Wojenne tytuły szlacheckie

I wojna światowa (1914–1918)
Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1497
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: Trotta » 04 lut 2023, 11:27

Piękny "wynalazek"! :)

Opis walk o Kamionkę wydaje się odrobinę przerysowany. Nie wiem, czy w ostatniej chwili LIR.18 dostał jakieś uzupełnienia, ale 3 grudnia, kilka dni przed walkami, jego stan osobowy był niższy niż 1700 ludzi - stan wyżywienia ledwo się do tej wielkości zbliżał, stan bojowy wynosił ok. 1300 bagnetów. Nawet jeśli sypnęli mu w ostatniej chwili jakiś baon marszowy, to straty wskazywane przez Jarosza oznaczałyby anihilację pułku, do której przecież nie doszło.
W miarę realne natomiast jest otoczenie z trzech stron. Zwłaszcza na prawo od Jarosza w pewnym momencie wszystko cofnęło się mocno... Przesadzona czy nie, relacja dotyczy jednego z ważniejszych epizodów bitwy limanowsko-łapanowskiej. Ewentualne rosyjskie postępy w stronę Przełęczy Rozdziele mogłyby mieć bardzo niemiłe skutki...

Początek aktywności LIR.18 pod Łowczówkiem to bez wątpliwości znowu Bezdiczka na czele pułku. Tu jednak Jarosz wcale nie musiał niczego podkoloryzować. Po nadejściu LP Bezdiczka z dowódcy pułku stał się dowódcą grupy, złożonej z LIR.18 oraz LP. W tej sytuacji dowództwo samego pułku jak najbardziej mogło wrócić w ręce Jarosza.
Є в Києві злота брама, На тій брамі синьо-жовта фана!

dwójkarz
Posty: 1044
Rejestracja: 27 maja 2018, 10:37

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: dwójkarz » 04 lut 2023, 13:43

Wiadomka, że opis jest przerysowany, ale historia staje się przez to żywsza. Poczytajcie dostępne on line także wnioski na VM. Tam to są dopiero poetyckie wstawki.

Polskie dokumenty, w tym listy ewidencyjne, traktować należy tylko i wyłącznie jako źródło wtórne, pierwotnym są QL i Vormerkblatty. Tego, chyba, nie trzeba tłumaczyć.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1497
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: Trotta » 09 mar 2023, 19:37

Obstlt. Hugo Pražák von Jawornik

Dowódca II baonu 93. IR, walki 6-7 maja 1915 r. - zakończony sukcesem szturm (wspólnie z 1. FJB) na grzbiet Jawornika na północ od Osmołody, w pobliżu dzisiejszej stacji kolejowej Anhielowe (Ангелове) w dolinie Łomnicy.
Już raz ten Jawornik namierzaliśmy, ale nie miałem wtedy pojęcia, że ma to jakiś związek z Pražákiem. Działo się to w wątku
https://www.austro-wegry.eu/viewtopic.p ... rnik#p1460
Leutnant Fest został wymieniony w raporcie Obstlt Pražáka - jako jedyny poległy oficer baonu. Szturm na Jawornik kosztował życie 70 żołnierzy, 250 odniosło rany. Straty sąsiedniego 1. FJB wyniosły 50% stanu...
Є в Києві злота брама, На тій брамі синьо-жовта фана!

KG
Posty: 779
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: KG » 11 mar 2023, 12:19

Uzupełniłem w pierwszym poście.
Hugo Pražák tytuł szlachecki otrzymał decyzją cesarską z 22 maja 1917, co ogłoszono na początku października. W ramach awansów majowych w 1918 roku został pułkownikiem, a w czerwcu przeniesiono go w stan spoczynku.

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1497
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: Trotta » 11 lip 2023, 20:15

Płk Mario Franz von Velikipriloh, dowódca 9. Pułku Dragonów. Za walki na górze Velki Priloh (Vel’lki Prieloh) między Mlynarovcami a Kurimą, 29 marca 1915 r., odparcie rosyjskiego ataku (odzyskanie kontruderzeniem utraconych pozycji). W starciu tym odznaczyły się też pułki ułanów: 1. i 13.
Є в Києві злота брама, На тій брамі синьо-жовта фана!

KG
Posty: 779
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: KG » 10 sie 2023, 19:15

Widząc przydomek „Velikipriloh” przy nazwisku nobilitowanego pułkownika też uznałem, że to przypadek z frontu bałkańskiego.
Uzupełniłem wykaz w początkowej części tego wątku. A poniżej informacje różne o oficerze i okolicznościach, które były powodem nadania tytułu szlacheckiego.

Mario Franz von Velikipriloh (1868 – 1931)
Potyczka pod wzgórzem Veľký prieloh związana jest z działaniami 3. armii, w której na tym odcinku operowały oddziały 4. dywizji kawalerii generała Otto Berndta (w niej 18. brygada kawalerii składająca się z 9. i 15. pułku dragonów oraz Grupa płk. Weisza von Schluesseunburg – 1. i 13. pułk ułanów) i połowa 26 dywizji Landwehry, a w niej m.in. 12. pułk piechoty Landwehry.
Działania te, a szczególnie zasługi 9. pułku dragonów, zostały docenione w specjalnym rozkazie naczelnego dowódcy. W wielu gazetach wydrukowano też dwa różne opisy walk sporządzone przez ich uczestników. Spróbowałem przetłumaczyć jedną z notatek, uzupełniając informacjami z drugiej.
Pamiętać trzeba, że mowa jest o działaniach spieszonej jednostki kawaleryjskiej w niełatwym terenie, pod koniec marca. I o tym, że są to relacje zamieszczone w prasie podczas trwającej wojny.

Pułk znajdował się w marcu 1915 roku w Karpatach na dobrze umocnionych pozycjach o długości 1300 kroków, zabezpieczonych posterunkami w odległości 800-100 kroków, z aktywnym rozpoznaniem przedpola.
Wzgórze Veľký prieloh (442 m n.p.m.) znajduje się na Pogórzu Ondawskim, między rzekami Topla i Ondawa, na południowy wschód od Bardejowa i na południowy zachód od Świdnika.

28 marca o godzinie 6.15 rano w pobliżu sąsiadującej po lewej stronie grupy (oddział pieszy naszego pułku) słyszalny był ożywiony ogień karabinowy. Równocześnie od zachodu zaatakowane zostały straże, które cofnęły się, natychmiast składając meldunek. O 6.30 nastąpił silny atak przeciwko lewemu skrzydłu pułku. Natarcie skierowane było na pozycje 2. eskadronu, który przygotowany do obrony stał w swoich schronieniach. Pierwsze carskie szeregi zbliżają się do zasieków z drutu, gdzie wita je energiczny ogień karabinowy i wycinany jest rząd za rzędem. Kolejne szeregi, częściowo używające jako osłony martwych a częściowo wydających się martwymi towarzyszy, usiłują przeciąć druty, ale i ich spotyka ten sam los. Po wysokich futrzanych czapkach poznajemy Sybiraków. W tym czasie słabsze linie przesuwają się do przodu. Wszędzie są odrzucane i ogniem ze skrzydła spychane do wąwozu.
Walka trwała około godziny. Przeciwnik, który próbował na stromym zboczu tuż za zasiekami zebrać część swoich zabitych, osadził się tam na drzewach i w naprędce wygrzebanych okopach. Podczas całej potyczki pozycje były silnie ostrzeliwane przez rosyjską artylerię. O godzinie 8 rano bój przycichł, wróg się wycofał, pozostał jednak w gotowości do ataku. Wysłane patrole meldowały, że nie mogą przejść. Przeprowadzone jeszcze w godzinach przedpołudniowych szybkie rozpoznanie wykazało, iż przeciwnik obsadza wąwóz zaledwie 200 kroków przed lewym skrzydłem, a dalej znajdujący się las jest wolny od wroga. Aby pozbyć się uciążliwego przeciwnika, a z drugiej strony żeby uniemożliwić mu zebranie swoich zabitych i broni, dowódca pułku podpułkownik Mario Franz wydał rozkaz oskrzydlającego ataku na wąwóz od wschodu. Ten wypad dał powód do ponownego ataku przeciwko lewemu skrzydłu pułku, ale, tak jak rankiem, został odparty silnym ogniem. W nocy Rosjanie opuścili swoje pozycje. Zostało zebranych i pogrzebanych 150 Rosjan. Pozostawiono wiele broni i amunicji. Straty pułku były, w tych okolicznościach, nieznaczne. Śmiercią bohatera zginął dr Leo hrabia Razumovsky. Gdy z okopu wychylił głowę, by się rozejrzeć, zastrzelił go ukryty na drzewie Sybirak. Rosjanin stał się ofiarą mściwej kuli pewnego plutonowego. Noc przebiegła spokojnie, pominąwszy drobne strzelaniny straży i patroli.


W drugiej relacji podano ustawienie poszczególnych oddziałów – 2, 1, 4 i 6 eskadron 9. pułku dragonów, dalej 12. pułk piechoty Landwehry i za nim 13. i 1. pułk ułanów. Odległość linii rosyjskich wynosiła około 500 kroków. Pierwsze grupy żołnierzy rosyjskich ruszyły na pozycje 2. eskadronu 9. pułku bez broni i z podniesionymi rękami. Jak się później okazało, za pasami mieli nożyce do cięcia drutu i granaty. Ten wojenny podstęp był jednak od razu rozszyfrowany i zostali przywitani salwami, które zmusiły ich do wycofania. Pozycje kawalerzystów austriackich zabezpieczono zasiekami z drutu kolczastego i przeszkodami z powalonych drzew, co uniemożliwiło żołnierzom rosyjskim dojście do okopów przeciwnika. Próbowali oni przedostać się skokami, maskując się trzymanymi krzakami jałowca i okopując, miejscami w odległości około 100 kroków od linii kawalerzystów. Kilku rosyjskich snajperów wspięło się na drzewa. Używane były pociski dum-dum rozpoznawalne po charakterystycznym dźwięku. Kula, która trafiła w głowę Leo Razumovsky‘ego, a był on właściwie jedyną ofiarą ataku, pozostawiła niewielki otwór wlotowy, natomiast rozerwała tylną część czaszki.

29 marca o 3 rano rozpoczęła się palba karabinowa na najbardziej skrajnym skrzydle grupy GM. Berndta. Pułk został postawiony w stan alarmu i poszedł do okopów. O 6 rano nastąpił atak przeważających sił rosyjskich na sąsiedni batalion obrony krajowej [z czeskiego 12. pułku], a ten oskrzydlającemu atakowi mocnego wroga nie mógł się przeciwstawić. Rosjanie wtargnęli do okopów, co groziło zwinięciem. Na odgłos bitewny na prawym skrzydle pułku komendant pułku wydał prawemu skrzydłu rozkaz „abzubiegen”[skręcić, zagiąć] i jednocześnie odbić kontratakiem pozycje sąsiada. W tym czasie rotmistrz Franz Baštař, komendant 6. eskadronu, rozpoznawszy niebezpieczeństwo zrolowania, użył wszelkich środków, by wycofać swój eskadron na pozycje obronne. Nacierające w tym czasie szturmujące w wielu liniach oddziały rosyjskie, dostały się pod skuteczny ogień eskadronu. Atak utknął. Ten moment wykorzystał rotmistrz Baštař - kazał zaprzestać strzelania i zawołał: „oficerowie, pistolet w dłoń” i świecąc przykładem pierwszy – z „hura” - teraz sam przystąpił do szturmu na przeważającego wroga. Ten zawrócił i uciekł w nieporządku w dół po stoku, wystawiony na mocny ogień sąsiedniego eskadronu.
Eskadron Baštařa wrócił na swoje stare pozycje. Z jego oficerów lekko ranny został podporucznik Robert Frankfurt, a podporucznik rezerwy dr Friedrich Ritter von Visini, bohater wielu akcji i potyczek, dekorowany już obydwoma srebrnymi medalami waleczności, został ranny śmiertelnie (wskutek ran zmarł w szpitalu 5 kwietnia). Pozostałe straty były stosunkowo nieduże. Setki zwłok Rosjan zalegały przed frontem pułku.
W tym czasie następny odcinek został odzyskany przez połowę kompanii stopniowo wysyłanej do kontrataku z prawej strony. Rosjanie też walczyli dzielnie i wytrwale, byli obficie zaopatrzeni w amunicję i prowiant. Znaleziono przy zabitych do 200 nabojów i po 4 konserwy. Używali bardzo dużo ślepej amunicji. Ich straty wyniosły setki martwych i odpowiadającą liczbę rannych.
Oficerowie i żołnierze pułku sprawili się znakomicie. Mimo dziewięciu dni w największych trudach i najgorszych warunkach bytowania walczyli wszyscy z heroiczną odwagą i zapałem, zgodnie z podanym przez komendanta pułku wezwaniem „utrzymać się tu lub zginąć!”.


Z drugiej relacji wynika, że w końcowej fazie walk efektywny kontratak przeprowadzony został przez 4. eskadron, a dowodzili rotmistrz Friedrich Schierer oraz komendanci plutonów – porucznik Oskar Greger i podporucznik Alfred Calgaris.
W komentarzach podkreślano, iż 9. pułk dragonów składał się w ok. 70% z Rumunów, służyli też w nim Rusini, Węgrzy, Niemcy (austriaccy) i Polacy. W zestawieniu podanym przez Maximiliana Ehnla (Die österreichisch-ungarische Landmacht nach Aufbau, Gliederung, Friedensgarnison, Einteilung und nationaler Zusammensetzung im Sommer 1914, Ergänzungsheft 9 zum Werke Österreich-Ungarns letzter Krieg, Wien 1934) liczby te są trochę inne – 50% Rumuni, 29% Rusini, a 21% to pozostałe narodowości. W czasach pokojowych pułk stacjonował w Brodach i Kamionce Strumiłowej. .

Zabity w walkach ppor. rez. Leo Razumovsky był doktorem prawa, koncypientem-praktykantem w starostwie w Sankt Pölten w Dolnej Austrii. Jego nazwisko pojawiało się przed wojną w prasie jako szermierza, członka wiedeńskiego elitarnego k.k. Union Fecht Club (UFC), który w 1895 roku założył włoski fechmistrz Luigi Barbasetti.
https://gw.geneanet.org/heleneps50?n=ra ... ner+goswin
Urodził się w 1888 roku w Halle an der Salle w Saksonii-Anhalt (Dobrogóra nad Soławą), a jego prapradziadkiem był Kiriłł Razumowski (Кирило Розумовський, 1728-1803) z carskiej łaski przez ponad 50 lat szef Rosyjskiej Akademii Nauk (w zasadzie nią nie zarządzał), feldmarszałek (nie dowodził) i ostatni hetman zaporoskich Kozaków. Jego syn, książę Grigorij Razumowski, filozof i przyrodnik, emigrował z Rosji i osiadł w Czechach, wkrótce uzyskując od cesarza tytuł hrabiowski.
  • Więcej o tej zasłużonej dla Czech rodzinie:
    https://wachtyrz.eu/kamillo-razumovsky- ... iego-rodu/
    Poległy pod wzgórzem Veľký prieloh Leo Razumovsky, nie wymieniany w artykule, był starszym bratem Kamillo (1880-1965), który również służył podczas wojny w DR.9 oraz Andreasa (1892-1981).
Leo Razumovsky nie był zawodowym oficerem, zapewne zamierzał zostać, jak jego ojciec, urzędnikiem państwowym. W 1911 roku został awansowany ze stopnia podoficera rezerwy na stopień kadeta rezerwy i przeniesiony z 6. pułku dragonów (sztab w Przemyślu, dywizjony w Hruszowie i Gródku Jagiellońskim) do 9. pułku dragonów. Na poczatku 1914 roku otrzymał stopień chorążego rezerwy, a 1 listopada 1914 awans na podporucznika rezerwy.
Pośmiertnie odznaczony został Krzyżem Zasługi Wojskowej 3. klasy z dekoracją wojenną.
W ciekawy sposób uczcił pamięć syna Kamillo Razumovsky starszy (1852-1917) – w sierpniu 1915 roku powołał fundację, której dochody w każdą rocznicę śmierci Leo dowódca 9. pułku dragonów miał dzielić pomiędzy będących w niedostatku inwalidów wojennych pułku, ofiar kampanii 1914-1915 roku.

Podporucznik rezerwy Friedrich von Visini (rocznik 1888) pochodził z Wiednia. Z wykształcenia był prawnikiem, kandydatem na sędziego. Zaliczano go do najlepszych wiedeńskich tenisistów. Służbę wojenną rozpoczął jako chorąży rezerwy, a 1 listopada 1914 roku, podobnie jak Leo Razumovsky, uzyskał stopień podporucznika. Odznaczony był, o czym wspomniano w relacji prasowej, srebrnym medalem za dzielność 1. i 2. klasy, a pośmiertnie także Krzyżem Zasługi Wojskowej 3. klasy z dekoracją wojenną.
Po raz pierwszy był ranny w początkowej fazie wojny (jego nazwisko pojawia się na „Liście strat” z grudnia 1914 roku). W potyczce pod wzgórzem Veľký prieloh postrzelono go w płuca i obydwa ramiona. Trafił do szpitala w Preszowie, gdzie zmarł 5 kwietnia 1915 roku (oficjalna przyczyna – zapalenie płuc), a tydzień później, po mszy żałobnej w Votivkirche, pochowano go w grobie rodzinnym na cmentarzu w dzielnicy Hietzing.

Obrażenia Roberta Frankfurta rzeczywiście musiały być lekkie. Wiadomo, że oficer ten, wyróżniony wcześniej brązowym Signum Laudis na wstążce Krzyża Zasługi Wojskowej (Verordnungsblatt z 3.03.1915), zmarł w wyniku ran 12 maja 1915 roku i został tymczasowo pochowany obok kościoła w Tyrawie, przy czym nie sprecyzowano, czy w Tyrawie Wołoskiej, czy też w Solnej. Sądząc jednak ze szlaku bojowego 4. dywizji kawalerii gen. Otto Berndta podczas ofensywy majowej, bardziej prawdopodobne jest, że było to w Tyrawie Wołoskiej. 18 lipca 1915 pogrzebano go na Cmentarzu Centralnym w Wiedniu, po wcześniejszych uroczystościach w garnizonowym kościele ewangelickim. W lutym 1916 roku został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Zasługi Wojskowej 3. klasy z dekoracją wojenną.

O ile dla wspomnianych trzech oficerów rok 1915 był ostatnim rokiem życia, to dla Mario Franza był czasem zawodowych sukcesów – dwukrotne odznaczenie (Order Żelaznej Korony 3. klasy w maju i Krzyż Zasługi Wojskowej 3. klasy we wrześniu) i awans na pułkownika (w sierpniu).
Był w armii wyróżniającą się postacią.
Urodził się w Grazu. Oboje jego rodzice pochodzili z rejonu Moggio Udinese. Ojciec, Andrea Franz, osiadły w Grazu od początku lat 60. XIX wieku, to zasłużony, długoletni budowniczy miejski. Prowadził też z dobrym rezultatem własne interesy. Był też znanym jeźdźcem i hodowcą koni, co zapewne miało znaczenie dla wyboru drogi życiowej przez jego syna.
Wiele informacji o jego życiu Mario Franza przekazał generał kawalerii Rudolf von Brudermann we wspomnieniu zamieszczonym w „Österreichische Wehrzeitung” z 3 kwietnia 1931 roku.
Już na samym początku podkreślił, iż Mario Franz był jednym z najlepszych jeźdźców wśród oficerów ostatniego ćwierćwiecza starej armii, czego dowody można zresztą znaleźć w bardzo wielu wzmiankach prasowych z tamtych czasów.
W 1886 roku ukończył szkołę kadetów kawalerii w Mährisch Weisskirchen - na pierwszej pozycji i z najlepszym wynikiem wśród wszystkich szkód kadetów monarchii - otrzymując od razu stopień podporucznika.
Skierowany został do czeskiego 14. pułku dragonów „Alfred Fürst zu Windisch-Graetz” ze sztabem w Klattau, gdzie majorem był wówczas Rudolf von Brudermann. Mając zaledwie 22 lata Mario Franz uzyskał pierwszą nagrodę w zawodach w Wiedniu i był to jedyny przypadek zwycięstwa tak młodego jeźdźca w historii Campagne -Reitergesellschaft. Gdy ukończył ze świetnym rezultatem szkołę dla wojskowych instruktorów jeździectwa (Militär-Reitlehrer-Institut), powierzono mu na cztery sezony jeździecką edukację młodych oficerów, z czego wywiązał się znakomicie, istotnie wpływając przy tym na sposób szkolenia w Instytucie. Sukcesy odnosił także we wszystkich innych dziedzinach. Po pobycie w Hiszpańskiej Dworskiej Szkole Jazdy Konnej ponownie służył w Militär-Reitlehrer-Institut, gdzie wyróżniał się wiedzą teoretyczną, a jednocześnie zdobywał wiele pierwszych nagród w konkursach jeździeckich. Po czterech latach przeniesiono go do jednostki liniowej na stanowisko dowódcy eskadronu w 3. pułku dragonów „Friedrich August König von Sachsen”, wówczas ze sztabem w Krakowie (komendantem dywizji kawalerii w Krakowie był Rudolf von Brudermannn). W tym czasie zdobył pierwszą nagrodę na międzynarodowym konkursie ujeżdżenia w Turynie (1902), co przyniosło mu europejski rozgłos. W 1904 roku z rozkazu gen. Brudermanna – wówczas w Generalnym Inspektoracie Kawalerii – ponownie znalazł się w Instytucie, gdzie prowadzony przez niego oddział szkolny był na tak wysokim poziomie, iż stał się ciekawostką dla fachowców całej Europy, a poprzez szkolenie uczniów z obcych armii Mario Franz wpłynął na poziom sztuki jeździeckiej także za granicą. W 1910 roku – gdy awansował na stopień majora - został komendantem szkoły kadetów kawalerii w Mährisch Weisskirchen. W październiku 1914 roku objął dowództwo 9. pułku dragonów (informacja o formalnym przeniesieniu pojawiła się dopiero w czerwcu 1915 roku), szczególnie wyróżniając się w tej służbie aż do czasu zranienia w sierpniu 1916 roku, gdy po przełamaniu pozycji przez wroga osobiście poprowadził do ataku rezerwy swojego pułku. Po wyzdrowieniu przejął komendę galicyjsko-bukowińskiego 95. pułku piechoty „von Kövess”, a w 1918 roku – 13. brygady kawalerii, którą dowodził do końca wojny.

Zapewne w związku z umiejętnościami jeździeckim, przekazywanymi także zagranicznym kawalerzystom, otrzymał wiele odznaczeń od władców innych państw – w 1901 roku Krzyż Oficerski, a w 1904 Krzyż Rycerski 1. klasy Orderu Albrechta (Saksonia), w 1911 roku – za jednym zezwoleniem cesarskim - Order św. Stanisława 2. klasy (Rosja), Order Wschodzącego Słońca 4. klasy (Japonia), Krzyż Oficerski Orderu św. Aleksandra (Bułgaria), Krzyż Oficerski Orderu Korony Rumunii, Krzyż Zasługi Wojskowej 1. klasy (Hiszpania). Miał też papieski krzyż „Pro Ecclesia et Pontifice” (1914).

Oczywiście odznaczany był też przez cesarza Austrii – przed wojną był to Krzyż Zasługi Wojskowej 3. klasy (1908), brązowy medal Signum Laudis, odznaka za 25 lat służby, brązowy Medal Jubileuszowy dla sił zbrojnych, Wojskowy Krzyż Jubileuszowy, a w trakcie wojny – Order Żelaznej Korony 3. (1915) i 2. klasy (1918), Krzyż Rycerski Orderu Leopolda (1916), Krzyż Zasługi Wojskowej 3. klasy (1915), medale Signum Laudis - brązowy (1916) i srebrny (1917) – wszystkie z dekoracją wojenną i mieczami, a ponadto Krzyż Wojskowy Karola. Została mu też udzielona cesarska zgoda na przyjęcie niemieckiego Krzyża Żelaznego 2. (1916) i 1. klasy (1917).
Ścieżka awansowa: porucznik - 1890, rotmistrz II kl. – 1897, rotmistrz I kl. – 1900, major – 1910, podpułkownik – 1913, pułkownik – 1915.
Nobilitację uzyskał w 1916 roku – cesarz podjął decyzję 13 kwietnia, dyplom został podpisany 14 sierpnia, a w „Wiener Zeitung” informacja ukazała się 7 listopada obok komunikatu o tytule szlacheckim, jaki otrzymał także ppłk. Friedrich Fößl z TKJR.1. W tym przypadku „von” poprzedziło nazwisko. A nie brakowało przecież miejsc, gdzie się wyróżnił…
  • Co ciekawe, gdy w 1917 roku zmarł w Grazu Julius Koch, teść Mario Franza, w nekrologu użyto formy „von Franz” zarówno co do pułkownika jak i całej rodziny (żona Anna, córki Erna i Melitta, syn Max, służący w randze porucznika w 9. pułku dragonów).
https://www.archivinformationssystem.at ... ID=4430876
W 1917 roku w prasie pisano, w tonie sensacji i z sugestią zawyżenia ceny, o sprzedaży za kwotę 2,7 miliona koron trzech kamienic, zakupionych w 1894 i 1904 w ścisłym centrum Wiednia (Wollzeile i Zedlitzgasse). Zbywcami byli Mario i Silvio Franz, a więc pułkownik dragonów i jego brat, rotmistrz rezerwy, a pod koniec wojny tytularny major. Mario Franz jesienią 1917 ulokował 575.000 koron w 7. pożyczce wojennej. Czas pokazał, że nie była to najlepsze inwestycja.
Po wojnie osiadł w Karyntii. Tytuł jednogwiazdkowego generała rezerwy otrzymał od prezydenta Austrii w roku 1922 (zakładam, że wzmianka z roku 1920, dotycząca udziału GM. Mario Franza we władzach towarzystwa jeździeckiego jest błędna).
Był osobą bardzo aktywną. Zasiadał i piastował. Od towarzystw jeździeckich, poprzez karyncki Radioklub, czy też polityczną organizację Kärntner Bauernbund, po spółkę akcyjną karynckich elektrowni wodnych (Kärtner Wasserkraftwerke A.G.), towarzystwo do spraw walki z gruźlicą (Verein zur Bekämpfung der Tuberkulose) i zakład ubezpieczeń (Arbeiter-Unfall-Versicherungs-Anstallt).
Jako rolnik w 1923 roku skutecznie kandydował do parlamentu krajowego w Grazu ze wspólnej listy ugrupowań prawicowych - rolniczej partii Landbund für Österreich, katolicko-konserwatywnej Christlichsoziale Partei i wielkoniemieckiej Großdeutsche Volkspartei. Posłem był do końca życia.
Cały czas był też istotną postacią jeździectwa. Działał we władzach austriackiego Campagne Reitergesellschaft, jako sędzia zawodów w ujeżdżeniu (m.in. w pierwszych edycjach słynnego konkursu w Akwizgranie), był też oficjalnym przedstawicielem Austrii na olimpiadzie w Amsterdamie w 1928 roku, gdzie wybrano go do komisji zajmującej się reformą sportów jeździeckich. Austria delegowała go też do Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej.
Był właścicielem dóbr w miejscowości Ottmanach, w latach 1928-30 pełniąc także funkcję burmistrza tej gminy, a pod koniec życia zakupił posiadłość w Reifnitz nad Wörthersee, gdzie zmarł na zawał serca 24 marca 1931.
Pochowano go w Grazu, w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Centralnym.
https://tng.adler-wien.eu/showmedia.php ... teryID=429
https://tng.adler-wien.eu/showmedia.php ... teryID=429

Awatar użytkownika
Trotta
Posty: 1497
Rejestracja: 18 maja 2018, 15:19
Lokalizacja: Lublin/dawniej Kraków

Re: Wojenne tytuły szlacheckie

Post autor: Trotta » 11 sie 2023, 13:34

KG pisze:
10 sie 2023, 19:15
Widząc przydomek „Velikipriloh” przy nazwisku nobilitowanego pułkownika też uznałem, że to przypadek z frontu bałkańskiego.
No trudno żeby nie... Ja już nie pamiętam, czy ten predykat wcześniej widziałem, w każdym razie mocno się zdziwiłem, gdy - sprawdzając, kto dowodził bukowińskimi dragonami na Veľkom prielohu znalazłem pułkownika von Velikipriloh ;)

Bardzo solidne zestawienie relacji. Tylko wrzucę trzy grosze... DR.9 nominalnie był pułkiem galicyjsko-bukowińskim, a jako obszar uzupełnień wskazuje się cały obszar XI Korpusu. Jakoś jednak musiano to podzielić w taki sposób, że większość żołnierzy pułk brał z Bukowiny, inaczej aż takiego "stężenia" Rumunów by nie osiągnął.
Dywizja Berndta miała za sobą dość ciekawy epizod na karpackim froncie, ponieważ - nominalnie będąc jednostką kawalerii - miała w składzie więcej piechoty, niż dałoby się przypuszczać. W czasie walk w słowackich Beskidach podlegały jej m.in. LIR.5 (wtedy samodzielny), potem dolnoaustriacka 1. Brygada Landsturmu, do tego czasem jakieś wypożyczane kompanie czy baony z 11. Dywizji Piechoty. Kawaleria w zasadzie stała się dodatkiem, mobilnym odwodem, który raczej oszczędzano. W marcu dywizję (już bez przydzielonej piechoty) wyciągnięto z frontu, odeszła aż pod Preszów, miała jechać gdzieś daleko na wschód, ale nie zdążyła. Wobec sukcesów rosyjskiej ofensywy wróciła na pierwszą linię. Prawdopodobnie owa połowa 26. Dywizji Piechoty Landwehry także została podporządkowana Berndtowi.
Veľký prieloh to też miejsce dość dramatycznych walk krakowskich ułanów z 1.UR. Wśród śmiertelnych ofiar tego boju znalazł się m.in. jednoroczny ochotnik Stanisław Smolka, syn Stanisława, wnuk Franciszka...
Є в Києві злота брама, На тій брамі синьо-жовта фана!

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości