Richard Weitzenböck (1884-1914) – z Weisshorn pod Rysowany Kamień

Wybitni obywatele Austro-Węgier
KG
Posty: 168
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Richard Weitzenböck (1884-1914) – z Weisshorn pod Rysowany Kamień

Post autor: KG » 13 maja 2019, 23:04

„Wróg okopał się na przeciwległych wzgórzach. Rozkaz brzmiał: „pozycje do wzięcia”. Krwawo zapada słońce na dalekim zachodzie, a pod ochronnym płaszczem nadchodzącego zmroku skradają się w kierunku nieprzyjaciela dzielni Karyntczycy. Komenda „do ataku”. Jak burza przerywają linie zaskoczonego wroga. Atakujących spotyka grad ołowianego powitania. Na ślepo szukają pociski swych ofiar, szeregi szturmujących rzedną, ale impetowi natarcia synów Alp wróg nie może się oprzeć. Pozycja jest zajęta, rozkaz wykonany. Migocząc błądzą światła po krwawym pobojowisku. Między wieloma leży huński gigant, blady, z na wieki zamkniętymi oczami: dr Richard Weitzenböck, dowodzący kompanią. Jeden z naszych najlepszych zginął w wieczornych godzinach 19 grudnia w Galicji pod Jodłową.”

Tak alpinista Karl Greenitz przedstawił w numerze 914 z lutego 1915 roku „Österreichische Alpenzeitung”, miesięczniku Österreichischer Alpenklub, okoliczności śmierci Richarda Weitzenböcka.
Pożegnał w ten sposób postać nietuzinkową, naukowca-chemika, wybitnego wspinacza, który, jak wszystko na to wskazuje, pochowany jest na cmentarzu wojennym nr 28 w Jabłonicy niedaleko Jasła.
https://images92.fotosik.pl/181/feecb9284a82b38amed.jpg
("Österreichische Alpenzeitung”, nr 914)

Richard Weitzenböck urodził się w 1884 roku w Kremsmünster. Wkrótce jego ojciec, profesor szkoły realnej Georg Weitzenböck, przeniósł się wraz z rodziną do Grazu, gdzie rozpoczął pracę w Krajowej Wyższej Szkole Realnej, z czasem za zasługi uzyskując tytuł radcy rządowego. Georg Weitzenböck był autorem wydanego w 1893 popularnego podręcznika języka francuskiego Lehrbuch der französichen Sprache, którego kolekcjonerski reprint ukazał się w roku 2017.
https://archive.org/details/lehrbuchderfranz00weituoft
Był też współautorem opracowania dwutomowego wydania poezji Franza Stelzhamera (Franz Stelzhamers mundartliche Dichtungen, 1899)
Matka Maria zmarła w roku 1901, pozostawiając trzech nastoletnich synów.

Richard Weitzenböck ukończył w Grazu gimnazjum, po czym rozpoczął studia chemiczne na
Karl-Franzens-Universität Graz, jeszcze przed ich zakończeniem uzyskując asystenturę. Po studiach (obrona pracy doktorskiej w 1907) pracował w szkołach średnich i jednocześnie na uniwersytecie, a po kilku latach został prywatnym docentem (venia legendi w 1913) w Instytucie Chemii. Specjalizował się w chemii organicznej. W 1918 roku, staraniem dawnego promotora prof. Rolanda Scholla, wydano pracę Weitzenböcka Versuche zur Synthese des 3, 4–8, 9-Dibenz-pyrens.
Wykaz jego publikacji: https://academictree.org/chemistry/peop ... ?pid=67500

W chwili wybuchu wojny kariera naukowa Richarda Weitzenböcka dopiero zaczęła się rozwijać, natomiast jako 30. letni człowiek był już wybitnym alpinistą. W czasie 12 lat aktywności górskiej wszedł na około 700 szczytów alpejskich, w tym na 41 czterotysięcznych. Jeden z wierzchołków Glocknerwand nazwano Weitzenböckturm (3702m), upamiętniając pierwsze przejście, jakiego dokonali w lipcu 1905 roku bracia Richard i Rüdiger Weitzenböck oraz Roderich Kaltenbrunner.
http://www.dreitausender.at/bilder.php?bergid=11
Należał do kierownictwa Sekcji Akademickiej Deutsche und Österreichische Alpenverein w Grazu. Był też głównym autorem opracowanego przez trzech alpinistów (Wilhelm Martin z Berlina, Paul Reuschel z Hamburga i Richard Weitzenböck z Grazu) dwutomowego przewodnika wspinaczkowego po masywie Mont Blanc, wydanego w 1913 roku przez Österreichischer Alpenklub.
https://images91.fotosik.pl/181/2d2ebde5c2ec5889med.jpg
Niektóre z jego dróg w rejonie Mont Blanc:
http://www.angeloelli.it/alpinisti/file ... chard.html

Nieobce były mu też przejścia ścianowe w Dolomitach. W prasie można znaleźć zaproszenie (z charakterystycznym dla atmosfery tamtych czasów dopiskiem: „niemieccy goście – także panie – mile widziani”) na prelekcję dr. Weitzenböcka o przejściu północnej ściany Kleine Zinne.
https://www.google.pl/search?q=Kleine+Z ... 498#imgrc=_
  • Dodać warto, że jako pierwszy ścianę tę w 1890 roku pokonał słynny przewodnik Sepp Innerkofler, który ćwierć wieku później zginął podczas patrolu wojskowego niedaleko od Drei Zinnen, pod Paternkofel.
    https://images90.fotosik.pl/180/eab35a5b004be153med.jpg
    (grób w Sexten)
Wojna przerwała pracę nad przewodnikiem po drugiej jego ulubionej grupie górskiej - Alpach Pennińskich. To tam odbył swoją ostatnią wycieczkę. 1 sierpnia 1914 wraz ze znaną wspinaczką Eleonore Noll-Hasenclever wszedł na Weisshorn (4506 m n.p.m.), a wieczorem dowiedział się o wybuchu wojny.
  • Dzień wcześniej, podczas rekonesansu Eleonore Noll-Hasenclever została porwana przez lawinę i cudem uniknęła śmierci. Dziwnym zrządzeniem losu zginęła 11 lat później w lawinie na sąsiednim Bishorn (4135 m).
    https://de.wikipedia.org/wiki/Eleonore_Noll-Hasenclever
W środowisku wspinaczy musiał być osobą cenioną i lubianą, gdyż wzmianki o nim pojawiają się w czasopismach alpinistycznych jeszcze w latach dwudziestych, a nawet trzydziestych.
Tak widzieli go towarzysze od liny z Sekcji Akademickiej:
„... nigdy nie robił szumu wokół swoich licznych i trudnych tras. Wyścig po rekord był mu – nadzwyczaj sprawnemu i wytrwałemu wspinaczowi - równie obcy jak polowanie na pierwsze wejścia; o wielu jego wielkich przejściach w grupie Mont Blanc dowiadywano się dopiero później, gdy przy tym rozwiązał problem nowej drogi. O ile chętnie doceniał sukcesy i umiejętności innych, tak nie znosił, gdy podkreślano jego. Ze skromnością rzeczywiście sprawnego wspinacza nigdy nie starał się odgrywać wiodącej roli w życiu alpejskim, do czego uprawniały go umiejętności i osiągnięcia. Prosty, bezpośredni i szczery w swoim wyglądzie i zachowaniu, wróg pozorów i czczych form, bystry i jasny w myśli, do tego niewyczerpany, ostry humor - tym dr Richard Weitzenböck zdobył serca swoich górskich towarzyszy i tych wszystkich, którzy go bliżej znali.”

Był oficerem rezerwy 7. pułku piechoty Graf von Khevenhüller z Grazu, od 1 stycznia 1905 roku w stopniu kadeta, a od 1 stycznia 1910 roku w stopniu podporucznika. Na front ruszył jako oficer 8. kompanii w II batalionie. 26 sierpnia 1914 r. podczas bitwy złoczowskiej, która była chrztem bojowym IR.7, został lekko ranny (dwa postrzały) pod wsią Lackie Wielkie (obecnie Czerwone) i leczył się w szpitalu w Grazu. Informacja o zranieniu znalazła się m.in. w „Wiadomościach o chorych i rannych” nr 42 z 25.10.1914.
Śmiertelnie ranny (postrzał w udo z uszkodzeniem tętnicy) został w nocy z 19 na 20 grudnia 1914 roku w potyczce pod Jodłową.
Według historii 7. pułku (Hubert Frankhauser, Regimetsgeschichte des k.u.k. Infanterieregimentes Graf von Khevenhüller Nr. 7 1914-1918, 2007), tego dnia o 14.15 żołnierze dowodzeni przez dr. Norberta Assama i dr. Richarda Weitzenböcka byli w rezerwie w rejonie wzgórza 427 (Rysowany Kamień), podczas gdy sztab IR. 7 znajdował się 1 km na północ, na wzgórzu 423.
https://images89.fotosik.pl/180/f8f2b44fc6f9df9emed.jpg
(H.Frankhauser, Regimetsgeschichte…)

Kilka szczegółów, dotyczących miejsca śmierci Weitzenböcka, można znaleźć w raporcie z 13 czerwca 1916 roku sporządzonym w IR. 7 i przesłanym do Oddziału Grobów Wojennych w Krakowie, gdzie nazwisko oficera jest wymienione, zresztą z błędem, w związku ze śmiercią innych żołnierzy:
„Geft. Rauch zginął 20 grudnia 14 w linii tyralierskiej ok. 300 kroków na prawo od Jodłowej (na południowy zachód). Linia wroga była w parowie drogi przecinającej pole. Otrzymał postrzał w głowę kulą karabinową. W pobliżu zginęli w nocy z 19. na 20. Geft. Scharf i Inft. Vogt. Rauch z powodu silnego ognia wroga nie został pochowany.”
I dalej:
„Geft. Gottfried Scharf i Inft. Johann Vogt zginęli w tym samym momencie. Pierwszy otrzymał strzał w serce, drugiemu kula karabinowa przeszyła pachwiny i twarz. Obaj zginęli przy ataku w nocy 19 grudnia w tym samym miejscu co Geft. Rauch. Jeszcze w nocy zwłoki obydwóch wraz ze zwłokami jeszcze dwóch innych (których nazwiska nie były znane) pochowano w prowizorycznie wykopanym grobie masowym. W pobliżu zginął tam też pan Lt. Weizenböck.”

https://images89.fotosik.pl/180/ce7ba92d16761946med.jpg
(pierwotne pochówki w rejonie Jodłowej, Archiwum Narodowe w Krakowie, zbiór GW)
  • Gft. Gottfried Scharf (rocznik 1890), Inf. Johann Vogt (1891) i Gft. Peter Rauch (1883) pochowani są na dawnym cmentarzu cholerycznym położonym na wzgórzu na południe od Jodłowej, w części wsi zwanej Podlasie (cmentarz wojenny nr 232).
    https://images91.fotosik.pl/181/ee13f54d3003aaa8med.jpg
    https://images90.fotosik.pl/180/f45cf5479154c76emed.jpg
    Tam też, oprócz innych żołnierzy z IR. 7, leżą żołnierze oddziałów walczących pod Jodłową (IR. 17, bhIR.2), podobnie jak w na cmentarzach w centrum Jodłowej (IR.7, IR.17, bhIR.2), w Skurowej (LIR.3), Błażkowej (FJB.20, FJB.1, LIR.3), czyli na linii walk lub na północ od niej. Na południe od tej linii są zaledwie trzy zidentyfikowane pochówki żołnierzy z tych jednostek – w Święcanach i w Harklowej (polegli albo zmarli przed 20 grudnia 1914).
W styczniu 1915 roku w prasie zamieszczona została bardzo dynamiczna relacja z walk pod Jodłową. Autorem był dowódca kompanii w IR.7, sąsiadującej z kompanią Weitzenböcka, Oblt. N.A., a więc dr Norbert Assam. Z opisu wynika, że walka toczyła się w zalesionym terenie, nad potokiem. Assam został ranny wieczorem lub w nocy (ranę oglądał w świetle latarki sanitariusza) w lewe udo. Zraniony został wówczas także inny oficer, Oblt. Erhard Gawalowski

Z opisu Assama wiadomo, że ciężko ranny Weitzenböck został zabrany przez swoich żołnierzy z linii frontu, po czym wkrótce zmarł i pochowano go na tyłach, a więc na południe od linii walk z 20 grudnia. Tam też odniesiono rannego Assama, który zresztą podczas transportu został ponownie postrzelony.
W komunikatach prasowych powtarza się informacja, iż Weitzenböck zginął pod Jabłonicą, co ze względu na przebieg walk nie może być prawdą. Jest natomiast bardzo prawdopodobne, że zmarł w Jabłonicy i tam został pochowany.
Odwrót na linię Dębowa – Czermna zarządzono dzień później, dowództwo pułku 22 grudnia wycofało się na stare pozycje w rejonie Jabłonicy-Walówki.
Cmentarz w Jabłonicy na Serwońcu ma plan koła, z przemyślanym, symetrycznym rozkładem grobów, co świadczy o założeniu go lub znacznej przebudowie już po przejściu walk.
https://images92.fotosik.pl/181/8151e9fe4659e3femed.jpg
(Jerzy Drogomir, Polegli w Galicji Zachodniej 1914-1915, Tarnów 1999).

Pochowano na nim 138 żołnierzy. 40 z nich – leżących na prawo od wejścia – służyło w armii austro-węgierskiej. Wszyscy są nieznani, nie wiadomo też kiedy zginęli i w jakich jednostkach służyli. To dość częste w przypadku ofiar walk z jesieni i wczesnej zimy 1914 r. w rejonach, które potem przez blisko 5 miesięcy były w rękach Rosjan. Możliwe, że groby żołnierzy austro-węgierskich są pierwotne, tzn. nie ekshumowane, w związku z czym nie ustalono ani przynależności do jednostek, ani pochówków oficerskich, a grobom nr 16-20 i 36-40 kolisty kształt nadano podczas budowy cmentarza.
https://images92.fotosik.pl/181/1e0a341b3167f4b3med.jpg
  • Nieznani są też żołnierze armii rosyjskiej (74), co jest regułą, natomiast wszyscy polegli w bitwie majowej w 1915 r. żołnierze armii niemieckiej są zidentyfikowani i prawie wszyscy należeli do K.P.G.R.z.F. Nr. 2 (w tym trzech kapitanów). Przy okazji warto zwrócić uwagę, że na liści zachowanej w ANK umieszczono także Musk. Johanna Turzynskiego z P.R.I.R. 219 (+ 11.12.1914). Żołnierz ten zginął pod Limanową i jest pochowany na Jabłońcu, a pomyłka wyniknęła z podobieństwa nazw.
    https://images91.fotosik.pl/181/1051862fd328cd25med.jpg
Materiały archiwalne związane z cmentarzem w Jabłonicy są niekompletne i nieprecyzyjne.
Nie zachowały się raporty ekshumacyjne z tego rejonu ani wykaz pochowanych z adnotacjami, pozwalającymi na ustalenie, czy groby były przenoszone.
Nie znalazłem też żadnych śladów poszukiwania Lt. Weitzenböcka, a jedyna wzmianka zawierająca jego nazwisko jest we wspomnianym wyżej dokumencie, opisującym śmierć innych żołnierzy. Nazwisko oficera zostało podkreślone czerwoną kredką i opatrzone pytajnikiem, co zazwyczaj oznaczało sprawę do wyjaśnienia. Można więc przypuszczać, że w KGA nie wiedziano ani o śmierci, ani o miejscu pogrzebania Weitzenböcka.

O ile w prasie austriackiej z tamtych czasów Richard Weitzenböck jest wielokrotnie wymieniany jako ofiara wojny, to nie natknąłem się na żadną wzmiankę o zabraniu z Galicji zwłok przez rodzinę. Nie jest to jednak dowodem na to, że ekshumacji nie było. Rodzina, a właściwie ojciec, bo bracia byli na wojnie, mogła zadziałać szybko i przewieźć zwłoki jeszcze przed okrzepnięciem krakowskiego Oddziału Grobów Wojennych.
Jednakże w biuletynie „Deutsche und Österreichische Alpenverein” z 1921 roku Eduard Mayer wspomina, iż Weitzenböck śpi na północy dawnej Austrii wiecznym snem o wierności starym czasom, w grobie na leśnym wzgórzu galicyjskim. Mayer był towarzyszem Weitzenböcka na wielu alpejskich wyprawach, więc mógł znać jego losy.

Jak udało mi się ustalić, matka Richarda Weitzenböcka została pochowana na cmentarzu św. Leonarda w Grazu, a więc prawdopodobnie tam byłyby przetransportowane zwłoki syna. Dzięki uprzejmości i zaangażowaniu p. Petera Sixla z Austriackiego Czarnego Krzyża w Grazu wiem, że Richarda Weitzenböcka nie ma w księgach tego cmentarza, natomiast są tam wymienieni rodzice - Maria (+1901) i Georg (+1948), oraz Rüdiger (+1956), a więc najprawdopodobniej młodszy brat. Zachował się też bardzo zniszczony nagrobek.

Richard Weitzenböck miał dwóch młodszych braci, którzy również jako oficerowie armii austro-węgierskiej walczyli na wojnie.
Roland (ur. 1885 w Kremsmünster, zm. 1955 w Zelhem) od dzieciństwa uczęszczał do szkół wojskowych - najpierw w Eisenstadt, potem w Hranicach, a wreszcie do Wojskowej Akademii Technicznej w Mödling (wydział inżynierski), którą ukończył w roku 1905, uzyskując doskonałe oceny, szczególnie z fizyki i matematyki. Jako podporucznik rozpoczął służbę w 2. batalionie pionierów w Linzu, potem został przeniesiony do Chiesa di Lavarone w południowym Tyrolu, a następnie do Teodo/Tivat w Czarnogórze. Jednocześnie rozwijał swój talent matematyczny i publikował artykuły w specjalistycznych czasopismach. W 1910 roku, mimo iż nie miał ukończonych studiów uniwersyteckich, został dopuszczony i z wyróżnieniem zdał egzamin doktorski na Uniwersytecie Wiedeńskim, po czym rozpoczął służbę na akademii w Mödling, z której odszedł po dwóch latach, zostając prywatnym docentem w Grazu. W chwili wybuchu wojny był porucznikiem rezerwy w SB.14, a pod jej koniec – wielokrotnie odznaczonym (m.in. Krzyż Rycerski Żelaznej Korony z dekoracją wojenną, Krzyż Zasługi Wojennej 3.kl z dekoracją wojenną) kapitanem rezerwy.
Był wybitnym matematykiem, najpierw profesorem na uniwersytecie w Pradze, potem w Grazu i przez wiele lat w Amsterdamie.
https://de.wikipedia.org/wiki/Roland_Weitzenb%C3%B6ck
O jego górskiej działalności nie udało mi się znaleźć nic ponad to, iż towarzyszył braciom.

Rüdiger (1886 – 1956, Graz?) z zawodu był inżynierem, absolwentem Technische Hochschule w Grazu, a z zamiłowania alpinistą, członkiem zarządu sekcji akademickiej Deutsche und Österreichische Alpenverein w Grazu, uczestnikiem wielu pionierskich przejść w Alpach, w tym z bratem Richardem.
Jako artylerzysta-oficer rezerwy podczas wojny służył w stopniu podporucznika, a potem porucznika w klagenfurckim FKR.9 (FAR.6). Po wojnie mieszkał w Holandii i w Holenderskich Indiach Wschodnich (Indonezji), pracując jako inżynier kolejowy. W Indonezji był też przed wojną, o czym świadczy kartka wysłana w maju 1913 roku z Bandungu.
https://images89.fotosik.pl/180/2d25f8b015f0ce21med.jpg
  • Stanisławowi Baranowi dziękuję za udostępnienie skanów numeru 914 „Österreichische Alpenzeitung“.

Stani
Posty: 69
Rejestracja: 13 lip 2018, 22:02

Re: Richard Weitzenböck (1884-1914) – z Weisshorn pod Rysowany Kamień

Post autor: Stani » 14 maja 2019, 09:24

KG,
z zainteresowaniem przeczytałem opracowanie, dziękuję pięknie za bezinteresowanie poświęcony nam czas.

Jan Majewski
Posty: 52
Rejestracja: 28 maja 2018, 23:11

Re: Richard Weitzenböck (1884-1914) – z Weisshorn pod Rysowany Kamień

Post autor: Jan Majewski » 15 maja 2019, 10:56

W ubiegłym tygodniu razem z KG i członkami Austriackiego Czarnego Krzyża odwiedziliśmy cmentarz w Jabłonicy, a kilka dni później już wspomnienie o jednym z poległych pochowanych na nim.
Kolejna historia żołnierza poległego z dala od swojego domu, złożona ze skrawków wiadomości z epoki przez KG.

Ps. Na owe czasy wspinaczka na Drei Zinnen (Tre Cime) w Dolomitach to był nie lada wyczyn, do dziś te trzy wieże budzą respekt, gdy patrzy się na nie z tarasu pobliskiego schroniska.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość