Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Publikacje książkowe
Awatar użytkownika
Ursi
Posty: 650
Rejestracja: 18 maja 2018, 16:57
Lokalizacja: Leżajsk (dawniej)
Kontakt:

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Ursi » 22 gru 2021, 11:46

Szkoda, bo jakby zajrzał tu i ówdzie, to może nie tłumaczyłby Train jako pociąg...
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.

Incubus
Posty: 213
Rejestracja: 05 cze 2018, 13:05

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Incubus » 22 gru 2021, 18:19

Ba, Jan Kochanowski poszedł jeszcze dalej
To znaczy jak przetłumaczył słowo "Train"?
[/quote]

Każdy chyba w szkole poznał: "Treny"

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1117
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Trotta » 23 gru 2021, 18:18

Można narzekać na braki w bibliografii tego tomiku, w której AO naprawdę "dokładnie przeoczył" wszystkich nielubianych przez siebie. Ale to nie znaczy, że o nich zapomniał. Na s. 12 można bowiem natknąć się na taki passus [łac. fragment, ustęp tekstu]:
Autorzy wstępu do polskiej edycji wspomnień gen. J. Freiherr Rotha von Limanowa-Łapanów, jak i "krytycznego komentarza" do tychże, pisząc je wykazali się zaskakującym brakiem pełnej znajomości tematu, jak i niestety nieznajomością pełnej literatury przedmiotu, nie dostrzegając w swych komentarzach roli wspomnianej "piątej broni" w grudniowej operacji 1914 r.
Ubolewać wypada, że nieobeznany z wewnętrznymi przeżyciami AO, jego resentymentami, żalami i pretensjami AO czytelnik nie dostał szansy dowiedzenia się, kim są ci straszliwi dyletanci, co to tematu nie znają. Ich nazwiska zostały wytarte z kart omawianego dzieła tak starannie, że wypada w tym miejscu przypomnieć nazwiska bezeceńców: dr Wacław Szczepanik oraz Tomasz Woźny. I o ile ten drugi rzeczywiście dopuścił się tej zbrodni straszliwej, jaką było uczestniczenie w sporządzeniu recenzji KWTC, której argumenty znalazły - o zgrozo, o tempora [łac. o czasy], o mores [łac. o obyczaje] ! [łac. !] - potwierdzenie w orzeczeniu komisji dyscyplinarnej, tak można zadać pytanie - czymże zawinił ten pierwszy, że zasłużył na tak surowy osąd największego znawcy? Chyba tylko współautorstwem z jednym oraz znajomością z pozostałymi recenzentami...Tak czy owak hańba obu!

Nawiasem mówiąc myślałem, że owa fatalna, dyletancko skomentowana edycja książki Rotha - z winy owych dwóch szubrawców - nie znalazła swego miejsca nawet w bibliografii "Skrzydeł...", bo jej przez długi czas znaleźć nie mogłem. Ale nie. Jest, tylko ja źle szukałem. Tylko nie pod "R", nawet nie pod "L", ale pod "J". Jak "Josef". Kto mi nie wierzy, niechaj pobieży...

Na otarcie łez dwóch nieudolnych komentatorów napisać wypada: akurat w kwestii Limanowej i Łapanowa przeczytać krytykę AO to więcej, niż sto komplementów usłyszeć. W niesławnej KWTC opis Limanowej i Łapanowa jest tak bezładny, tak zły, że w miarę rozgarnięty magistrant bez jakiegoś cięższego zamroczenia napisałby to lepiej, może i maturzysta zdołałby... To kompilacja robiona tak bezrozumnie, że należy do najgorszych fragmentów KWTC, na tle blasku beznadziei błyszczy niczym tysiąc słońc. Martwić by się raczej należało, gdyby ktoś tak bez pojęcia jak AO pochwalił za znajomość bitwy grudniowej. To byłby zaiste problem i chyba autentyczny powód do wstydu...

No dobrze, ale ad rem [do rzeczy]. Przyjrzyjmy się, jak wygląda znajomość tematu u samego AO. Na temat bitwy pod Limanową i Łapanowem ukazało się w ciągu ostatnich paru lat kilka tekstów. Można zrozumieć, że AO o nich nie wspomina, bo zwyczajnie nie lubi ich autorów. Nie będą mu pluć w kaszę, skanowaną czy nie. Ale jak to możliwe, że przemilczał nawet "Wielką Wojnę na Jurze" Ormanów? Co mu oni zrobili, z czym mu się kojarzą, czemu wielki znawca imiona ich również unicestwić postanowił? Że byli kiedyś na konferencji w Gorlicach? Bo że przeoczył tak pierwsze, jak i drugie wydanie, wierzyć mi się nie chce.

A jak ze znajomością tematu, o którym AO pisze w "Skrzydłach...". Można by pomyśleć, że coś tam przemilczał, czegoś nie przeczytał, ale swoje wie i - jak mawiał Wiesław Dymny - z byle g**nem nie wyskoczy. Cóż, niestety...

Oto mamy przykład ze s. 9-10:
8 grudnia [1914 r.] ...Dane wywiadowcze o przeciwniku [rosyjskiej polowej 8. Armii] niewątpliwie wykazały (zestawione na podstawie rozmów z licznymi jeńcami z różnych oddziałów) że naprzeciwko nas [zgrupowanie gen. J. Freiherra Rotha z polowej c. k. 4. Armii] stało dziewięć do dziesięciu dywizji piechoty oraz trzy dywizje kawalerii
Warto zwrócić tu uwagę na pieczołowicie wstawiane, mające ociekać erudycją objaśnienia w nawiasach kwadratowych. Bo widać doskonale, jaka jest wiedza AO o bitwie pod Limanową i Łapanowem. Może ktoś mu powie, może ktoś mu napisze, że większość owych rosyjskich dywizji należała do 3. Armii, nie zaś do 8. Armii? Jakby wiedział, o czym pisze, miałby też świadomość, że z tej ostatniej na omawianą bitwę "załapały" się trzy dywizje, dwie kolejne wraz z dwiema brygadami piechoty szły, ale nie zdążyły.

Nie ma chyba co się rozpisywać na temat zadów i waletów "Skrzydeł...", zastanawiać się, czy jak AO pisze lewą ręką, to słowo "Freiherr" się deklinuje, a jak pisze prawą - to już nie... Ale najlepsze świadectwo znawca wystawia sam sobie na s. 6 (prawa kolumna). Charakteryzując gen. Rotha pisze takoż:
Taką opinię gen. Josef Freiherr Roth von Limanowa-Łapanów (...) otrzymał od piszącego wstęp do jego wspomnieniowego opracowania dotyczącego wspomnianej operacji i bitwy stoczonej w dniach 2 - 12 XII 1914 r., byłego dowódcy polowej c.k. 1. Armii gen. Victora von Dankla. Po jej zakończeniu znalazł się on jako dowodzący polową c. k. 4. Armią...
Skróciłem w miarę możliwości cytat, nadal pozostał bełkot, rozumiem ze "znalazł się" po zakończeniu bitwy, nie po zakończeniu polowej c. k. 1. Armii, niemniej jasno wynika z tych słów:

ZDANIEM ANDRZEJA OLEJKI GEN. ROTH DOWODZIŁ 4. ARMIĄ.

Nawet wiemy, kiedy stanowisko to otrzymał - po bitwie limanowskiej...
No to jest przewrót kopernikański w naszej wiedzy o kampanii w Galicji. Bo nawet tacy nieznający literatury i w ogóle niczego dyletanci, jak Szczepanik z Woźnym pewnie myślą nadal, że to Józef Ferdynand, a nie Roth...
Naprawdę, on tak napisał. To jest taki KrzysztofJarzynaZeSzczecina, na takie dictum [łac. powiedzenie, wypowiedź, stwierdzenie] można tylko odwrócić się i oddalić w podskokach, by zapłakać nad swą zaskakującą niewiedzą.

Zaiste, wypada zakrzyknąć i powtarzać, aż okrzyk ten niósł się będzie nie od Leżajska po Toruń, ale od Lwowa po Adriatyk, aż dotrze nad Dunaj, nad Wełtawę i nad Prut:

OHNE DR. OLEJKO KEIN SPAß!

:D :D :D
Gutenberg, Johann Gutenberg nazywał się ów człowiek, którego diabeł spił w Moguncji reńskim winem i kazał mu w roku 1450 wynaleźć nową torturę ludzi niepiśmiennych i ubogich duchem.
[Wittlin, Sól ziemi]

Awatar użytkownika
Ursi
Posty: 650
Rejestracja: 18 maja 2018, 16:57
Lokalizacja: Leżajsk (dawniej)
Kontakt:

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Ursi » 23 gru 2021, 18:52

"Wspomnieniowe opracowanie". O, matko, mateńko... o, bogowie metodologii nauk historycznych... Powstrzymajcie gniew...
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.

Awatar użytkownika
Ursi
Posty: 650
Rejestracja: 18 maja 2018, 16:57
Lokalizacja: Leżajsk (dawniej)
Kontakt:

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Ursi » 30 gru 2021, 08:41

"Ohne Flieger kein Sieg – Bez lotników nie ma zwycięstwa! Szkic z działań lotnictwa austro-węgierskiego i niemieckiego w przeddzień przełamania gorlickiego 1915 r. w świetle archiwaliów i literatury pamiętnikarskiej"
https://galicja.ur.edu.pl/index.php/Num ... DpDDX3TDhg
Gdzieś już to czytaliśmy, prawda?... znów w przypisach czepianie się Błachnio i Centka bez sensownej, pogłębionej argumentacji.
Nowością, jak dla mnie, jest pomysł na artykuł: uzasadnienie znanej prawdziwości znanej już nam tezy przy użyciu relacji lotników i wspomnień cywilów... Po co grzebać w papierach armii i korpusów, jak można sobie pocytować pamiętniki...
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1117
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Trotta » 30 gru 2021, 10:51

Zdumiewające, że ten plagiator i nieudolny kompilator ma czelność o innych napisać, że "próbują się zajmować". Próbują - i na nieszczęście AO - zajmują się z niezłym skutkiem. Natomiast sam AO próbuje - ale nie zajmować się tematyką, tylko kompilować to, co poskanował - i ze skutkiem marnym, wręcz arcymarnym.

By nie być gołosłownym, spójrzmy, co wie Andrzej Olejko o działaniach w pasie karpackim:
Nieodzowny dla przeprowadzenia ofensywy tych sil zwiad lotniczy mógł zostać wykonany wyłącznie z użyciem załóg c.k. lotnictwa
To o ofensywie gorlickiej. I to bzdura. Otóż najwyraźniej AO nie ma zielonego pojęcia, że przynajmniej jedna niemiecka jednostka lotnicza znajdowała się na froncie w Galicji na długo przed przybyciem 11. Armii Mackensena. Po prostu Artl o tym nie wspomina, nie wspomina też Kahlen, bo oba opracowania dotyczyły lotnictwa austro-węgierskiego, stąd niemieckich jednostek lotniczych w nich nie ma.

Jak chodzi o samoloty, to AO zna temat, cytując zapiski Patka wali te swoje pełne erudycji nawiasy kwadratowe. Ale - wtem, jak napisano by w komiksie - u Patka pojawia się informacja pod datą 12 kwietnia, że "Moskale ... opuścili Przełęcz Dukielską". I co, gdzie erudycja znawcy? Czemu w nawiasie kwadratowym nie ma informacji, że to wiadomość całkowicie nieprawdziwa, a wojska rosyjskie opuściły wzmiankowaną przełęcz dopiero kilka tygodni, niemal miesiąc później? AO przeoczył? Nie. On po prostu tego NIE WIE. Przełęcz Dukielska nie latała :D

Dalej:
W rejonie wspomnianego szczytu Kozialata toczone tam wcześniej i w dniach 23, 24 i 25 kwietnia 1915 r. walki rozgorzały z niespotykanym dotąd nasileniem, a szturmujące szczyt c. k. oddziały otrzymały potężne wsparcie ogniowe artylerii haubic oraz 17. baterii możdzierzy "Škoda" 30,5 cm M. 11. z rejonu Velkej Polany
Złośliwie przez samiutką Velką Polanę przechodziła wówczas linia frontu. Albo zatem obsługa moździerzy lub moździerza powinna była dostać same MTO za zajęcie stanowiska (łącznie z jego wybetonowaniem...) w zasięgu rosyjskiej broni ręcznej, albo stanowiska musiały być gdzie indziej. No i tak też było, stanowiska moździerzy znajdowały się przy skręcie z drogi Starina - Velka Polana, prowadzącym do Ostružnicy. Taki to był "rejon Velkej Polany". No i nie wiem, co to jest "artyleria haubic", ale może po prostu to niedostatek interpunkcji, a nie nowatorstwo.

Edit. Po słusznej uwadze @tmach włażę pod stół i odszczekuję poniższy komentarz, kursywą zaznaczon, bo zamierzając wskazać kolejny przykład Andrzeja Olejki ignorancji, swej własnej niechcący dowiodłem :D
Nawet najgorszy nieuk czasem czegoś się nauczy, więc już pociągi nie straszą z każdego meldunku, już wie, że Train to tabory. Czyli lata naszej pracy na marne nie idą... Ale nie jest tak, że klątwa kolei żelaznej przestała nad AO wisieć.

Z przypisu 34:
Tego dnia cztery niemieckie załogi wzięły udział w grupowym przelocie i bombardowaniu celów na dalekim zapleczu frontu w Starzawie. Zbombardowały one rosyjskie transporty na dworcu kolejowym wraz z przynależącymi do niego placami zaplecza


I tak bez komentarza? A widział ktoś kiedyś choć jeden pociąg w Starzawie? Najbliższa stacja kolejowa znajduje się i znajdowała co prawda tylko kilka kilometrów dalej, ale nazywała się i uparcie nazywa Mościska. Może wypadało i tu błysnąć erudycją, i tu popisać się kwadratowym nawiasem? Ale trzeba byłoby wiedzieć... A stacja kolejowa w Mościskach skrzydeł nie ma, nie lata... :D
mosty na Wisłoce ... koło Bukowa
Być może to tylko niedopatrzenie, ale nożyk do papieru w kieszeni otworzyć się może...

Gdyby AO posiadał dokładniejszą wiedzę o działaniach w pasie karpackim, a nie tylko mniemanie o posiadaniu takowej, nie zastanawiałby się, czy wymieniony w kwietniu w rejonie Hańczowej, Smerekowca i Regietowa "von Schneider" to generał czy nie (ten pytajnik w nawiasiku), tym bardziej, że w tym samym zdaniu wymieniony jest płk Korzer.

Aż się dalej czytać nie chce. Choć w pośpiechu dostrzegam drobiazgi. Np. do AO wreszcie dotarło, że strona rosyjska miała świadomość niemiecko-austriackiej koncentracji do przełamania gorlickiego - a jeszcze parę lat temu na jakiejś konferencji atakował kogoś za wygłoszenie takiego poglądu. Chyba m. in. to stwierdzenie zmusiło go do przywołania w przypisie niesłusznych "Znaków Pamięci". Widzę też rewelację - podobno siły rosyjskie ewakuowały się z Tarnowa wskutek ostrzału artylerii. W dodatku złośliwi artylerzyści austro-węgierscy strzelali dalej, mimo że przeciwnik się ewakuował... Czyli najcięższa artyleria wygrała bitwę, piechota potrzebna nie była. A nie lotnictwo? Carskie wojska nie uciekły aby dlatego, że latał nad nimi SAMOLOT??? :D
Jeszcze mamy "klasztor Sacrecceur". Teraz rozumiem, czemu AO nie podaje nazw po francusku. A tak na poważnie - wiem, tak robi skaner. Programy OCR mają tendencję zamieniania "c" i "o".

Rozumiem nawiązanie do "badaczy znad Dolnej Wisły", z tym że - jeśli dobrze zgaduję, co AO miał na myśli - zarzut niewykorzystania archiwaliów rosyjskich jest w tym wypadku chybiony, by nie rzec - kłamliwy.

A wycieczkę w stronę pracowników Muzeum Lotnictwa Polskiego naprawdę zrozumieć niełatwo. Krytyka krytyków jest poniekąd zrozumiała, nawet jeśli opiera się na kłamliwych stwierdzeniach (vide niekorzystanie z rosyjskich archiwaliów, akurat w odniesieniu do osób, które dość dawno temu zaczęły to robić). Ale to MLP? Cóż to za krzywdy, cóż to za żale, co to za osobiste brudy próbuje tu poważny i nowatorski znawca, ojciec dzieciom a dziad wnukom - publicznie wyprać? O ile wszystko wyżej może być rozważane w kategoriach wstydu i hańby zawodowej, to ostatnie zdanie artykułu mówi już wiele o AO jako o człowieku. Do nowatorskiego poziomu etyki zawodowej dochodzi tu nowatorskie podejście do etyki w ogóle.
Gutenberg, Johann Gutenberg nazywał się ów człowiek, którego diabeł spił w Moguncji reńskim winem i kazał mu w roku 1450 wynaleźć nową torturę ludzi niepiśmiennych i ubogich duchem.
[Wittlin, Sól ziemi]

Krebsrot
Posty: 60
Rejestracja: 24 maja 2018, 22:11

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Krebsrot » 30 gru 2021, 12:38

Czuję się zaszczycony.
Trafiłem do doborowego towarzystwa.
I tak mam nad AO tę przewagę, że ja jego książkę czytałem, a on mojej w całości najprawdopodobniej nie.

tmach
Posty: 21
Rejestracja: 18 cze 2018, 22:08
Lokalizacja: Jasło

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: tmach » 30 gru 2021, 21:33

Trotta pisze:
30 gru 2021, 10:51
I tak bez komentarza? A widział ktoś kiedyś choć jeden pociąg w Starzawie?
Tak, ja, kilkukrotnie i w dodatku na trzeźwo. I mnie podobnych jest sporo. Starzawa jest bowiem istniejącą od dobrych kilkunastu dekad stacją pomiędzy Krościenkiem a Chyrowem na Pierwszej Węgiersko-Galicyjskiej Kolei Żelaznej.

---

Zwróciły jednakowoż moją (kompletnego laika w temacie lotniczo-militarnym, przyznaję bez bicia) uwagę następujące fragmenty:
Tegoż 28 kwietnia 1915 r. Flik 10. zameldowała dowództwu polowej c.k. 4 Armii po wykonaniu dalekiego rozpoznania, że odcinek Frysztak - Jarosław oraz obszar od Jarosławia aż po Przełęcz Dukielską wolny był od taborów i dużych oddziałów rosyjskich.
Serio, taki kawał zaplecza frontowego w niemalże przeddzień walnej bitwy wolny był od wojsk rosyjskich? Mam przekonanie zbliżające się do pewności, że dla AO Jarosław jest tożsamy z Jasłem.
Także na południe od drogi Tarnów - Dębica przez Jasło - Biecz - Tuchów nie stwierdzono większych przemieszczeń sił przeciwnika (ciach 2 zdania) Jedynie w okolicy Jasła i Biecza odnotowano w tym dniu ożywione ruchy wojsk rosyjskich.
No to w końcu co działo się pod tym Jasłem i Bieczem - byli i ruszali się te wojska, czy nie?!

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1117
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: Trotta » 30 gru 2021, 23:48

tmach pisze:
30 gru 2021, 21:33
Trotta pisze:
30 gru 2021, 10:51
I tak bez komentarza? A widział ktoś kiedyś choć jeden pociąg w Starzawie?
Tak, ja, kilkukrotnie i w dodatku na trzeźwo. I mnie podobnych jest sporo. Starzawa jest bowiem istniejącą od dobrych kilkunastu dekad stacją pomiędzy Krościenkiem a Chyrowem na Pierwszej Węgiersko-Galicyjskiej Kolei Żelaznej.
A to mea culpa!!! Powiem coś, czego AO nigdy by nie rzekł, choć powinien - żem się wygłupił :mrgreen: Miło zobaczyć własną ignorancję na tle cudzej, a pewnie i AO, jeśli czyta nas, ma teraz niezły ubaw :D Kolejowe fatum przeszło najwyraźniej ze mnie na niego :D

Nawet jeśli od AO niczego nauczyć się nie można, to można nauczyć się dzięki niemu. Dzięki za czujność :D
tmach pisze:
30 gru 2021, 21:33
Także na południe od drogi Tarnów - Dębica przez Jasło - Biecz - Tuchów nie stwierdzono większych przemieszczeń sił przeciwnika (ciach 2 zdania) Jedynie w okolicy Jasła i Biecza odnotowano w tym dniu ożywione ruchy wojsk rosyjskich.
No to w końcu co działo się pod tym Jasłem i Bieczem - byli i ruszali się te wojska, czy nie?!
Widać były to okolice Jasła i Biecza, ale na północ od drogi Jasło-Biecz. Ewentualnie nie były to większe siły, ale wykazywały się znaczącym ożywieniem. A może miał być Jarosław i Buczacz? :D

Swoją drogą AO wywołuje do swej tablicy coraz to nowe nazwiska, z każdym tekstem lista "podpadniętych" rośnie. Kto jeszcze śmiał nie przejawić fascynacji samolocikami w dostatecznym stopniu, niech się zgłosi!
Gutenberg, Johann Gutenberg nazywał się ów człowiek, którego diabeł spił w Moguncji reńskim winem i kazał mu w roku 1450 wynaleźć nową torturę ludzi niepiśmiennych i ubogich duchem.
[Wittlin, Sól ziemi]

Awatar użytkownika
DAR
Posty: 359
Rejestracja: 02 cze 2018, 23:05
Kontakt:

Re: Andrzej Olejko „Skrzydła nad Beskidami 1914"

Post autor: DAR » 31 gru 2021, 00:02

Dramat... o ile po zmęczeniu KWTC przeszła mi przez głowę myśl, że może to przypadek, może poprawi styl ucząc się na błędach. Teraz jestem pewien, że styl jest stały i ugruntowany. Całe szczęście, że nie pisze nic o cmentarzach to przynajmniej mnie nie kusi żeby nabywać jego książki bo może pojawi się jakaś nowa informacja/zdjęcie. Tylko mu o tym nie mówcie bo jeszcze gotów popełnić coś w tym temacie brrr.... :cry:
"Dobre od złego jeden krok dzieli - mówi przysłowie
Więc chyba i złe od dobrego?"

Aleksander Sołżenicyn Archipelag Gułag

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości