Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Publikacje książkowe
tmach
Posty: 21
Rejestracja: 18 cze 2018, 22:08
Lokalizacja: Jasło

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: tmach » 31 gru 2021, 01:06

Trotta pisze:
30 gru 2021, 23:48
A to mea culpa!!! Powiem coś, czego AO nigdy by nie rzekł, choć powinien - żem się wygłupił
To w dalszym ciągu słabszy numer od podpisania ruin St. Quentin jako Gorlice ;-)
Trotta pisze:
30 gru 2021, 10:51
Kolejowe fatum przeszło najwyraźniej ze mnie na niego :D
Źródła zbliżone do dobrze poinformowanych twierdzą, że omalprof. AO schodzi z obłoków na ziemię, do tematyki kolejowej właśnie. Będzie zabawa, będzie się działo.
Trotta pisze:
30 gru 2021, 10:51
Widać były to okolice Jasła i Biecza, ale na północ od drogi Jasło-Biecz. Ewentualnie nie były to większe siły, ale wykazywały się znaczącym ożywieniem. A może miał być Jarosław i Buczacz? :D
No dobra, ale bierze takie opracowanie laik mojego pokroju i po lekturze jest jeszcze głupszy niźli był. Dla mnie jest to ewidentna sprzeczność, której autor nie objaśnia w tekście, ani w przypisach. I teraz nie wiem, gdzie ten aeroplan [samolot] właściwie fruwał i co z niego zaobserwowano.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1117
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Trotta » 31 gru 2021, 08:41

DAR pisze:
31 gru 2021, 00:02
Całe szczęście, że nie pisze nic o cmentarzach to przynajmniej mnie nie kusi żeby nabywać jego książki bo może pojawi się jakaś nowa informacja/zdjęcie. Tylko mu o tym nie mówcie bo jeszcze gotów popełnić coś w tym temacie brrr.... :cry:
Gotów chyba nie, ale coś go w tym temacie tam dalej boli. W recenzji KWTC wypomniano mu, że raz pisze o krzyżach "prawosławnych" (żeliwnych), a gdzie indziej wskazuje na nieprawidłowość takiego nazewnictwa. AO pamięta ten wytyk. Pod jedną z ilustracji (chyba właśnie w "Skrzydłach") widnieje podpis z ukrytą wiadomością dla domyślnych: "Krzyż - nie ważne jaki..." :D
tmach pisze:
31 gru 2021, 01:06
Źródła zbliżone do dobrze poinformowanych twierdzą, że omalprof. AO schodzi z obłoków na ziemię, do tematyki kolejowej właśnie. Będzie zabawa, będzie się działo.
No dobrze, w sumie dlaczego fani kolei nie mają się dobrze bawić? Przypomnijmy sobie linię kolejową z Wojnicza przez Tuchów w dolinę Dunajca, to już mamy przedsmak. Albo te pociągi w Szymbarku.
Z lotnictwem sobie jakoś radzi, wodowanie wyszło boleśnie słabo, to teraz czas na transport szynowy. Myślę, że koła będą złe i szyny też będą złe. Wiele jeszcze przed nami, dalej będzie o autobusach, samochodach, jednośladach, zawsze też zostają wozy drabiniaste.
Gutenberg, Johann Gutenberg nazywał się ów człowiek, którego diabeł spił w Moguncji reńskim winem i kazał mu w roku 1450 wynaleźć nową torturę ludzi niepiśmiennych i ubogich duchem.
[Wittlin, Sól ziemi]

Awatar użytkownika
krakał
Posty: 193
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:35

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: krakał » 31 gru 2021, 13:45

Trotta pisze:
31 gru 2021, 08:41
[ Myślę, że koła będą złe i szyny też będą złe. Wiele jeszcze przed nami, dalej będzie o autobusach, samochodach, jednośladach, zawsze też zostają wozy drabiniaste.
Aż strach się bać co będzie, jak się zajmie fortyfikacjami...

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1117
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Trotta » 31 gru 2021, 15:07

No co, będzie Główna Praca Węzła, bliżej miasta pojawi się pestka twierdzy (może pestki?), w ramach modernizacji do niektórych fortów zostaną przydzielone [oddziały, tzw.] zdrajcy [zapewne wyspecjalizowani dywersanci], których zadaniem będzie aktywna obrona międzypola [za pomocą szybkich i skrytych, czyli zdradzieckich, stąd uderzeń w skrzydło nieprzyjaciela].
Potajnik [podajnik?] służyć będzie do podawania paczek z żywnością albo skrzynek z alkoholem.
Ale najciekawsze będą równie ogniowe. Bo w końcu cóż to innego, jak nie przewidziane siódmym-i-pół zmysłem mądrych twórców dziewiętnastowiecznych fortyfikacji pola wzlotów, swego rodzaju Forteczne Odcinki Lotniskowe! Przecież wiadomo, że Ohne Flieger keine Festung, przynajmniej od czasów Vaubana (nieprzypadkowo dawne twierdze tak często padały - nie miały samolotów!)
Gutenberg, Johann Gutenberg nazywał się ów człowiek, którego diabeł spił w Moguncji reńskim winem i kazał mu w roku 1450 wynaleźć nową torturę ludzi niepiśmiennych i ubogich duchem.
[Wittlin, Sól ziemi]

Awatar użytkownika
DAR
Posty: 359
Rejestracja: 02 cze 2018, 23:05
Kontakt:

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: DAR » 03 sty 2022, 00:49

Trotta pisze:
31 gru 2021, 08:41
Pod jedną z ilustracji (chyba właśnie w "Skrzydłach") widnieje podpis z ukrytą wiadomością dla domyślnych: "Krzyż - nie ważne jaki..."
Hmm... to może nawet być ciekawe wyzwanie - kto, w każdej nowej książce, znajdzie więcej powiązań do uwag odnoszących się do KWTC 8-) Może jednak warto czekać na jego kolejne książki? ;)
"Dobre od złego jeden krok dzieli - mówi przysłowie
Więc chyba i złe od dobrego?"

Aleksander Sołżenicyn Archipelag Gułag

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1117
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Trotta » 04 sty 2022, 07:11

Po przekartkowaniu "Skrzydeł..." dochodzę do wniosku, że ten krzyż-nieważne-jaki to chyba było we "Lwach".

Ale wracając do samych "Skrzydeł".

AO trochę skorzystał z nowej literatury, co oczywiście pieczołowicie przemilcza, ale jego pojęcie o bitwie krakowskiej oraz limanowsko-łapanowskiej jest nadal gorsze od miernego. Wie, że były, ale niewiele sensownie o nich potrafi napisać. Rzuca się w oczy, że nie do końca wie, gdzie w drugiej połowie listopada 1914 r. była 2. Armia, tzn. raz wie, że zabrali ją z Karpat, innym razem wydaje się nie mieć tej świadomości. W drugiej z omawianych bitew pisze coś o austro-węgierskiej próbie obejścia 8. Armii manewrem w rejonie Rajbrotu - co dowodzi albo niewiedzy na temat istoty planu, albo niewiedzy na temat przynależności poszczególnych rosyjskich dywizji i korpusów do 3. i 8. Armii.

Podając pojedyncze przykłady wyników rozpoznania usiłuje ludziom wmówić, jakie to lotnictwo było ważne. I nawet specjalnie się nie stara zrobić to porządnie, liczy po prostu, że czytelnik, zarzucony ... hmm, umiarkowaną liczbą szczegółów uwierzy mu w tezę o doniosłości rozpoznania z powietrza, bo w książeczce nie ma nawet próby oceny, jak to rozpoznanie miało się do innych, znacznie bardziej powszechnych źródeł informacji, w rodzaju jeńców, zwiadu kawalerii (jak najbardziej sensownego w sytuacji braku ciągłego frontu oraz luki między rosyjskimi armiami). Rozumiem, że oddziały austro-węgierskie, pozostające cały czas w kontakcie bojowym z przeciwnikiem, nie wiedziałyby, że ten przeciwnik to oddziały carskie, gdyby im lotnicy tego nie powiedzieli.
Przy okazji widać pewną dawkę "łapu-capizmu", acz może nie w takich ilościach, do jakich AO zdążył nas przyzwyczaić. Lekko zdumiewa np. sytuacja, gdy jeden z FliKów zostaje przebazowany z Będzina na lotnisko polowe w Nikolai, a AO nie podejmuje ani intelektualnego, ani góglowego trudu by się dowiedzieć i przekazać czytelnikowi, co to za miejscowość. W odległości nieco ponad 20 km od będzina Będzina jest spore miasto, z którego nazwy (św.) Mikołaj wyraźnie wyłazi po dziś dzień i naprawdę nie trzeba sięgać nawet do wikipedii, by się domyślić.
Pisząc o "odwojowaniu Galicji" powołuje się na użycie tego terminu przez Wiesława Batora na konferencji w 2015. Fajnie. Ale ten termin został użyty już przez Juliusza Batora, drukiem, sporo lat wcześniej.
Oczywiście przy merytoryce należy do znudzenia powtarzać: zrobił z Rotha dowódcę 4. Armii. To jest wyczyn naprawdę wysokich lotów i dowodzi głębokiej niewiedzy w kwestiach pozalotniczych.
Gutenberg, Johann Gutenberg nazywał się ów człowiek, którego diabeł spił w Moguncji reńskim winem i kazał mu w roku 1450 wynaleźć nową torturę ludzi niepiśmiennych i ubogich duchem.
[Wittlin, Sól ziemi]

Awatar użytkownika
Ursi
Posty: 650
Rejestracja: 18 maja 2018, 16:57
Lokalizacja: Leżajsk (dawniej)
Kontakt:

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Ursi » 04 sty 2022, 08:03

Trotta, przecież to jest materiał na recenzję naukową... Miażdżąca.
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.

Krebsrot
Posty: 60
Rejestracja: 24 maja 2018, 22:11

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Krebsrot » 04 sty 2022, 08:13

Całkowicie popieram Ursusa!
Jeszcze bym dodał, że wątroby taką recenzję opublikować w jakimś wysoko punktowanym czasopiśmie, np. "Przeglądzie Historyczno-Wojskowym" (100 ptk.).

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1117
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Trotta » 04 sty 2022, 08:35

Zapomniałem jeszcze o jednej dość ważnej sprawie. Bo jak to często bywa u AO - praca nie jest na temat :D Przynajmniej znaczna część z niej. Przynajmniej pierwsza ćwiartka książki zapełniona jest cytatami ze wspomnień - o wkroczeniu armii rosyjskiej do Lwowa, o wkroczeniu armii rosyjskiej do Biecza, o wkroczeniu armii rosyjskiej do ... - oraz o odwrocie armii austro-węgierskiej ze Lwowa, o odwrocie armii austro-węgierskiej z Gorlic itede. Czasem owszem nad tymi wkroczeniami, nad tymi odwrotami coś się unosi w powietrzu (i nie jest to duch czasów), ale związku z obiema podtytułowymi bitwami dosyć ciężko szukać.

Dopiero teraz mnie tknęło, że w głównym tytule są Beskidy, a przecież czytelnik ma odnieść wrażenie, że w książce będzie coś o bitwie pod Krakowem, rozegranej po północnej stronie Wisły.
Gutenberg, Johann Gutenberg nazywał się ów człowiek, którego diabeł spił w Moguncji reńskim winem i kazał mu w roku 1450 wynaleźć nową torturę ludzi niepiśmiennych i ubogich duchem.
[Wittlin, Sól ziemi]

Nirven
Posty: 23
Rejestracja: 31 maja 2021, 12:21

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Nirven » 04 sty 2022, 08:55

Bardzo trafna myśl z tą recenzją. Niech będzie wiadomo od Krakowa [cz. Krakov, ukr. Краків, lit. Krokuva, śl. Krakůw] po Leżajsk, że Roth wielkim dowódcą armii był.

Pozwolę sobie na małą dygresję od "Skrzydeł...". Czy da się obiektywnie ocenić, na ile rzeczywiście wpływ na działania w operacji limanowsko-łapanowskiej miały efekty rozpoznania lotniczego? Jako domorosłego taktyka :D ciekawi mnie czy w ogóle próbowano - i na jaką skalę - konfrontować wyniki rozpoznania lotniczego z efektami "tradycyjnego" zwiadu, oraz co uważano za istotniejsze?
Przy okazji pomarudzę, że absolutnie fatalną sprawą jest brak wieści na forum o Twoich nowych tekstach (chyba że coś przeoczyłem w tej nowej siatce forum, z której korzystam od niedawna), przez co na 13. DPL trafiłem z dużym opóźnieniem.
Trotta pisze:
04 sty 2022, 07:11
Podając pojedyncze przykłady wyników rozpoznania usiłuje ludziom wmówić, jakie to lotnictwo było ważne. I nawet specjalnie się nie stara zrobić to porządnie, liczy po prostu, że czytelnik, zarzucony ... hmm, umiarkowaną liczbą szczegółów uwierzy mu w tezę o doniosłości rozpoznania z powietrza, bo w książeczce nie ma nawet próby oceny, jak to rozpoznanie miało się do innych, znacznie bardziej powszechnych źródeł informacji, w rodzaju jeńców, zwiadu kawalerii (jak najbardziej sensownego w sytuacji braku ciągłego frontu oraz luki między rosyjskimi armiami). Rozumiem, że oddziały austro-węgierskie, pozostające cały czas w kontakcie bojowym z przeciwnikiem, nie wiedziałyby, że ten przeciwnik to oddziały carskie, gdyby im lotnicy tego nie powiedzieli.
W pierwszych miesiącach wojny zwiad kawaleryski po naszej stronie wypełniał swe zadania raczej słabo, a i po wojnie działania jazdy oceniano dość krytycznie. Zwiad kawaleryjski w sytuacji braku ciągłego frontu w teorii ma oczywiście rację bytu i powinien przynieść wymierne efekty - ale, czy masz dane o tym, że pod Limanową i Łapanowem rzeczywiście przyniósł?

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość