarze I wojny światowej
Awatar użytkownika
MagdaSz
Posty: 37
Rejestracja: 12 sie 2025, 11:04
Lokalizacja: Rzesz-uff
Kontakt:

Skołyszyn - historia zapomniana

Post autor: MagdaSz » 20 lut 2026, 22:19

Mit seines friedens Zauber
ein Wald Uns mild umwhert
die Wir im Kampf gefallen,
wie Wir im Kampf gelebt

Swoim czarodziejskim spokojem las z łagodnością nas otacza,
nas, którzyśmy w walce polegli, tak jak żyliśmy w walce.



Jak napisać artykuł o cmentarzu, który powstał na szczycie wzgórza, ale jest niewidoczny? Są pochowani na nim żołnierze, ale jacyś tacy tajemniczy? Tu zaczyna się moja podróż w przeszłość, w której towarzyszył mi Paukler Val/Sal/Pal (?) tajemniczy żołnierz z 56 Pułku Piechoty z Wadowic (dalej IR56).

Październik 2025 r., razem z Tatą wybraliśmy się na wycieczkę po cmentarzach okręgu II. Bączal, cmentarz nr 27, daje się znaleźć dosyć łatwo, duża, prosta bramka lekko się otwiera, jest cicho, spokojnie. Piękny słoneczny październikowy dzień po wejściu na cmentarz nagle staje się ciemno zielony, jesienny, z rozsianymi gdzieniegdzie plamami światła. Na tle innych cmentarzy jest bardzo czysto, prawie sterylnie. Pomyślałam, że zakłócamy spokój chłopaków, więc nie byliśmy tam długo, wystarczająco jednak, żebym chciała wrócić i poczytać o tym, co zobaczyłam i dlaczego jest tak a nie inaczej.

Pamiętacie, pisałam kiedyś o Józefie Jarolimku z cmentarza nr 26 w Sławęcinie. Zaciekawiło mnie wtedy, że pośród 61 pochowanych żołnierzy ck armii znajduje się tylko 2 z IR56, który walczył w okolicy w maju 1915 r.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy na liście pochowanych w na cmentarzu nr 27 w Bączalu znalazłam tylko jednego wśród pochowanych tu 146 osób. Na te 146 osób, jest aż 92 (wszyscy nn) żołnierzy armii rosyjskiej, 29 (w tym 26 znanych) żołnierzy armii niemieckiej oraz 25 (w tym 6 znanych) żołnierzy armii austro-węgierskiej. Łącznie z imienia i nazwiska znanych jest 32 osoby. No nie za wiele, ale jednak przeważają pochówki rosyjskie, a tu raczej nikt nad identyfikacją się rozczulał. Wiadomo tylko, że wśród żołnierzy carskich znaleziono 3 oficerów i “wyróżniono” ich pojedynczymi pochówkami.

Val Paukler, 2 Józefów i Maciej

Poznajcie Val’a Pauklera:

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... ff5709a979

Dlaczego jest to wyjątkowy żołnierz?

Otóż jest to jedyny żołnierz ck armii pochowany na tym cmentarzu, dla którego znalazłam oryginalną austriacką kartę ewidencyjną. Pozostałe 5 kart, jakie odszukałam, dotyczy żołnierzy armii niemieckiej. I to tyle… 6 kart…
Być może są jeszcze inne, ale mnie nie udało się do nich dotrzeć.

Wyjątkowy żołnierz? Myślę, że tak.

Nie znamy jego daty urodzenia, ani nie wiemy skąd pochodził. Nie znamy także daty śmierci. Wiadomo tylko, że poległ w Sławęcinie.

Nie przyznał się do niego 53 Pułk Piechoty z Zagrzebia, odpisując na zapytanie skierowane przez Kriegsgräber-Abteilung (dalej KGA) - dziennik podawczy nr KGA 4925. A jednak w spisie poległych pochowanych na cmentarzu nr 27 w Bączalu ma przypisaną przynależność pułkową i figuruje jako żołnierz IR 56 z Wadowic. Kto i na jakiej podstawie stwierdził, że Val Paukler był z IR56 - nie wiadomo. Spisy poległych w okręgu II (Jasło) oraz spora część dokumentacji powstawała już po 1-szej wojnie światowej, jednak co było podstawą jej tworzenia do końca nie wiadomo.

Co ciekawe na niedalekim cmentarzu w Binarowej pochowano żołnierza, Josefa Kreli, którego służby KGA przypisały do IR53, mimo że na jego karcie ewidencyjnej wyraźnie podano, że 53 pułk piechoty nie potwierdził jego przynależności.

Podobnie jak Val, Józef Kreli jest postacią zagadkową, wiadomo tylko, że poległ w Binarowej.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... e336550c95

Na tejże karcie przywołano również ten sam nr dokumentu (KGA 4925), jak w przypadku Val’a Pauklera. Niestety w teczce korespondencyjnej nie zachował się ww. dokument.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... fd80e4357d

Moim zdaniem wątpliwe jest żeby 53 Pułk Piechoty brał udział w bitwie gorlickiej, no chyba że pojedynczy żołnierze byli przesuwani akurat do jednostek biorących udział w walkach na tym terenie. Czy jednak w takiej sytuacji 53 Pułk Piechoty nie potwierdziłby przynależności żołnierzy: Pauklera i Kreli’ego?

Wszystko to spowodowało, że przyjrzałam się pochówkom żołnierzy z 56 Pułku Piechoty z Wadowic w okolicy Biecza … no i trochę się zdziwiłam. Kolejnym cmentarzem po Pustkach i Gorlicach pod względem liczby pochowanych żołnierzy przypisanych do IR56 jest cmentarz w Święcanach. Spoczywa ich tam 59 zidentyfikowanych z imienia i nazwiska - wg opracowania Jerzego JP Drogomira pt. “Polegli w Galicji Zachodniej 1914-15”. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie skofrontowała oficjalnej listy pochowanych z wypisami z metryk zgonów pułku. Zasadniczo listy zgadzają się ze sobą, w każdym razie co do liczby pochowanych. Różnią się natomiast w sumie 8 nazwiskami, wśród których są 2 szczególne nazwiska i o nich niżej.

Kadet Aspirant Matthias Kubieniec, ur. w 1887 r., przynależny do miejscowości Kocierz w ówczesnym powiecie żywieckim. Poległ 05.05.1915 r., pochowany w Bieczu na cmentarzu nr 106 w mogile zbiorowej nr 87, razem z kolegami z pułku.

https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... 11&lang=en

Dlaczego ta osoba jest intrygująca? W dokumentach dotyczących cmentarza nr 106 pojawia się informacja, że poległ w Bieczu na Przedmieściu i pierwotnie był pochowany na polu Józefa Sitka, podczas gdy pułkowe metryki zgonów podają, że zginął w Święcanach. Jest prawdopodobne, że jedna i druga informacja są ze sobą zbieżne ze względu na bliskość obu miejsc, aczkolwiek pomyłki piszącego nie można również wykluczyć.

Drugi żołnierz, którego losy mnie zaciekawiły to Josef Cernichowski/Cernichovsky/Cernochorsky, urodzony w 1887 r. i przynależny do miejscowości Příčovy, ówczesny powiat Sedlčany w Czechach. W dwóch różnych źródłach podano, że był szeregowcem landszturmu, a w jednym, że szeregowcem. Tutaj specjalistom pozostawiam ocenę właściwego stopnia, jednak wiek sugeruje, że właściwym stopniem powinien być “infanterist”, czyli szeregowiec.

https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/v ... rnichowski

Jak widać nie tylko stopień był problematyczny, także nazwisko przysparzało pisarzom problemów. Na szczęście inne szczegóły pozwalają przypuszczać, że chodzi o tę samą osobę.

https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... 28&lang=en

Jak podaje lista strat przesłana przez pułk na wezwanie KGA, Józef zginął 05.05.1915 r. pod Święcanami, potwierdza to również wpis do księgi metrykalnej IR56.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... add77069e0

Tylko gdzie jest pochowany? No nie w Święcanach, ani nie w Bieczu, ani nawet nie w Bączalu.

A otóż - wg spisów KGA zdeponowanych w archiwum w Krakowie - spoczywa w Harklowej, na cmentarzu nr 15, teoretycznie w mogile nr 8 razem z 10-cioma nieznanymi z imienia i nazwiska żołnierzami armii niemieckiej. Jakim cudem Józef “zawędrował” spod Święcan do Harklowej, 12 km dalej, w tym przekraczając rzekę Ropę? Czy było to spowodowane komasowaniem pochówków żołnierzy armii niemieckiej na wybranych cmentarzach? Być może, ponieważ cmentarz w Harklowej ma taki właśnie charakter, obok mogił żołnierzy armii rosyjskiej, spoczywają tam żołnierze niemieckiej 81 i 82 Rezerwowej Dywizji Piechoty - łącznie 77 osób.

Czy Józef od początku spoczywał w mogile masowej razem z żołnierzami armii niemieckiej poległymi w okolicy Święcan? Jeśli tak, to byliby to raczej żołnierze z Korpusu Gwardii, który operował po tej stronie rzeki Ropy. Co do zasady mogiły masowe w przypadku ekshumacji były przenoszone “w całości”, stąd Józef razem z innymi mógłby spocząć w Harklowej. Ale żeby nie było tak jednoznacznie, to obecne rozmieszczenie tabliczek na grobach w Harklowej nie jest zgodne z planem i wykazem zamieszczonym w pracy Jerzego JP Drogomira pt. “Polegli w Galicji Zachodniej 1914-15”. Być może jest jakieś wyjaśnienie tego stanu rzeczy, jednak ja do niego na razie nie dotarłam. Ale i na ten cmentarz się wybiorę, w swoim czasie.

Skołyszyn i okolice

Jak to się stało, że Święcany zostały jednym z głównych cmentarzy dla IR56 z Wadowic?

5 maja 1915 r. równocześnie z Korpusem Gwardii ruszyła 39 Dywizja Piechoty Honvedu oraz 12 Dywizja Piechoty. Na lewym skrzydle w połączeniu z 2 Dywizją Gwardii operowała 39 DP, która 4 maja toczyła ciężkie boje o wzgórze 385 zajęte ostatecznie pod koniec dnia. Na kolejny dzień (tj. 5 maja) zaplanowano przejście przez potok Olszynka, zdobycie Święcan (w połączeniu z 2 dywizją gwardii) i Siepietnicy oraz wyjście na wzgórze 370 Ryczak (obecnie Łysa Góra).

https://magyarezredek.hu/online-viewer- ... 8/mode/1up

Jak pisze Piotr Szlanta w swojej pracy “Gorlice-Tarnów 1915” [str. 210 - 211]:

(...) Siła uderzeniowa Węgrów została już jednak tego dnia [msz: 4 maja] wyczerpana. Dowództwo dywizji postanowiło przenocować na zdobytych pozycjach, wysyłając
dalej na wschód, w kierunku Święcian i Siepietnicy, leżących w dolinie potoku Olszynki o około 2-3 km, jedynie straże przednie. Ta decyzja nie spodobała się dowództwu korpusu (...) Ze swej strony Balass argumentował z kolei, że po trzech dniach nieustannych walk i przemarszów jego żołnierze są przemęczeni. Do tego właśnie zaczęto wydawać im ciepłe posiłki. Prosił zatem o zezwolenie na pozostanie na nocny odpoczynek na niedawno z takim trudem zdobytych pozycjach. Jak zapewniał, w dolinę Olszynki i na wschodni jej brzeg zostaną wysłane silne patrole rozpoznawcze i zabezpieczenia. Do tego według jeńców (tego dnia 39. DP hon. wzięła do niewoli 880 jeńców, w tym czterech oficerów) rosyjskie pozycje na wschód od Olszynki miały być silnie obsadzone. Argumenty te trafiły do przekonania przełożonych i honwedzi mogli cieszyć się wieczoru zasłużonym odpoczynkiem. (...)”

Rankiem 5 maja 39 DP miała posuwać się nadal na lewym skrzydle swojego korpusu, jednak po opanowaniu wzgórza 370 - Ryczak, została wycofana jako rezerwa dywizji. Był już najwyższy czas.

Ze wspomnień HIR 16
https://magyarezredek.hu/online-viewer- ... rch/ryczak

“(...) Na 5 maja zaplanowano atak, w ramach którego pułk wyruszył o godz. 7:00 z pozycji 385, a jego prawe skrzydło przedzierało się przez Ryczak 370 [msz: obecnie Łysa Góra]. Jednak po dotarciu do punktu 370, 2,5 km dalej, o godz. 11:30 zatrzymano je. Niemcy przejęli przydzielony nam obszar, a ich artyleria zajęła wzgórze 370 i otworzyła ogień do Rosjan okopanych na odległych wzgórzach.

Cała 39. dywizja została wycofana i stała się rezerwą korpusu. Nasz pułk wrócił do Święcan, a następnie rozbił obóz bezpośrednio na wzgórzu od stacji kolejowej w Skołyszynie.

W uznaniu za bohaterstwo wykazane podczas trzech dni walk i jako natychmiastowa nagroda pułk otrzymał niezwykłe odznaczenie w postaci 5 dużych i 20 małych srebrnych medali za męstwo, które natychmiast rozdzielono między najlepszych żołnierzy. (...)”

W skład 12 DP wchodził także 100 Pułk Piechoty z Cieszyna, którego dowódcą był wtedy pułkownik, później generał Franciszek K. Latinik, który tak wspomina ten dzień w swojej książce pt. “Żołnierz polski pod Gorlicami 1915: działalność 100 Pułku Ziemi Cieszyńskiej”
https://polona.pl/item-view/6c3a5efd-cd ... 72?page=51

“(...) Do‎ ‎dalszego‎ ‎natarcia‎ ‎w‎ ‎d.‎ ‎5‎ ‎maja‎ ‎wyruszyła‎ ‎główna‎ ‎kolumna dywizji‎ ‎12-ej‎ ‎pod‎ ‎dowództwem‎ ‎gen.‎ ‎Puchalskiego‎ ‎(3,‎ ‎20,‎ ‎57‎ ‎pp. i‎ ‎artylerja)‎ ‎na‎ ‎gościńcu‎ ‎Biecz - Jasło. Kolumna‎ ‎lewa‎ ‎56‎ ‎pp.‎ ‎miała‎ ‎posuwać‎ ‎się‎ ‎na‎ ‎równej‎ ‎wysokości‎ ‎przez‎ ‎Lisów - Sławęcin,‎ ‎100‎ ‎pp.‎ ‎zaś,‎ ‎który‎ ‎od‎ ‎sześciu‎ ‎dni nie‎ ‎miał‎ ‎ani‎ ‎godziny‎ ‎wypoczynku,‎ ‎przeznaczono‎ ‎jako‎ ‎rezerwę korpusu‎ ‎w‎ ‎Bieczu.‎ ‎(...)”

https://polona.pl/item-view/6c3a5efd-cd ... 72?page=90

A zatem podczas gdy Honwedzi przechodzili przez Święcany w kierunku na wzgórze 370, IR56 maszerował z Biecza w kierunku wschodnim przez wzgórza nad Przedmieściem, Siepietnicę, Lisów i Sławęcin.

Po wycofaniu 39 DP Honwedu na prawo od 2 Dywizji Gwardii znalazła się 12 Dywizja Piechoty, przy czym pułkiem łączącym został IR56.

Z powyższych opisów wynika, że sytuacja w Święcanach nie wygląda jakoś dramatycznie. Rzeczywiście jednak walki 4 maja o wzgórza działu nad Święcanami (kota 307 i 385), a następnie o wzgórze 370 Ryczak i Lisówek zebrały krwawe żniwo. Obecnie na cmentarzu nr 30 w Święcanach pochowanych jest 467 osób, w tym 272 żołnierzy armii austro-węgierskiej, 194 żołnierzy armii rosyjskiej i 1 żołnierz armii niemieckiej. Data śmierci osób zidentyfikowanych, tj. 103, to 5 maja 1915 r.

Być może z tej właśnie okolicy zabrano Józefa Cernochorsky’ego i razem z 10 nieznanymi żołnierzami armii niemieckiej pochowano w Harklowej. Dlaczego?

Oprócz tej ciekawostki jest jeszcze inna. Wg metryk zgonów IR56 w dniu 5 maja 1915 r. w Sławęcinie ginie tylko jeden żołnierz, szeregowiec Antoni Kozioł, ur. w 1887 r. w Woli Radziszowskiej, ówczesny powiat myślenicki.

https://www.familysearch.org/ark:/61903 ... 80&lang=en

Gdzie został pochowany? Czy spoczywa w którejś w bezimiennych mogił na cmentarzach wojennych, czy też jego grób pozostał zapomniany w okolicy?

Wzgórza nad Ropą

Po tej krótkiej wycieczce na drugi brzeg Ropy do Harklowej i z powrotem, wracamy do Bączala i kolejnych ciekawostek na cmentarzu nr 27.

Jak już wspomniałam, pochowano tutaj 26 żołnierzy armii niemieckiej, przede wszystkim z Garde Grenadier Regiment nr 1 (Aleksander) oraz Garde Grenadier Regiment nr 3 (Elżbieta), którzy polegli 5 i 6 maja 1915 r. wychodząc ze Święcan, przez Lisówek i Lisów, a następnie Bączal Dolny (wzgórze Babis - 348) w kierunku na wzgórze 305 znajdujące się dalej na północny wschód. Celem operacji było zajęcie miejscowości Opacie i Jareniówka, a następnie podejście pod Wisłokę i przeprawa w kierunku Jasła.

[szkic z mapką pasów natarcia]
https://digital.wlb-stuttgart.de/index. ... age%5D=713

Cmentarz nr 27 znajduje się właśnie niedaleko szczytu Góry Babis - 348 m n.p.m.
Analizę sytuacji w dniu 5 maja 1915 r. przedstawił Jarosław Centek w książce “Korpus Gwardii w bitwie pod Gorlicami” [str. 114 -115, w cytowaniu dla czytelności zapisu pominęłam przypisy zastosowane przez autora]:

“(...) Ponieważ pojawiły się informacje o tym, że na lewym brzegu Wisłoki znajdują się jeszcze silne pozycje rosyjskie, odwołano natarcie, które pierwotnie było przewidziane na 17.30. Zamiast tego podesłano na pierwszą linię kuchnie polowe, które dostarczyły żołnierzom ciepły posiłek. 3. pułk grenadierów gwardii [msz: GGR nr 3] był już gotów rozpocząć biwak, gdy o 19.00 nadszedł rozkaz, który posyłał pułk wraz z sąsiadami - z prawej c.k. XXIII brygadą piechoty z 12. dywizji piechoty [msz: IR56, IR100] i z lewej 1. pułkiem grenadierów gwardii [msz: GGR nr 1] - do nocnego ataku na bagnety na wzniesienia na północny wschód od Sławęcina. Na miejsce koncentracji wyznaczono okolice wzgórza 305. Zajmowanie pozycji wyjściowych w trudnym terenie w ciemnościach przeciągało się i 1. pułk grenadierów gwardii się spóźnił. W trudnym terenie, przy zapadającej ciemności, żołnierze 3. pułku grenadierów gwardii z trudem posuwali się naprzód. Ponadto natarcie byłoby flankowane z silnie bronionego wzgórza 348 w pasie c.k. 12. dywizji piechoty. Pułkownik Böhm początkowo zamierzał obejść ten punkt oporu, ale na wieść, że siły austro-węgierskie utknęły, zdecydował się na wsparcie sojusznika. Niemcom udało się znaleźć osłonięte przed ogniem podejście na tyły nieprzyjaciela, które wykorzystały dwie kompanie. Kosztem 1 zabitego oraz 16 rannych zdobyły one około 22.00 tę pozycję, biorąc przy tym około 100 obrońców do niewoli. (...)”

https://polona.pl/item-view/6c3a5efd-cd ... 72?page=52

Oddajmy głos uczestnikom walk, pułk GGR nr 3 Elżbieta tak opisuje sytuację:

od skanu nr 43
https://www.deutsche-digitale-bibliothe ... FTWG47ZCOO

“(...) 4.5.15. (...) Lokalny biwak w Święcanach z silną ochroną ze strony 1. i 2. batalionu.

5.5.15. (Szturm na wzgórze 348) Kontynuacja marszu przez Lisów. Rozmieszczenie na wschód od Lisowa. Kontynuacja marszu do rozmieszczenia na wzgórzu 305 przez Skołyszyn. O 22:00 wieczorny szturm 1. batalionu w celu wsparcia austriackiego 56. Pułku Piechoty na Wzgórze 348 pod Sławęcinem. Rozmieszczenie batalionu F(üsielrów) w celu wsparcia. 2. batalion w rezerwie. Wróg, ponosząc znaczne straty, został rozgromiony przez niespodziewany atak i opuścił silnie ufortyfikowaną pozycję. O 24.00 pułk zgromadził się na wschód od Wzgórza 348 i, posuwając się zgodnie z rozkazem, zajął pozycje na Wzgórzu 305 na zachód od Opacia, zwróconym na północny wschód. (...)”

Ten syntetyczny opis nie oddaje obrazu zaciętych walk toczonych na wzgórzach gminy Skołyszyn.

Nieco więcej szczegółów znajdziemy w historii GGR nr 1 Aleksander

https://digital.wlb-stuttgart.de/index. ... age%5D=193

“(...) 5 maja alianci ruszyli w pościg. Nakazem było dalsze poszerzenie przełamania, szczególnie na południu, aby odciąć wycofujących się Rosjan od Karpat. Od tego dnia linie natarcia korpusu wskazywały na wschód, a nawet południowy wschód.
Nasz pułk początkowo maszerował w kierunku wzniesienia na północny wschód od Lisowa, planując rozlokować się w zalesionym terenie około godziny 11:00 i przygotować się do ataku. Wkrótce rosyjskie okopy zostały zauważone około 3 km na wschód i ostrzelane przez naszą artylerię.

Poszczególne baterie, rozmieszczone w pobliżu naszego miejsca zbiórki, ściągnęły na siebie ogień wroga, w którym oddziały 1. batalionu poniosły znaczne straty; 4. kompania straciła 8 zabitych i 15 rannych, 2. kompania – 2 zabitych i 13 rannych. Co gorsza, leśna ściółka stanęła w płomieniach, a grenadierzy z trudem ratowali rannych towarzyszy z płomieni. Grenadier szczególnie wyróżnił się w tym przedsięwzięciu. Krömpke, 1. kompania, otrzymał awans na starszego szeregowego i Krzyż Żelazny II klasy.

I dalej ze wspomnień gen. F.K. Latinika o sytuacji 5 maja przed południem:
https://polona.pl/item-view/6c3a5efd-cd ... 72?page=51

“(...) Jakoż‎ ‎o‎ ‎11h‎ ‎wymaszerował‎ ‎pułk‎ ‎z‎ ‎Biecza,‎ ‎lecz‎ ‎zanim‎ ‎doścignął‎ ‎kolumnę‎ ‎gen.‎ ‎Puchalskiego‎ ‎otrzymał‎ ‎o‎ ‎12‎h‎ ‎30 ‎w‎ ‎folwarku‎ ‎(M.‎ ‎H.)‎ ‎Lisówek‎ ‎nowy‎ ‎rozkaz‎ ‎przesunięcia‎ ‎się‎ ‎do‎ ‎wsi Lisów,‎ ‎do‎ ‎dyspozycji‎ ‎gen.‎ ‎v.‎ ‎Metz‎ ‎- ‎bitwa‎ ‎była‎ ‎bowiem‎ ‎już rozpoczęta.

W Lisowie o 13h30m informowano mnie o przewidzianym ataku nocnym; pułk może wprawdzie wypocząć za wzgórzem 325, lecz być też i za dnia gotowym do akcji. (...) Do wieczora wydano żywność z kotła; kto mógł a miał - zmieniał bieliznę, mył się w potoku, czyścił rynsztunek i wreszcie ułożył się do snu, wiedząc, iż czeka go noc ruchliwa. Tymczasem 56 pp. i sąsiadująca gwardja (dywizję 39-tą honwedów przesunięto na prawe skrzydło) robiły przygotowania ku nocnemu atakowi (wywiad, oznaczenie dróg dla każdej kolumny, łączność i t. p.).

Wyruszono z Lisowa o 20h wieczór. Na wschód od Skołyszyna ugrupowano pułki do ataku który rozpoczął się o 23h w nocy. Bez względu na ogień nieprzyjacielski i straty posuwano się całkiem cicho przez 20m aż do okopów przeciwnika, które zdobyto bagnetem, biorąc tylko nielicznego jeńca. Nieprzyjaciel ratował się ucieczką, spaliwszy po drodze domy i zagrody. 100 pp. poniósł małe straty (3 zabitych, 7 rannych). Po zdobyciu pozycji Rosjan ściga ich gwardja w kierunku na Dąbrówkę, 56 pp. na Opacie, 100 pp. na grzbiecie wzgórza w kierunku na znak trygonometryczny 317 [msz: Trzcinica], który o 2h 30m osiągnięto. Teraz wysunięto straże ubezpieczające i wywiad, rozkładając biwak na wzgórzu, chociaż na krótki nocleg. Patrole wywiadowcze aż do Wisłoki nie natrafiły nigdzie na nieprzyjaciela. (...)”

Pułk GGR nr 1 Aleksander tak wspomina nocny atak na wzgórze 348:

https://digital.wlb-stuttgart.de/index. ... age%5D=193

“(...) Nastąpiło znaczne opóźnienie, więc dopiero około godziny 19:00 pułk ruszył ponownie. 3. Brygada Gwardii miała ostro nacierać na południowy wschód, mając Pułk Elżbiety po prawej stronie, a nasz po lewej, i zaatakować nocnym natarciem na bagnety z linii wzgórz na północny wschód od Sławęcina. Następujący po tym marsz przez górzysty, zalesiony i niemal bezdrożny teren w ciemności był dość trudny i wyczerpujący. Gdy zbliżali się do najdalej wysuniętego wzniesienia, z frontu rozległo się donośne “Huuurraa!”: Pułk Elżbiety zastał je wciąż zajęte przez wroga i zdobył je w brawurowym ataku około godziny 22:00.

Rozkaz głównego ataku został przełożony na następny ranek, co pozwoliło Pułkowi Aleksander odpocząć za Pułkiem Elżbiety. Pełny sukces ich energicznych działań miał się ujawnić dopiero następnego dnia.

Jeszcze przed świtem nadeszła wiadomość, że wróg opuścił swoje pozycje na przeciwległym grzbiecie; liczne płonące wsie przed frontem również na to wskazywały.

Rzeczywiście, 6 maja po tej stronie Wisłoki nie pozostał żaden Rosjanin; jednak po drugiej stronie spodziewano się jeszcze silniejszego oporu. (...)”

W książce “gen. Franciszek Latinik Wspomnienia wojenne 1914 - 1920” pod red. Janusza A. Riegera podano [str. 123]:

“(...) Dzień 5 maja. Po przybyciu do Lisowa wysłał nas gen. Metz o godz. 20 do nocnego ataku na wzgórza pod Sławęcinem. Bez przygotowania ogniem, tylko cicho prowadzonym napadem zdobyliśmy wzgórza i wzięli licznego jeńca. Gwardia niemiecka zrobiła też taki wypad, lecz jeńców zatłukła kolbami, by - jak mi dowódca mówił - swemu krajowi nie przysparzać darmozjadów. Pruska brutalność! (...)”

Trudno dzisiaj powiedzieć, czy podobne wydarzenie miało miejsce i jak liczną grupę potencjalnych jeńców rosyjskich pozbawiono życia w opisany przez gen. F.K. Latinika. Niemniej generał zrobił taką zapiskę w swoich notatkach i przypisał to zdarzenie do wzgórz nad Skołyszynem.

Rosyjscy adwersarze

Jak wyglądała sytuacja u przeciwnika?

Było trudno, nawet bardzo trudno. Było tragicznie…

Od rana 4 maja zmęczone dywizje 31 i 61 oraz 63 przygotowywały się na pozyskanie wsparcia pułków z 3 Korpusu Kaukaskiego.

[mapka z 4 maja]
http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 446/zoom/9

“(...) Dokument nr 187, Rozkaz 31. Dywizji Piechoty, 21 kwietnia (4 maja) 1915 r. godz. 5.30 rano.

Dzisiaj o świcie zaatakować wroga bezpośrednio przed sobą, mając za najbliższe zadanie opanowanie naszej wczorajszej pozycji, a następnie pozycji sprzedwczorajszej i kontynuować sukces w ogólnym kierunku lewym skrzydłem na 409, 437, a prawym - w ścisłym połączeniu z oddziałem generała Wołodczenki. Po lewej stronie od nas będzie atakować 61. dywizja i świeże oddziały 3. Kaukaskiego Korpusu generała Irmanowa, który kieruje całą operacją.

Ogłosić wszystkim, że dowódca armii serdecznie dziękuje za bohaterską pracę żołnierzy i wierzy, że ostatni wysiłek odrzuci i ostatecznie zniszczy zarozumiałego wroga.
Generał porucznik Kuzniecow, Szef sztabu pułkownik Gerua

VIA, sprawa nr 184-379, str. 297. (...)”

http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 136/zoom/8

4 maja 1915 r. w południe wysłano dosyć dramatyczną w swej wymowie depeszę do głównego dowódcy. Gen. Radko Dimitriew apelował o przydzielenie kolejnych sił ze względu na znaczne straty:

“(...) Dokument nr 194, 21 kwietnia (4 maja) 1915 r. godz. 11:50.
Cholm. Do Głównego Dowódcy.

W wyniku dzisiejszych walk 10. korpus, 70., 61. i 63. dywizja oraz oddział Włodoczenki są tak poważnie rozbici, że podejście 3. korpusu kaukaskiego mogło służyć jedynie do osłony odwrotu, co nakazałem wykonanie zgodnie z przedstawionym następnie rozkazem. Z wyżej wymienionych jednostek, po zaciętym, męskim oporze, który przyniósł wrogowi ogromne straty, pozostały tylko słabe resztki; wiele z pułków liczy tylko kilkaset bagnetów.

Okoliczność ta prowadzi do sytuacji, w której do obrony frontu zachodniego armia dysponuje faktycznie nie więcej niż pięcioma dywizjami piechoty. Wraz z przybyciem 13. Syberyjskiej i połączonej dywizji będzie ich zaledwie siedem; siły te są zdecydowanie niewystarczające, dlatego proszę o podjęcie zdecydowanych działań w celu solidnego wzmocnienia zachodniego frontu 3. armii, bez czego trudno będzie utrzymać się nawet na linii wyznaczonej kilka dni temu. 1232. Generał Radko-Dimitriew.

VIA, sprawa nr 187-883, str. 280-281. (...)”
http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 140/zoom/7
Po walkach 2-3 maja pojawia się informacja, że 61 oraz 63 Dywizja Piechoty są poważnie osłabione. Rzeczywiście poniosły wysokie straty w czasie bitwy pod Gorlicami, czego świadkiem są pochówki na lokalnych cmentarzach wojennych. Wypełniając rozkazy - mimo że zdziesiątkowane - opóźniały pochód armii niemieckiej i austro-węgierskiej na tyle, na ile pozwalały zasoby i morale żołnierzy.

Jeden z jeńców rosyjskich tak opisywał sytuację w okopach pod Gorlicami:

“(...) Pod Gorlicami, gdzie nas zabrano, najpierw w okropny sposób zaczęła szerzyć spustoszenie w szeregach rosyjskich okopów artylerya: było to coś, czego opisać nie można. Tysiące strzałów, huk, jak gdyby wszystkie góry i skały waliły się, a w powietrzu na kilkadziesiąt metrów w górę wyrzucane kawały ziemi, drzew i ciał ludzkich. Staliśmy w sile jednego batalionu w rezerwie w trzecich okopach. Gdy z okopów pierwszych i drugich ani ślad nie pozostał, jeno jakieś bezkształtne kupy ziemi i ciał ludzkich - dano znak do ataku. (...)”

[za P. Szlanta i K. Ruszała, w Nowości Ilustrowane, str. 8]
https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/124517
Opisy te z pewnością można odnieść do tych rosyjskich punktów oporu, które najpierw były przełamywane ostrzałem artyleryjskim. Jednostki osłaniające poszczególne etapy odwrotu wykrwawiały się na kolejnych wzgórzach pomiędzy Gorlicami a Jasłem. Także na wzgórzach skołyszyńskich.

https://digital.onb.ac.at/rep/osd/?10C8683D

Odnotowano w sztabie 3 Armii:

“(...) Dokument nr 198, 21 kwietnia (4 maja) 1915 r. godzina 13:20.

Sztab 3. Armii.

Na froncie 31. i 61. dywizji toczą się zacięte walki na linii Ołpiny, 385, Siepietnica. Ogniem i kontratakami pułki odpierają wroga, ale sytuacja dywizji korpusu jest niezwykle trudna. Wróg zasypuje obrońców ciężkimi pociskami, niektóre odcinki są wyparte. Na froncie 9. dywizji i przydzielonych jej częściach wróg nie atakuje. 6036. Rerberg.

VIA, sprawa nr 191-300, str. 272. (...)”
http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 141/zoom/7

“(...) Dokument nr 207, 22 kwietnia (5 maja) 1915 r. godz. 7:30 rano.

DO DOWÓDCÓW 10. KORPUSU, 3. KORPUSU KAUKASKIEGO.

Do godz. 20:00 21 kwietnia [msz: 4 maja]: (...)

Przez cały dzień wróg prowadził energiczną ofensywę przeciwko oddziałowi Wołodczenki, 31. i 61. dywizji; ciężka artyleria wroga nieustannie ostrzeliwała nasze pozycje niszczycielskim ogniem, niszcząc okopy i zadając duże straty ludzkości; nasze oddziały dzielnie utrzymywały swoje pozycje, odbijając wszystkie zaciekłe ataki wroga przez cały dzień. Pod wieczór jednostki oddziału Wołodczenki wycofały się na wschód, w rejon Błażkowej; wkrótce tam też zmuszone były wycofać się pozostałe oddziały 31. dywizji. Pod wieczór w rejon Szerzyn zaczęły zbliżać się oddziały 3. Korpusu Kaukaskiego, które przejęły wycofujące się oddziały 61. dywizji, udzielając jej wsparcia i dając jej możliwość rozlokowania się na wysokości na południe od Szerzyn. (...) Jasło. 1234. Dobrorolski.

VIA, sprawa nr 191-300, str. 297. (...)”
http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 144/zoom/7

Relacje prasowe z pola walki pod Gorlicami przekazują obraz strasznych zniszczeń potwornej śmierci, jakie powodował ostrzał artyleryjski. Opis wyglądu okopów rosyjskich na górze Pustki zawarty w relacji datowanej na 7 maja 1915 r., która ukazała się w tygodniku Piast z 23.05.1915 r.:

“(...) Porównuję w myśli moskiewskie [msz: okopy], nizkie, wilgotne i smrodliwe rowy strzeleckie z naszymi, wyższymi i wygodniejszymi. Mimowoli przychodzi mi na myśl różnica w traktowaniu obywateli w naszem, konstytncyjnem państwie, a w Rosyi. Podziwiamy spustoszenia, wywołane naszymi granatami w rowach strzeleckich moskiewskich i naokoło nich. Drzewa, poza dekunkami moskiewskimi tak od naszej artyleryi strzaskane, że sprzewracane potworzyły zaporę nie do przebycia, tak, iż nawet byłoby niepodobnem uciekać Moskalom z tych swoich jam. Na drzewach widać pozawieszane szczątki z ubrań moskiewskich. Tamtejsi włościanie nas objaśniają, że pod wpływem działania naszych granatów Moskale wyskakiwali wysoko w powietrze i zawieszali się na drzewach. Huk miał być nieprzerwany, a dym tak silny, iż jeden nie zobaczył drugiego. (...)”

https://jbc.bj.uj.edu.pl/publication/111638

Pod koniec dnia 4 maja 1915 r. sytuacja wydaje się wyglądać jeszcze gorzej. Sztab 3 Armii tak opisuje stan frontu w rejonie Szerzyn, Święcan i Siepietnicy:

“(...) Dokument nr 209, 21 kwietnia (4 maja) 1915 r. Godzina 21:00.

Sztab 3. Armii.

O godz. 17:30 wieczorem wróg przeprowadził szaleńczy atak na froncie korpusu. Pomimo heroicznych wysiłków wszystkich dowódców korpusu, front został przełamany w 8 miejscach, ponieważ poprzedziło to głębokie obejście prawego skrzydła 31. dywizji od strony Żurowej. Dywizje musiały najpierw wycofać się z flanki, a następnie oddalać się, ratując swoją artylerię.

Dowódcy 31. i 61. dywizji osobiście organizują wycofujące się resztki pułków korpusu na linii Szerzyny, Święcany, Siepietnica.

Około godziny 7 [msz: wieczorem?] na lewym skrzydle rozpoczęły natarcie oddziały 52. dywizji, nie otrzymano żadnych informacji o wynikach. Dowódca 52. dywizji około godziny 6 wieczorem przybył do pozycji 61. dywizji i przejął dowództwo nad wszystkimi oddziałami biorącymi udział w walkach na odcinku Święcany, Siepietnica.

W wyniku długotrwałego ostrzału, zgodnie z raportem dowódcy 61. dywizji, znaczna część dział 61. brygady odmówiła działania. 6037. Rerberg.

VIA, sprawa nr 191-300, str. 284. (...)”

http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 145/zoom/7

Wymowny jest raport dowódcy 61 Dywizji Piechoty armii rosyjskiej Pantalejmona Simanskiego (ros. Симанский Пантелеймон Николаевич), który tak opisuje sytuację swojej i 63 Dywizji Piechoty, zdziesiątkowanych ofensywą w dniach 2 - 4 maja 1915 r.

https://ria1914.info/index.php?title=%D ... %D1%87.jpg


“(...) Dokument nr 210, 21 kwietnia (4 maja) 1915 r. godz. 22:01.

KOPIA RAPORTU DOWÓDCY 61. DYWIZJI, OTRZYMANEGO W SZTABIE KORPUSU

o godz. 1:20 w nocy 22 kwietnia (5 maja)

Po bitwie oddziały powierzone mi rozlokowały się wzdłuż linii: północne zbocze wzgórza 306, wzgórze między wsią Siepietnica a wzgórzem 392, chaty wsi Święcany i wzgórza 370 [msz: Ryczak]. Innymi słowy, rozlokowały się w łuku, którego otwarta strona skierowana jest na wschód. Niebezpieczeństwo tej sytuacji polega na tym, że prawy flank jest odsłonięty i może być łatwo ominięty w przełomie, który powstał między oddziałem a 31. dywizją piechoty.

Podjąłem wszelkie środki bezpieczeństwa, ale byłoby bardzo pożądane, aby bataliony pułku Loriańskiego dołączyły do mojego prawego skrzydła na wysokości 370. W pułku siedleckim [msz: 241] pozostało około 5 oficerów i 150 szeregowych, w pułku łukowskim [msz: 242] – 6 oficerów i 160 szeregowych, w pułku cholmskim [msz: 243]: 5 oficerów i 200 żołnierzy niższych stopni, w pułku krasnostawskim [msz: 244] – 6 oficerów i 120 żołnierzy niższych stopni, w pułku stawuczanskim [msz: 251 z 63 DP] – 1760 żołnierzy niższych stopni, a w pułku dunajskim [msz: 249 z 63 DP] – 4 oficerów i 120 żołnierzy niższych stopni. Wśród oficerów znajduje się również dowódca pułku.

Ludzie nie jedli przez trzy dni (mówię o 61. dywizji, która walczyła przez trzy dni) i są tak przemęczeni, że prawie zasypiają na chodzie. Gdyby 52. dywizja piechoty przybyła wcześniej, cała grupa zdołałaby się utrzymać. Wzięto do niewoli 4 oficerów i 580 żołnierzy niższych stopni. Straty nie są znane. Walczyły przeciwko nam 56, 57, 3, 100, 11 pułki honwedów, 20 i 28 pułki landsturmów.

Świadczę o bezwarunkowej waleczności żołnierzy, którzy przez trzy dni walczyli pod ostrzałem licznej ciężkiej artylerii przeciwnika, ponosząc ogromne straty i ciężkie rany.

61. dywizja święcie wykonuje rozkaz dowódcy armii: pozostały z niej tylko żałosne resztki, reszta zginęła na pozycji. Generał major Simanski.

VIA, sprawa nr 187-883, str. 396. (...)”

http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 146/zoom/7

https://viewer.rusneb.ru/ru/000199_0000 ... heme=black

Za artykułem Sławomira Błażewicza “Działania wojenne 1914-1915 na terenie obecnej gminy Skołyszyn" [w] “Pomniki, tablice i miejsca pamięci narodowej w gminie Skołyszyn (autor: M. Wojtuń), str. 97 - niestety S. Błażewicz nie podaje źródła tych stwierdzeń:

“(...) Od nocy na północnym brzegu Ropy wzdłuż drogi Siepietnica - Jasło Rosjanie prowadzili intensywne prace przy rozbudowie umocnień na okolicznych wzgórzach. Odbywało się to pod osłoną wysuniętej na zachód pozycji w rejonie k. 370 - k. 325 obsadzonej przez resztki 61 DP. (...)”

5 maja rozesłano kolejne dyspozycje dotyczące stopniowego odwrotu:

“Resztki pułków 61. dywizji piechoty w liczbie do 800 żołnierzy niższych stopni, zgodnie z rozkazem sztabu 3. Korpusu Kaukaskiego, zostały wycofane z pozycji i wysłane do Lubli w celu uporządkowania.”

Tragedią żołnierzy w okopach był ostrzał artyleryjski, co wielokrotnie podnoszono w meldunkach i depeszach:

“Obecnie wyjaśnia się, że największe straty w zabitych i ciężko rannych spowodował ogień ciężkiej niemieckiej artylerii, która dała wrogowi ogromną przewagę, niszcząc okopy i wybijając z szeregów dziesiątki ludzi; wiele ran spowodowały pociski szrapnelowe”.

[Dokument nr 236, 22 kwietnia (5 maja) 1915 r. godz. 11:20 rano]
http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 159/zoom/8


W dniu 5 maja 1915 r.: “Jednostki 3. Korpusu Kaukaskiego, który przejął resztki walczącego od trzech dni 10. Korpusu – w sumie 3000 ludzi – zajęły linię Brzyski, Lipnica, Bączal, Siedliska, Osobnica i wzgórze 251 w pobliżu Dębowca.”

[Dokument nr 239, 22 kwietnia (5 maja) 1915 r., godz. 14:00]
http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 159/zoom/8

Rozpoczęty nocą z 4 na 5 maja odwrót osłaniała grupa gen. artylerii Irmanowa. W tym celu rozkazano:

“(...) zdecydowanie bronić odcinka Brzysk, Lipnicy, Bączala, Siedlisk, rzeki Ropy, wzgórz 349, 357, 272, 251; na prawo, na północ, kierunek na Brzostek osłania oddział generała Wołodczenki, na lewo, od Żmigrodu na południe - oddziały 24. korpusu armii. (...)

b) Prawy odcinek generała porucznika Artemjewa: oddziały generała Simanskiego [msz: resztki 61 DP], 206. pułk saliański [msz: z 52 DP], 208. pułk lorijski [msz: z 52 DP], 1 pułk 21. dywizji, 1 dywizjon 52. brygady artylerii, 3. kaukaski dywizjon artylerii moździerzowej.

Utrzymać odcinek od wysokości 278 na północ od Brzysk, przez wysokość 326, Bączal, Siedliska, rzekę Ropa. Sztab – w Jareniówce.

c) Lewy odcinek generała porucznika Loszunowa: pułk klaźmiński [msz: 324 z 81 DP], pułk nowobajazetski [msz: 207 z 52 DP], pułk samurski [msz: 83 z 21 DP], części pułku szyrwański [msz: 84 z 21 DP] i i części 9. dywizji piechoty. Artyleria odcinka i 4. dywizjon kozacki Don. Obrona odcinka od rzeki Ropa przez wzgórza 349, 357, 272, Dąbrowa. Sztab – Niegłowice.

[Dokument nr 259, 22 kwietnia (5 maja) 1915 r.]
http://elib.shpl.ru/ru/nodes/14116-gorl ... 167/zoom/7

Powyższy rozkaz przekazano do realizacji w terenie, jednak jak poszczególnym jednostkom udało się wprowadzić go życie, pozostaje sprawą otwartą i będzie wynikało z analizy meldunków poszczególnych pułków rosyjskich.

Można sądzić, że oddziały generała Simańskiego pozostały na wzgórzach od Sławęcina do Bączala, nad drogą Biecz Jasło, tak jak w swoim raporcie napisał generał - ww. dokument nr 210. W wyznaczonym miejscu oddziały wytrwały do północy, z 5 na 6 maja 1915 r., a następnie żołnierze poddali się lub wycofali zgodnie z rozkazem w kierunku Kołaczyc pod osłoną oddziałów generała majora Wołodczenki.

Tymczasem rankiem 6 maja w sztabach armii sprzymierzonych przygotowywano się do forsowania Wisłoki.

Pochód na wschód trwał.

[mapka austriacka z 6 maja 1915 r.]

https://digi.landesbibliothek.at/viewer ... pDocAnchor

Dla tych co zostali

Po nocnej bitwie z 4 na 5 maja stopniowo uprzątano pobojowisko, poległych chowano do prowizorycznych grobów. Po zabezpieczeniu pochówków, zmapowaniu mogił i uprzątnięciu pozostałości broni i amunicji życie z wolna wracało na poprzednie tory.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 3324978e78

Ponownie cytat z święcańskiej kroniki parafialnej tym razem za książką “Skołyszyn” autorstwa R. Oleszkowicza [str. 82], skróty w zapisie tegoż autora:

"(...) W tymże czasie Moskale zostali pobici pod Gorlicami i Limanową i poczęli w popłochu uciekać. Przyszło też wtedy w Święcanach do bitwy, która była bardzo krwawą. (...) Nastąpił ogromny brak żywności i drożyzna nastąpiła niebywała, głód szczególnie po miastach i mór. W Święcanach w r. 1918 w listopadzie zmarło 43 [osoby]. W jednym dniu było po 5, 6, 7 i 8 pogrzebów. W czasie tej wojny rząd dla wyrobu amunicji zabierał dachy miedziane z kościołów, dzwony, piszczałki cynowe z organów. (...)”

Autor książki “Skołyszyn” przytacza także wspomnienia mieszkańców z okresu po przejściu frontu [str. 80]:

“(...) Po odejściu frontu na wschód znakiem toczącej się jeszcze wojny były transporty wojskowe przeciągające przez stację kolejową w Skołyszynie, którymi na pole walki dowożono nowe oddziały. Według zachowanych relacji często zdarzało się, że żołnierze wykrzykiwali podczas postoju przyjazne Polakom hasła. Czynić tak mieli zwłaszcza Węgrzy krzyczący "Niech żyje Polska!". (...)”


Administracja austro-węgierska rozpoczęła organizowanie budowy cmentarzy wojennych, Skołyszyn został przypisany do jasielskiego oddziału cmentarnego (nr II).

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... a5478616d2

Projekt Johanna Jägera przewidywał dosyć prostą formę dla tej nekropolii: elementem centralnym jest ściana pomnikowa z inskrypcją, przed nią niski ołtarz, tak jest konsekwentnie określany ten element w kolejnych raportach z postępu prac. Oprócz tego z fugowanego łamanego kamienia wykonano dwa słupy bramne wykończone daszkami, pomiędzy którymi zawieszono furtkę. Ogrodzenie i furtka zostały wykonane z drewna.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 130d9692ad

Sam cmentarz ma kształt nieregularny, rozkład pól grobowych dopasowano do układu przestrzennego.

Przeglądając raporty z budowy cmentarzy w okręgu jasielskim natknęłam się na informacje z 22 grudnia 1917 r. o budowie ogrodzenia i osadzaniu krzyży oraz o przygotowywaniu kamienia do budowy ściany pomnikowej na cmentarzu nr 27 (Bączal).

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 27c53fa58d

Wskazywałoby to, że inne prace, takie jak rozplanowanie mogił, ekshumacje i pochówki zostały już w większości wykonane, być może wczesną wiosną 1917 r.

W zbiorczym raporcie z 8 stycznia 1918 r. podsumowano zaawansowanie prac na wszystkich cmentarzach okręgu jasielskiego. Bączal był wciąż w trakcie budowy.

“Należy wybudować słupki bramy i mur szczytowy, a także osadzić bramę. Drewniane krzyże nagrobne zostaną zamontowane. Należy przeprowadzić ponowne nasadzenia. Zainstalować jeden drogowskaz.”

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 0ddbcda782

Ostatecznie prace zakończono w czerwcu 1918 r., a przynajmniej tak mówi raport z 1 czerwca 1918 r.: wykonano poprawki związane z naprawą prac murarskich zniszczonych w wyniku przymrozków, pomalowano krzyże drewniane specjalnym preparatem Hylosan oraz wyrównano i przygotowano alejki.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... bd571a3e8c

Na cmentarzu mogiły żołnierzy niemieckich oznaczono stelami, na których zamontowano żeliwne tablice z nazwiskami poległych. Dla pozostałych przewidziano drewniane krzyże. W archiwum KGA dostępnym online nie znalazłam założeń projektowych, wg których wykonano drewniane ogrodzenie, krzyże i furtkę. Czy zachowały się jakieś wskazówki w innych dokumentach, co do wyglądu tych elementów - tego nie wiem. Jak pisze Barbara Uliasz w “Cmentarze, kwatery i mogiły wojenne na Podkarpaciu”, tom 1 [str. 161]:

“(...) Cmentarz zachował się w bardzo złym stanie. Ogrodzenie [msz: oryginalne] zastąpiono metalową siatką rozpiętą na betonowych słupach. (...) [msz: w ramach remontu] Wykonano nowe krzyże i ogrodzenie, mogiły otoczono betonowym krawężnikiem, zakonserwowano zachowane elementy, wykonano nową płytę inskrypcyjną. (...)”

Kim są ci, którzy zostali?

Jak już wspomniałam na cmentarzu nr 27 w Bączalu pochowano 146 osób, z przewagą żołnierzy armii rosyjskiej (92 - wszyscy nn). Ponadto 29 (w tym 26 znanych) żołnierzy armii niemieckiej oraz 25 (w tym 6 znanych) żołnierzy armii austro-węgierskiej.

[Armia rosyjska]
Na temat żołnierzy armii rosyjskiej można powiedzieć niewiele. Pochówki mogą być z lat 1914 - 1915, ponieważ wzgórza nad Ropą były ważnym punktem oporu zarówno jesienią i zimą 1914, jak i w maju 1915 r. Zidentyfikowano 3 żołnierzy jako należących do kadry oficerskiej i podoficerskiej, jednak nie podano ich nazwisk.

[Armia niemiecka]
Pochowani żołnierze armii niemieckiej należą w przeważającej większości do pułków gwardii nr 1 i nr 3 (Aleksander i Elżbieta).

Ustalenie nazwisk poległych wydaje się dosyć proste, jest przecież lista pochowanych na cmentarzu, sporządzona odręcznie już po zakończeniu wojny. Jest też odczyt zaproponowany przez Jerzego JP Drogomira w pozycji pt. “Polegli w Galicji Zachodniej 1914-15”.

Tylko że … już na pierwszy rzut oka pojawiły się u mnie wątpliwości, doszłam do wniosku, że sprawdzę, czy możliwe jest odczytanie nazwisk w trochę inny sposób:

Przypadek Karola jest ciekawy, ponieważ lista odręczna podaje jasno i wyraźnie: Gren., TREINAT, Karl, KPGGR 1, data zgonu 05.05.1915.

Taką samą informację podaje opublikowana lista strat, przy czym dowiadujemy się jeszcze, że Karol pochodził z Prus Wschodnich, z miejscowości Czirbirben, okręg Ragnit.

https://des.genealogy.net/search/show/1995116

Zamieszanie jednak wprowadza lista strat opublikowana w książce o historii GGR nr 1, na której to liście nazwisko Karola podano jako FREINAT z tą samą datą zgonu i jego miejscem: Święcany.

http://denkmalprojekt.org/vlsearch/vl_i ... 3277661761

Czy są to dwie różne osoby, czy jedna i ta sama i jak się nazywa ostatecznie? Na te pytania nie znajdziemy już chyba odpowiedzi.

Kolejny z poległych, wg publikacji J. Drogomira to Gren., RIACK, Erich, KPGGR 1, data zgonu 05.05.1915 - nazwisko w tym brzmieniu nie figuruje na oficjalnych listach strat armii niemieckiej. Nie ma go również publikacji o historii pułku. To sugeruje, że może jednak odczyt nazwiska z listy odręcznej nie jest do końca poprawny? Wiele na to wskazuje, ponieważ przeszukując ponownie listy strat w publikacji pułkowej znajduję żołnierza: Gren. RIECK Erich, data zgonu ta sama i dodatkowo podany Lisów.

http://denkmalprojekt.org/vlsearch/vl_i ... 0454663745

Idąc tym tropem odnajduję Eryka na niemieckiej liście strat, pochodził z miejscowości Penzlin (kraj Meklemburgia-Pomorze Przednie).

https://des.genealogy.net/search/show/2017542

Franciszka wg danych Gren., BROSINS, Franz, KPGGR 1, data zgonu 05.05.1915 nie odnajduję na opublikowanej liście strat, nie ma go też w publikacji pułkowej. Hmmm, kolejne sprawdzenie odręcznej listy pochowanych no i owszem, nazwisko należy odczytać nieco inaczej: BROSIUS. Pułkowa lista strat “zna” takiego żołnierza i podaje, że miejscem śmierci był Lisów.

http://denkmalprojekt.org/vlsearch/vl_i ... 4753761857

Idąc tym tropem znajduję go również na liście - pochodził z Höngen, Aachen.

https://des.genealogy.net/search/show/2017530

Albert też nie miał szczęścia, odczyt listy odręcznej pochowanych podaje Gren., PODECIEJ, Albert, KPGGR 3, data zgonu 05.05.1915. Jednak taka osoba nie figuruje na obu listach: ani na oficjalnej, ani na liście opublikowanej w książce o historii pułku.

Patrząc na listę odręczną, moim zdaniem, zapiska wygląda bardziej jak PODDIG.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 271e4cc92e

http://denkmalprojekt.org/vlsearch/vl_i ... 9796471361

A Albert PODDIG owszem, jest do odnalezienia, pochodził z Berlina.

https://des.genealogy.net/search/show/1805476

Żołnierz Musk., SCHERTZ, Johann, KPGGR 3, data zgonu 05.05.1915 - nazwisko do znalezienia na listach strat, ale inne dane nie są zgodne.

Na liście pułkowej znaleźć za to można Grenadiera SCHERZ Johann zmarłego 06.05.1915 r.

http://denkmalprojekt.org/vlsearch/vl_i ... 7435376193

Czy to ta sama osoba?

Niemiecka lista strat podaje, że SCHERZ Johann był ciężko ranny i ostatecznie zmarł w lazarecie 06.05.1915 r.
https://des.genealogy.net/search/show/578094

https://des.genealogy.net/search/show/2236795

Pochodził z Püttlingen, Saarbrücken.

Żołnierza o nazwisko TIFLIS Franz nie odnalazłam na listach strat i pewnie nigdy się nie dowiemy kim był. Obecnie spoczywa w pojedynczej mogile nr 34.

W mogile nr 32 został pochowany Otto, którego dane na każdym etapie analizy budzą wątpliwości. Data śmierci i przynależność pułkowa nie są znane.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 271e4cc92e

Jerzy JP Drogomir proponuje, aby do jego imienia dodać opcję [:Dietert] a do nazwiska “? [:BUDERT:]”. W przypadku Nazwiska BUDERT dane na niemieckiej liście strat pokazują wydarzenia z roku 1918 i 1919. Same daty publikacji nie muszą być wyznacznikiem daty zdarzenia, niemniej są dosyć późne.

Biorąc jednak pod uwagę dane “DIETERT Otto” otrzymujemy informację o żołnierzu z RIR 268, o którym na początku czerwca 1915 r. wiadomo, że jest ranny.

https://des.genealogy.net/search/show/2052214

A następnie w lipcu pojawia się informacja, że zmarł. Pochodził z miejscowości Johannisberg, Stettin - dzisiaj w granicach Polski.

Nie jest wykluczone, że trop jest dobry, ponieważ Rezerwowy Pułk Piechoty nr 268 walczył na wzgórzach Harklowej, po drugiej stronie Ropy i żołnierze tego pułku spoczywają na tamtejszym cmentarzu nr 15.

Czy to jest jest ten żołnierz? A jeśli tak, to dlaczego Otto został pochowany w Bączalu? Czy może było to związane z dostępnością lazaretów polowych?

Z drugiej strony Józef Cernichowski/Cernichovsky/Cernochorsky z IR56 poległ w Święcanach a pochowano go w Harklowej. Dlaczego?

I na koniec kolejne 2 zagadki.

Odręczna lista osób pochowanych w Bączalu na cmentarzu nr 27 zawiera także pierwotne numery grobów dopisane na końcu kolorem czerwonym.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 271e4cc92e

Na tym cmentarzu funkcjonują numery z przedziału 1225 - 1288, przy czym brakuje numeru 1286, co może nic nie znaczyć, a może wskazywać na ekshumację któregoś z pochowanych.
Co innego zwraca jednak większą uwagę. Groby 3 żołnierzy armii niemieckiej oznaczono nietypową numeracją, a to spowodowało moje zaciekawienie. Czyżby kolejne zagadki?

Grób nr 1341, pochowany starszy szeregowiec WEINBERG Siegfried, KPGGR 1, poległ 05.05.1915 r., pochodził z Münster i. Westf. Skąd w Bączalu tak wysoki numer mogiły? Otóż okazuje się, że najprawdopodobniej został on przeniesiony ze Święcan. Skąd to przypuszczenie? Przede wszystkim lista strat publikowana przez pułk podaje jako miejsce śmierci Święcany.

http://denkmalprojekt.org/vlsearch/vl_i ... 1321915969

A ponadto wskazówką jest stara numeracja grobów podana na liście pochowanych w Święcanach.

https://www.szukajwarchiwach.gov.pl/ska ... 2f8c1cfb15


Czy przyczyną przeniesienia było gromadzenie poległych pod względem przynależności pułkowej? Nie wiadomo. Co ciekawe na steli z oryginalną ponad 100-letnią tablicą żołnierz WEINBERG podpisany jest bez podania imienia.

W kontekście numeracji najciekawsza jest ta, dotycząca dwóch mogił o numerach 1144 i
1145. W pierwszej z nich pochowano nieznanego żołnierza niemieckiego. A w drugiej żołnierza o danych odczytanych w pracy J. Drogomira jako DOZER FRANZ, PIR 3 1 B.ART., brak informacji o stopniu, zmarł 16.05.1915 r. Dodatkowo lista odręczna podaje inną wersję nazwiska: DAZER. Kim więc był Franciszek? Odpowiedź wcale nie jest prosta.

Najłatwiej jest rozszyfrować przynależność pułkową: Królewski Bawarski 3 Pułk Piechoty Księcia Karola z Bawarii (Königlich Bayerisches 3. Infanterie-Regiment „Prinz Karl von Bayern“). Dodatkowo dopisano “1 Batt. Art.”, co wcale nie ułatwia sprawy, a powoduje jeszcze więcej pytań. Pułk w ramach bawarskiej 11 DP operował znacznie dalej na południe od miejsca pochówku. Jego żołnierze najpierw krwawo zdobywali wzgórze Zamczysko w okolicy Sękowej, by następnie 4 maja dotrzeć w okolice Woli Cieklińskiej i Folusza, potem dalej na Żmigród oraz Głojsce, gdzie doszli 6 maja rano.

https://portal.dnb.de/bookviewer/view/1 ... 4/mode/2up

Szukając Franciszka natrafiłam na żołnierza o danych DASER Franz Xaver, szeregowiec, który został ranny 06.05.1915 r., urodził się 26.03.1894, pochodził z Blaichach.

http://denkmalprojekt.org/vlsearch/vl_i ... 0805107269

Data śmierci zapisana w dokumentach cmentarza nr 27 w porównaniu do daty odniesienia ran wskazuje, że mógł umrzeć w lazarecie i został pochowany razem z kolegą. Ale gdzie? Czy w okolicy Głojsców? Ale to dosyć daleko od Bączala, ponad 30 km. A może było to gdzieś bliżej i daty są nieprecyzyjne?

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania, także z tego powodu, że nie dla wszystkich cmentarzy okręgu Jasło znalazłam starą numerację mogił. Najbliżej numerów 1144 i 1145 są groby na cmentarzach w Warzycach (cmentarz nr 21 - mogiła nr 1093), Tarnowiec (cmentarz nr 19 - mogiła nr 1080).

Tej zagadki pewnie nie wyjaśnię.

[Armia austro-węgierska]
Żeby opisać pozostałe pochówki żołnierzy austro-węgierskich trzeba cofnąć się do jesieni i zimy 1914 r., kiedy na wzgórzach skołyszyńskich krwawo potykały się armie rosyjska i austro-węgierska.

Zwycięska dla armii austro-węgierskiej bitwa pod Łodzią i Łapanowem - Limanową uruchamia 12 grudnia 1914 r. kolejną ofensywę. W rejonie Jasła operowała 3 armia austro-węgierska, w tym III Korpus składający się m.in. z 22 Dywizji Piechoty Landwehry (43 Brygada i 44 Brygada Piechoty Landwehry).

https://digi.landesbibliothek.at/viewer ... /LOG_0030/

15 grudnia 1914 r. na wzgórzach Skołyszyna i Sławęcina rozgorzała zacięta bitwa, w której z armią rosyjską walczyła 44 Brygada Piechoty Landwehry w składzie LIR4 oraz LIR27. Sławomir Błażewicz w artykule “Działania wojenne 1914-1915 na terenie obecnej gminy Skołyszyn" [str. 89] tak opisuje sytuację w tym rejonie:

“(...) 15 grudnia oddziały 44 brygady liczące około 1100 bagnetów opanowały wzgórze Skołyszyn - Sławęcin, zostały jednak wkrótce wyrzucone przez rosyjski kontratak z północnego wschodu na południowy brzeg Ropy, gdzie pod silnym ogniem rosyjskim okopały się. Okoliczne wsie znacznie ucierpiały od tego ostrzału. Rozpoczęły się krwawe trzydniowe walki na terenie OGS [msz: Obecnej Gminy Skołyszyn]. (...)”

Ks. proboszcz ze Święcan pisze: “(...) W dniu tym nadciągnęły wojska austriackie i niemieckie od strony Biecza i w Święcanach przyszło do bitwy. Ponad plebanią i kościołem przez cały dzień leciały kule, szrapnele i granaty. Pola okoliczne były nimi zasypane. Moskale ustąpili ale nie na długo. (...)”

[Za książką Ryszarda Oleszkowicza “Skołyszyn”, str. 75]

Trwałym śladem tych dni z połowy grudnia są mogiły na cmentarzu nr 26 w Sławęcinie, na którym spoczywa 22 żołnierzy LIR27 znanych z imienia i nazwiska.

Obecność wojsk austro-węgierskich nie trwała jednak długo. Jak pisze ks. Śliwieński:

“(...) Już 20.12 nastąpił odwrót wojsk sprzymierzonych, a w ślad za tym ukazali się Moskale. Dnia 25.12 tego roku przyszło znowu do bitwy, której koniec był taki, że sprzymierzeni wycofali się, a Moskale na nowo zajęli wieś, która dotąd pozostała pod ich rządami przez cztery miesiące. Ten czas panowania rosyjskiego był straszny. Nahajka kozacka była w ciągłym ruchu na grzbietach ludzi niewinnych. Trwało tak do 4.5.1915. (...)”

[za R. Oleszkowicz “Skołyszyn”, str. 76]

Co zatem wydarzyło się tuż przed Bożym Narodzeniem 1914 r.?

Armia rosyjska zebrała siły i otrzymawszy posiłki wyruszyła, by ponownie odrzucić armię austro-węgierską na zachód. Sytuacja wyglądała poważnie, jak pisze Tomasz Woźny w artykule “Pomiędzy Limanową a Gorlicami. Działania wojenne w Galicji Zachodniej od połowy grudnia 1914 r. do końca kwietnia 1915 r. – cz. 1” [str. 91-92]:

“(...) Bardzo groźnie dla strony austro-węgierskiej przedstawiała się sytuacja na froncie 3. Armii. VII Korpus, skupiający gros swych sił na północ od Krosna, został odrzucony przez przeciwnika i zaczął się cofać ku Dukli, nie będąc w stanie wesprzeć sąsiadów. Prawe skrzydło III Korpusu w obliczu silnego, rozpoczętego 21 grudnia uderzenia rosyjskiego (XXIV Korpus Armijny, część X Korpusu Armijnego) właściwie nie było w stanie podjąć skutecznej obrony i z linii Sieklówka-Bukowa cofnęło się za Jasiołkę. Na zachodnim brzegu Wisłoki pozostałe oddziały korpusu Colerusa bezskutecznie krwawiły pod Skurową i Jodłową, w końcu odchodząc na Biecz. Styryjski korpus rozpadł się na dwie części: prawe skrzydło (28. Dywizja Piechoty i 44. Brygada Piechoty Landwehry) wycofało się dalej, na Nowy Żmigród, zaś lewe (6. Dywizja Piechoty, 43. Brygada Piechoty Landwehry) - ustępowało w stronę Gorlic; kontakt pomiędzy obiema grupami został zerwany. Straty w niektórych pułkach III Korpusu były zatrważające: 3. Pułk Piechoty Landwehry z walk w rejonie Skurowej i Błażkowej wycofał się w sile 56 karabinów, zachowując dwa karabiny maszynowe; aby kontynuować walkę, w szeregi jednostki wcielono żołnierzy roboczych oddziałów Landsturmu. (...)”

https://maps.app.goo.gl/CMwhn1vniDFSJPbt6

Pokłosiem są pochówki na cmentarzu nr 27 w Bączalu, niedaleko szczytu wzgórza Babis (kota 348). Spoczęło tutaj 4 znanych z imienia i nazwiska żołnierzy armii austro-węgierskiej. Lista pochowanych opisuje ich przydział służbowy jako FJB26 (26 Pułk Strzelców Polnych), jednak jest to z gruntu mylne przyporządkowanie. Biorąc pod uwagę jednostki, które walczyły na wzgórzach Skołyszyna i Sławęcina pochowani byli żołnierzami LIR26 z 43 Brygady Piechoty Landwehry.

Co możemy dzisiaj, po 112 latach powiedzieć o tych ludziach?

Za odczytem z książki J. Drogomira:

Inf. Tit. Gft., DENGEJ Josef, poległ 23.12.1914 - takiego żołnierza nie ma na listach strat. Jeżeli natomiast nazwisko odczytać DENGG, to z łatwością można na niego trafić.

https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/v ... ef%22%2026

Kpl. ZIEMGAST Vinzenz, poległ 22.12.1914 - w tym wypadku kancelista zaproponował wariantowe brzmienie nazwiska ZIERNGAST i taki żołnierz znajduje się na listach strat

https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/v ... =ZIERNGAST

Jg. KRIEGL Franz, poległ 22.12.1914

https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/v ... 20FRANZ%22


Jg. KOWACIC Anton, poległ 22.12.1914

https://www.digitalniknihovna.cz/dsmo/v ... ON%22%2026

Wszyscy czterej byli żołnierzami LIR26, Józef DENGG z 12 Kompanii, a pozostali trzej z 9 kompanii. Był to pułk słoweński z okręgiem uzupełnień w Mariborze i Celje.

W Skołyszynie i całej okolicy aż po Gorlice rozpoczęła się okupacja rosyjska, którą tak podsumował nauczyciel ze szkoły w Harklowej, Wacław Pankiewicz, piszący kronikę:

„(...) Byliśmy pod naporem Rosji przez 6 miesięcy, mając front walki pod Gorlicami. Szkoła tutejsza gościła różne wojska jak Węgrów, styryjskie, tyrolskie, pruskie, Kozaków dońskich i uralskich, finlandczyków, Czerkiesów itd. Podpisany nie wykańczał szkoły, lecz razem z mieszkańcami tutejszymi i miejscowym proboszczem ks. Stanisławem Hańskim podzielał wolę i niewolę przez ten czas. Najprzykrzejsze swawole były za pobytu Kozaków i Czerkiesów, którzy mieszkańcom tutejszym pobrali wszystko mienie i dobytek i dopuszczali się gwałtów na dziewczętach i kobietach. Dopiero dzień 2 maja 1915 r., gdzie zdawało się, iż ziemia się zapadnie od huku armat pod Gorlicami, wybawił nas od Moskali, bo dnia tego ruszyli ich ze stanowisk i pędzili na wschód aż do Rosji. (...)"

[za R. Oleszkowicz “Skołyszyn”, str. 76]

Plebiscyt na cmentarz czy szacunek dla człowieka?

Niektóre cmentarze z 1-szej wojny są piękne, klimatyczne, monumentalne.

Ale nie ten w Bączalu. Ten jest … zwykły, taki sobie, wręcz niepozorny. Tylko kto by pomyślał, że jednocześnie jest tajemniczy i niejednoznaczny, a przez to tak bardzo interesujący!

Historię niektórych pochowanych na nim chłopaków można dopowiedzieć i wyjaśnić, innych na razie nie da się nawet namierzyć. Oczywiście “mgła wojny”, setki poległych, tempo prac itp. itd. No tak, ale ileś setek osób udało się zidentyfikować i dane dają się potwierdzić.
Po Val’u Pauklerze została tylko karta ewidencyjna. W dodatku nie tłumaczy nic, tylko jeszcze bardziej zaciemnia obraz. Czy czekali na niego rodzice, może żona? Czy zginął w walce, czy zmarł z ran? Kim był? A nie wiadomo o nim nic więcej. Nic.

“Brak na stanie pułku.”

Post i grafiki już na blogu!

https://www.straznik-nie-pamieci.pl/202 ... niana.html

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości