Podwyższono opaskę z betonowych prefabrykatów ponad poziom podniesionego przez lata otoczenia, usuwając przy tym po ponad 30 latach zupełnie nie pasujące sześciokątne wynalazki inż. Władysława Trylińskiego. Betonowa rama jest teraz nieco wyższa niż 32 cm podane przez Brocha i Hauptmanna w opisie zawartym w Die westgalizischen Heldengräber aus den Jahren des Weltkrieges 1914-1915 Rudolfa Brocha i Hansa Hauptmanna.
Kopiec został nadsypany do właściwej wysokości, a kamienna stela zagłębiona tak jak być powinna – po górną krawędź fundamentu.
Jej przednia ściana była już mocno zniszczona. Ubytki uzupełniono, a potem nałożono powłokę ujednolicającą kolor, który teraz jest żółto-piaskowy. W ten sam sposób pokryto też nie wymagające dużych korekt ściany boczne i tylną, przez co mniej czytelny stał się szlak przy krawędziach i groszkowanie. Styczeń 2026
Napis na nagrobku informuje, iż w mogile pochowano 16 żołnierzy austro-węgierskich i rosyjskich. Znane jest jednak zdjęcie z czasów budowy (w zasobach ANK, publikowane w Die westgalizischen Heldengräber…), na którym widać cyfrę 6. Archiwum Narodowe w Krakowie, zbiór GW
W tzw. literaturze przedmiotu – tej drukowanej i tej internetowej – od blisko 40 lat dominuje przekaz o mogile kryjącej zwłoki 60 żołnierzy, przy czym autorzy albo nie podają, skąd jest ta informacja, albo odwołują się do enigmatycznych „źródeł” lub „wszystkich źródeł”, bądź też do „zachowanych materiałów archiwalnych”.
- W internecie znaleźć można wiele opisów. Zwykle są do siebie dość podobne. Czasem nawet bardzo:
„Tuż przy bocznej alei cmentarza parafialnego usytuowany jest niewysoki kopiec ziemny o kwadratowej podstawie, zajmujące powierzchnię 9m2. Na szczycie znajduje betonowa płyta z inskrypcją:
16 ÖST – UNG. U RUSS. KRIEGER.
[16 AUST. – WĘG. I ROS. ŻOŁNIERZY.]
Ciekawostką tego grobu jest fakt, że bodaj po raz pierwszy i jedyny, we wspólnym grobie pochowano żołnierzy wrogich armii. Pierwotnie kopiec, zaprojektowany przez Gustawa Rossmanna, otoczony był betonowym obramowaniem. Obecnie otacza go krawężnik z płytek.”
https://mpn.rzeszow.uw.gov.pl/?resting_ ... wej-nr-237
Cmentarz wojenny nr 237 w Pilźnie jest zabytkowym cmentarz z I wojny światowej. Zaprojektowany przez Gustava Rossmanna. Znajduje się na cmentarzu parafialnym. Przy bocznej alei usytuowany jest niewysoki kopiec ziemny o kwadratowej podstawie, zajmujące powierzchnię 9 m2. Jest to mogiła zbiorowa. Na szczycie znajduje betonowa płyta z inskrypcją:
16 ÖST – UNG. U RUSS. KRIEGER.
tłum:
16 AUS.-WĘG. I ROS. ŻOŁNIERZY
Ciekawostką tego grobu jest fakt, że bodaj po raz pierwszy i jedyny, we wspólnym grobie pochowano żołnierzy wrogich armii. W zachowanych materiałach archiwalnych znajduje się informacja, że w mogile pochowano 60 niezidentyfikowanych żołnierzy. Również rozmiary i urządzenie mogiły sugerują większą ilość pochowanych niż jest to napisane na tablicy.
Pierwotnie kopiec, zaprojektowany przez Gustawa Rossmanna, otoczony był betonowym obramowaniem. Obecnie otacza go krawężnik z płytek.
https://www.sekowa.info/index.php?go=17&id1=36&ido=323
Wspólne pochówki przeciwników nie były częste, ale przykładów jest wiele. Nie wynikało to ze szczytnych założeń (te dotyczyły wspólnych cmentarzy), ale z prostej przyczyny – bez potrzeby nie ekshumowano grobów utworzonych tuż po walkach.
Trudniej zweryfikować liczbę pochowanych. Sześciu, szesnastu czy sześćdziesięciu?
Nigdzie w archiwaliach nie natknąłem się na liczbę 60 zwłok. Przypuszczam, że to zwykła pomyłka, a jej źródłem był sugestywny swego czasu zestaw znaków na nagrobku. W wydanej w roku 1989 poszerzonej o pełny okręg pilzneński wersji przewodnika Cmentarze wojskowe z okresu I wojny światowej w rejonie Beskidu Niskiego i Pogórza (wydanie II, SKPB Warszawa) Roman Frodyma tak pisze o tej mogile: „Na płasko ściętym wierzchołku postument z napisem: „60 austro-węgierskich i rosyjskich żołnierzy”.
To czas, gdy całość inskrypcji była dość dobrze czytelna z wyjątkiem „1”, a duża litera „O” (bez widocznego znaku przegłosu) po cyfrze „6” mogła być odczytana jako „60”. Oczywiście całość napisu bez „Ö” sensu nie miała, gdyż zostawało „ST.-UNG”, ale innego wytłumaczenia znaleźć nie potrafię. Ryszard Zaklukiewicz, ok. 1990, ze zbiorów Dariusza Kiełtyki
Problem z interpretacją inskrypcji miał też autor sporządzonej w 1986 roku „Karty zabytku”, który odnotował: „kamienna stojąca płyta z napisem 6OST-UNG.RUSS. / KRIEGER”. Pominął przy okazji kilka kropek i literę „u” między „UNG.” a „RUSS”.
W II tomie serii przewodników Galicyjskie cmentarze wojenne (1997) Roman Frodyma ujął tę kwestię trochę inaczej – najpierw podana jest liczba pochowanych - „60 austro-węgierskich i rosyjskich żołnierzy”, a potem w opisie nagrobka: „stela z krzyżem maltańskim i informacją o liczbie pochowanych”. A w najnowszym opracowaniu, w serii wydawanej przez krośnieński „Ruthenus” (2019) - „betonowa stela z krzyżem maltańskim i inskrypcja mówiąca o pochowanych tu 60 bezimiennych żołnierzach austro-węgierskich”. Znikają więc żołnierze rosyjscy, wraca 60 pochowanych i pojawia się beton.
Opis steli w chronologicznie drugim wydawnictwie (Oktawian Duda, Cmentarze I Wojny Światowej w Galicji Zachodniej, 1995): „betonowa stela z wydzielonym cokołem, zamknięta od góry linią falistą. Na licu reliefowy krzyż maltański i inskrypcja. Pochowano tu 60 bezimiennych żołnierzy austro-węgierskich i rosyjskich (brak bliższych danych).”
Ten wydzielony cokół, na rysunkach w opracowaniach Romana Frodymy i Oktawiana Dudy wyglądający jak wymurowany z użyciem nieregularnych kamieni, to surowy, betonowy fundament odkryty wskutek obniżania się kopca, a w ubiegłym roku ponownie zasypany.
Dodać trzeba, że w czasach, gdy obydwaj autorzy opisywali mogiłę, wyglądała ona zupełnie inaczej niż w ostatnich latach. Kopiec właściwie nie istniał. Rok 1984, Roman Frodyma, Cmentarze wojenne z I wojny światowej Gorlice-Pilzno-Łużna, Krosno 2019
Ponownie usypano go na początku lat 90. ub. wieku, wówczas też odnowiona została inskrypcja i od tego czasu liczba „16” była dobrze widoczna, ale na ogół nie zwracano uwagi na różnicę między napisem a powtarzaną informacją o 60 pogrzebanych. Rok 2004
Jest też mało prawdopodobne, by na tak niewielkiej powierzchni pochowano 60 ludzi zmarłych w szpitalu, a więc nie były to zwłoki zebrane jednocześnie z pola bitwy, lecz pochówki rozciągnięte w czasie. W dodatku to zmarli na cholerę, grzebani w szczególnym reżimie.
Mogiła ta konsekwentnie określana jest jako choleryczna w aktach Oddziału Grobów Wojennych przechowywanych w Archiwum Narodowym Krakowie. Broch i Hauptmann piszą o jednym grobie masowym i jednym pojedynczym, a w innym miejscu o kilku grobach, podobnie jak ks. prof. Bogdan Stanaszek w artykule Pilzno w czasie I wojny światowej opublikowanym w książce pod jego redakcją Pilzno - monografia miasta do 1945 roku (Pilzno 2018). W dokumentach archiwalnych używa się zarówno liczby mnogiej jak i pojedynczej.
Tak miejsce to opisane jest w Die westgalizischen Heldengräber…:
„Czworokątny, łagodnie ku środkowi sklepiony pagórek ziemny otoczony betonowym murem wysokości 32 cm i ozdobiony pamiątkowym głazem.”
- Określenie „głaz” niezbyt przystaje do nagrobka ustawionego na kopcu, ale w oryginale napisano „Denkstein”, co można przetłumaczyć również jako „ pomnik”, lepiej oddając wygląd mogiły.
Jest to piaskowcowa stela, starannie obrobiona prawdopodobnie w kamieniołomie w Straconce, o kształcie zbliżonym do nagrobków muzułmańskich na cmentarzu nr 232 w pobliskiej Jodłowej i na cmentarzu Černovír w Ołomuńcu, o czym pisałem w tekście „Cmentarz wojenny Černovír w dokumentach Archiwum Narodowego w Krakowie”:
viewtopic.php?f=54&t=2236&p=13823&hilit ... nie#p13823
(tekst długi, więc podświetliłem słowo „Pilźnie”)
To jeden z zaledwie kilku przykładów wznoszenia ziemnych kopców podczas urządzania cmentarzy wojennych w Zachodniej Galicji. Nic nie wskazuje, by którykolwiek z nich krył zwłoki pochowane powyżej otaczającego gruntu, co czasem bywa sugerowane. W Woźnicznej pełny przekrój znamy z badań archeologicznych w 2022 roku, w przypadku Cieklina jest rysunek rzutu okrągłego kurhanu i w jego obrębie prostokątnego grobu, w Pilźnie z dokumentów wynika, że połączono w ten sposób sąsiednie mogiły, a w Lisiej Górze zaprojektowany został jako podstawa drewnianego krzyża projektu Hansa Watzala, bez kurhanu użytego też w Bolesławiu, Zabawie i Gierczycach. Niewysokie kopce usypano na grobach masowych nr 1 i 2 w Ożennej oraz 54 w Krzywej, przy czym znane są zdjęcia sprzed ich budowy z widocznymi mogiłami zwykłej wysokości.
Wojska rosyjskie były w Pilźnie od 25 albo 26 września do 3 października i ponownie od 10 albo 12 listopada do 8 maja roku następnego.
Tak sytuację w mieście podczas kilkutygodniowej przerwy w okupacji opisał prof. Bogdan Stanaszek:
„W budynku Rady Powiatowej, w śródmieściu w biurach i prywatnych mieszkaniach wynajętych przez radcę miejscowego Sądu Powiatowego Zelka i komisarza Krzysiaka, których chwilowo w Pilźnie nie było, urządzono szpital wojskowy („bez przerwy przywożą i przynoszą chorych żołnierzy na cholerę, czerwonkę i inne choroby – a po zbadaniu dopiero odwozi się zakaźnie chorych do domu włościanina przy głównym gościńcu Kraków-Lwów położonego, gdzie prawie codziennie zdarzają się wypadki śmierci – zmarłych przenosi się znów przez miasto na cmentarz”). Władysław Szczurkiewicz [inżynier, specjalista od budowy dróg i mostów, pilzneński działacz niepodległościowy – dop. KG] interweniował u komendanta szpitala, by zwolnił biura i przeniósł chorych do Dulczówki, gdzie znajdował się budynek „na szpital kompletnie przez powiat urządzony”, jednak nie zostało to zrealizowane.”
O zachorowaniach na cholerę pojawiały się wzmianki w prasie – np. informacja, iż do Wiednia 14 października dotarła wiadomość o stwierdzonych w Pilźnie sześciu przypadkach wśród „osób wojskowych”. Pisano też o Rosjanach, którzy przywlekli chorobę do miasta.
Dużo bardziej wstrzemięźliwy w nazywaniu rzeczy po imieniu był oficjalny biuletyn „Wiadomości o rannych i chorych” wydawany przez Gemeinsames Zentralnachweisebureau des Roten Kreuzes. W części wstępnej wprawdzie cholera występuje wśród jednostek chorobowych, ale w notatkach o zgonach pisano „krank”, więc trudno odróżnić przypadki cholery od innych chorób, których nazw też czasem nie podawano.
- Więcej w: „O pożyteczności szczepień na przykładzie epidemii cholery jesienią 1914 roku na froncie północnym”:
viewtopic.php?f=46&t=1780
Byli to głównie cywilni woźnice - Peter Mincsics (zmarł 13.10.1914), Josef Rajnyók (13.10.1914), Stefan Csikós (16.10.1914), Johann Ribik (16.10.1914), Josef Ziebák (18.10.1914), Jero [Jenö] Szobota (23.10.1914) oraz Anton Kada, szeregowy w oddziale roboczym (11.10.1914).
W jednym przypadku – Mihály Prascsák (bez podania stopnia czy funkcji, rocznik 1882 z miejscowości Petrik, zmarł 10.10.1914) – przyczyną śmierci była czerwonka, a miejscem pochówku Pilzno. W węgierskiej wyszukiwarce znaleźć można jeszcze jedną osobę – Josef Matuska (bez podania stopnia czy funkcji, rocznik 1881, z miejscowości Tiszadada), który zmarł w Pilźnie 10.10.1914 roku.
Daty śmierci zawierają się w okresie od 10 do 23 października 1914 roku. Na pewno nie są to wszystkie zgony w 1914 roku; w szczególności nie wiadomo, ile przypadków śmierci było podczas pobytu wojsk rosyjskich. Na dużym cmentarzu nr 136 pochowanych jest 150 żołnierzy z trzech armii, przy czym znanych jest niewiele nazwisk i dat śmierci. Grzebano tam również zabitych i zmarłych podczas walk w maju 1915 roku.
W archiwalnych teczkach dokumentów dotyczących mogiły cholerycznej jest niewiele.
Brak nie tylko typowego wykazu pochowanych (w niemieckojęzycznej lub polskiej wersji), ale także zbiorczego zestawienia podstawowych danych o cmentarzach w całym pilzneńskim okręgu. Pozostają więc informacje rozproszone w różnych dokumentach, w tym w korespondencji. Kilkanaście znalazłem, ale czy wszystkie?
15 maja 1917 roku w Dulczówce, w siedzibie Oddziału Oczyszczania Pól Bitewnych nr V jego komendant por. Ladislaus Zeithammer sporządził krótki wykaz cmentarzy ukończonych i nadających się do sfotografowania. Były to: 237 Pilzno (grób choleryczny), 238 Parkosz i 240 Czarna. Zapoznanie się z listą potwierdził swoim podpisem szef fotografów por. Johann Špaček.
Była to odpowiedź na pismo krakowskiej komendy z 9 maja 1917 roku wzywające do zgłoszenia cmentarzy gotowych do wykonania zdjęć, wspartego później szczegółowym rozkazem okólnym nr 23 z 26 maja 1917 roku w sprawie zasad fotografowania cmentarzy. A wszystko to związane było z przygotowywaniem wystaw i wydawnictwa Die westgalizischen Heldengräber…
Zdjęcia trzech cmentarzy, w tym steli z wykutą cyfrą „6”, zostały więc wykonane po tym terminie. Klisze mają sąsiednie numery – od 1970 do 1973.
W meldunku z 25 września 1917 por. Zeithammer informuje o konieczności zmian w ewidencji cmentarnej liczby pochowanych żołnierzy rosyjskich, a w niektórych przypadkach także w emalierni wytwarzającej nagrobne tabliczki.
Chodziło o 7 mogił: grób choleryczny nr 237 w Pilźnie, w przypadku którego liczba pochowanych to 14 a nie 4, w Słotowej (15 a nie 6), Gorzejowej (22 a nie 13), Kleciach nr 220 (41 a nie 21) oraz dwóch grobów na cmentarzu nr 223 w Brzostku - grób nr 1037 (24 a nie 5) i grób nr 1038 (93 a nie 62). Zmiany zaakceptowano, a do emalierni w Bielsku 5 października zgłoszono korekty tabliczek przeznaczonych na cmentarze w Gorzejowej, Brzostku i Kleciach.
Z dokumentów wynika, że danych co do tych trzech cmentarzy w rejestrach nie sprostowano. Brak akt cmentarza w Słotowej i, jak już wcześniej wspomniałem, w Pilźnie.
Na pilzneńskim nagrobku wykuto cyfrę „1”. Jest wysoce prawdopodobne, iż pod kurhanem spoczywa czternastu żołnierzy rosyjskich i dwóch austro-węgierskich.
W skąpych materiałach z lat 20. ub. wieku (Wojskowy Urząd Opieki nad Grobami Wojennymi) pojawia się liczba 17 osób pochowanych na cmentarzu cywilnym (w jednym grobie masowym i jednym pojedynczym) albo 18 (w jednym grobie masowym i dwóch pojedynczych). Dodawano też uwagę, iż jest to cmentarz „mieszany”, a więc obejmujący zarówno kwaterę wojenną jak i grób (groby) w części cywilnej. Niewątpliwie chodzi o mogiły legionisty Tadeusza Króla-Kaszubskiego, wziętego do niewoli pod Łowczówkiem i powieszonego w Pilźnie 7 lutego 1915 roku, oraz plutonowego rezerwy Ludwika Kapłańskiego (rocznik 1884) z tarnowskiego 57. pułku piechoty, który zginął pod Bieczem 4 maja 1915 roku.
- W Zakliczynie, gdzie poza cmentarzem wojennym pochowany jest oficer legionowy, również ofiara walk pod Łowczówkiem, kpt. Kazimierz Kuba-Bojarski, jego mogiła nie jest ujęta w ogólnej sumie 250 grobów położonego obok cmentarza wojennego. Suma zresztą dość dziwna, bo składa się na nią 235 grobów pojedynczych, 2 rzędowe i 2 masowe.
Na niedatowanej mapce (w aktach krakowskiego archiwum) groby choleryczne zaznaczono w Dulczówce i w Strzegocicach, natomiast cmentarze choleryczne w zachodniej części Czarnej (drugi cmentarz, czyli nr 240, jest w części wschodniej) i w Parkoszu (Pilźnionku). Na tej samej mapce w Pilźnie wskazany jest tylko jeden cmentarz wojenny – na południe od cmentarza miejscowego, czyli obecny cmentarz nr 236.
Wiele wskazuje na to, że groby były ekshumowane. Możliwe też, że niektóre później uznano za „zwykłe”.
N
- a jednej z fotografii w zbiorach Archiwum Narodowego w Krakowie widać groby z czasów przed budową szpitalnego cmentarza w Chyszowie (nr 200). Na tylnych stronach drewnianych krzyży wypisane są nazwy chorób. Archiwum Narodowe w Krakowie, zbiór GW
Pochówków w Dulczówce, Dobrkowie, Strzegocicach i Bielowach nie przekształcono później w cmentarze.
Według innego dokumentu w Dulczówce były to trzy mogiły w różnych miejscach. W jednej pochowany został zmarły na czerwonkę Josef Boloy z 2. kompanii 34. pułku piechoty, w pozostałych dwóch – po jednym żołnierzu rosyjskim, albo, zgodnie z późniejszym dokumentem, jeden rosyjski i jeden austro-węgierski. Gustav Rossmann zamierzał je skomasować i zaprojektował niewielki cmentarz z trzema mogiłami.
W Parkoszu groby były również w trzech miejscach, więc zapewne zostały ekshumowane.
Nie ma też grobu w Strzegocicach, a według zachowanego dokumentu pochowany był tam szeregowy austro-węgierski zmarły na czerwonkę 14.09.1914 roku.
Dwa groby w Dobrkowie na cmentarzu parafialnym nie były uznane za choleryczne, ale są istotne z innego powodu. W tym jednym przypadku wiadomo, że zwłoki zostały przeniesione na cmentarz wojenny nr 236 w Pilźnie, a więc grzebano tam nie tylko ekshumowanych z sąsiedniego cmentarza cywilnego.
Pochowani to zapasowy rezerwista Ignatz Grzeszczak (+8.10.1914), rocznik 1880, z Czelatyc koło Jarosławia oraz szer. Ignatz Piętniak (+25.10.1914), obydwaj z jarosławskiego 90. pułku piechoty.
Krzyż na cmentarzu nr 236.
Jak już wcześniej wspomniałem, mogiłę choleryczną na cmentarzu cywilnym opisuje prof. Bogdan Stanaszek:
„Na terenie cmentarza parafialnego znajdowało się kilka grobów żołnierskich, w toku prac ogrodzono je betonowym ogrodzeniem i postawiono ciosowy kamień pomnikowy (cmentarz nr 237).”
Nie ma przypisu, ale prawdopodobnie jest to powtórzenie informacji z Die westgalizischen Heldengräber..., a raczej z polskiego przekładu, zamieszczonej na stronie 197 przy opisie cmentarza nr 236:
„na terenie cmentarza miejscowego pozostawiono kilka żołnierskich grobów (nr 237). Otrzymały one trwałe obramowanie betonowe i ciosowy kamień pomnikowy [w oryginale: ein Denkstein aus Quadern]. Pomnik taki zdobi bezimienny grób, a napis na nim wzywa przechodniów: „Spocznijcie! Zadumajcie się: może wśród nas jest ktoś, kto był Wam drogi!”.
Fragment ten wskazuje, iż opisy dwóch pilzneńskich cmentarzy w trakcie prac nad wydawnictwem zostały rozdzielone bez korekty tekstu. Świadczy też o tym nietypowy tytuł na str. 222 - „Nr 237 Cmentarz miejscowy w Pilźnie”, zamiast „Nr 237 Grób masowy [na miejscowym cmentarzu] w Pilźnie”.
Według mnie przytoczona fraza to ślad zamiaru ozdobienia grobów cholerycznych pomnikiem z regularnie obrobionych kamieni i tablicą. Po usypaniu kopca zbędną tablicę umieszczono pod krzyżem. Stoi on na prawo od wejścia na mostek prowadzący do nowego cmentarza komunalnego.
Miejsce to teraz kompozycyjnie jest słabo uzasadnione, ale należy pamiętać, że drogę łączącą starą i nową część cmentarza cywilnego poprowadzono przez mogiły wojenne w latach 90. ub. wieku. Rok 2021. Kontur mogiły zaznaczony betonowymi krawężnikami.
Pierwotnie krzyż był na wprost wejścia na cmentarz wojenny, które według opisu Brocha i Hauptmanna miała stanowić „drewniana kratownicowa furta, do której wiedzie śliczna aleja krzewiastych drzewek”.
Zmianę kompozycji cmentarza 236 poprzez dostawienie drugiego, mniejszego pomnika widać na jednym z planów – naprzeciw wejścia dorysowano za zespołem grobów prostokąt postumentu, a ten fragment cmentarza wydzielono dodatkowym ogrodzeniem. Archiwum Narodowe w Krakowie, zbiór GW
W Die westgalizischen Heldengräber… jest rysunek krzyża na cokole wymurowanym z kamiennych bloczków, z tablicą. Opisany został jako „krzyż na osi alei”. Za nim widać krótkie, drewniane ogrodzenie. Na osobnym rysunku przedstawiono drewnianą bramę pomiędzy odcinkami wysokiego żywopłotu.