Książka wydana solidnie. Dobrze opracowanemu tekstowi towarzyszą liczne uzupełnienia. Jednym z nich jest krótki rozdział pt. „Wybrane publikacje o F. Latiniku i jego działaniach”. Autor opracowania, wnuk generała, dość swobodnie jak na publikację naukową, komentuje różne istniejące prace. Zacytuję in extenso fragment na temat moich ustaleń:
Kułacz Sławomir, Generał Tadeusz Rozwadowski pod Gorlicami — prawda
i mit, „Klio. Czasopismo poświęcone dziejom Polski i powszechnym”, t. 62 (2)/2022, s. 105-121. W oparciu o austriackie wykazy dowódców kwestionuje dowodzenie artylerią przez T. Rozwadowskiego W bitwie pod Gorlicami (który o swoim udziale w bitwie pisze we wspomnieniach), a co się tyczy F. Latinika zarzuca mu i innym osobom, które ten udział stwierdzają zakłamywanie historii.: „Należy jednak do tej wzmianki [o Rozwadowskim jako dowódcy artylerii — JR] podejść z ostrożnością, ponieważ Latinik był gorącym zwolennikiem Rozwadowskiego [...] Przykład ten wyraźnie pokazuje, jak duże znaczenie dla utrwalania mitów ma dokument osobisty i z jak dużą dozą krytycyzmu należy podchodzić do tego rodzaju źródła w przypadku wysokich rangą wojskowych”. Są to po prostu insynuacje, zwłaszcza, że sam Kułacz stwierdza, że Rozwadowski „w kluczowym okresie pozostawał przy dowództwie dywizji jako oficer nadliczbowy, bez stanowiska”; Zresztą ani F. Latinik, ani inne osoby piszące o dowodzeniu wtedy artylerią przez T. Rozwadowskiego, nie znały Wspomnień tego ostatniego, wydanych dopiero W 2014 r. Dowodzenie artylerią w ataku na górę Pustki przez T. Rozwadowskiego zostało Opisane w: M. Patelski, Generał broni Tadeusz Jordan-Rozwadowski, żołnierz i dyplomata (Rytm. Warszawa 2002, s. 84-87).
Po pierwsze: nie kwestionuję dowodzenia na podstawie austriackich wykazów dowódców, tylko wielu różnych źródeł pierwotnych, które mają nieporównywalnie większą wartość niż subiektywne z natury wspomnienia. Sprowadzenie wykorzystanie moich źródeł do „wykazów dowódców” jest skrajnie niesprawiedliwe.
Po drugie: Latinik nie musiał znać tekstu Wspomnień Rozwadowskiego, by podtrzymywać jego wersję wydarzeń. Wersję Rozwadowskiego poznał zapewne w trakcie licznych spotkań lub przez korespondencję.
Po trzecie: pozostawanie w sztabie bez stanowiska oznacza, że się niczym nie dowodzi.
Po czwarte: Patelski opisał atak na Pustki na podstawie wspomnień generała i jego panegirycznej biografii. Przywołuje też w przypisach kilka pozycji, w których nie ma ani słowa o walkach o Pustki (np. praca Palskiego). Patelski nie badał sprawy w archiwach austriackich Przywołanie go to argument z autorytetu, ale bez mocy merytorycznej.
Po piąte: jaki inny wojskowy (poza Latinikiem) pisał o dowodzeniu przez Rozwadowskiego 2 maja? Sporo na ten temat przeczytałem, ale nie przypominam sobie żadnego takiego tekstu.
Po szóste: przekopałem setki dokumentów, w których nie ma śladu udziału w Rozwadowskiego w przygotowaniach do bitwy i z jej czasu. Tego jednak mój oponent zdaje się nie uważać za argument i woli wierzyć wspomnieniom. Wypada tu podtrzymać spostrzeżenia o wartości pamiętników i polecić lekturę "Oblicza bitwy" Johna Keegana. Napisał on te mądre słowa:
Jednym z […] zagrożeń, dobrze znanym wszystkim badaczom, jest niebezpieczeństwo rekonstruowania wydarzeń wyłącznie lub w większości na podstawie relacji osób, których reputacja może zyskać lub ucierpieć w wyniku przedstawionego przez nie opisu. Nawet jeśli chodzi wyłącznie o poczucie własnej wartości wojownika, który czuje się zobowiązany do podkreślenia swoich osiągnięć, jest on skłonny do ich wyolbrzymiania – co można nazwać „efektem ropuchy” [ang. Bullfrog effect]. Starzy wiarusi, zwłaszcza gdy są otoczeni przez dawnych towarzyszy broni, którzy potwierdzą ich opowieści, czekając na okazję do snucia własnych na zasadzie wzajemności, są do tego szczególnie skłonni”.
Widzę teraz, że w przyszłości podobne wywody będę musiał uzupełniać o jakieś wprowadzenia warsztatowe z uwagami na temat krytyki źródeł...
PS: Od czasu ukazania się mojego artykułu natrafiłem na inne dokumenty, które potwierdzają moje wcześniejsze ustalenia. W jednym z nich określono Rozwadowskiego wprost jako osobę, która nie jest wprowadzona w zadania, które stoją 2 maja 1915 roku przed 12. DP i dlatego nie może zostać na powrót dowódcą 12. BAP. Kurtyna.