Pomnik na Jabłońcu - Leonard von Thun und Hohenstein

Cmentarze I wojny światowej
KG
Posty: 125
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Pomnik na Jabłońcu - Leonard von Thun und Hohenstein

Post autor: KG » 23 cze 2018, 22:09

Post był zamieszczony na starym forum Austro-Węgry 11 grudnia 2017.

KG, 11.12.2017
Charakterystycznym elementem jabłonieckiego zespołu cmentarnego jest pomnik na miejscu śmierci rotmistrza Leonarda von Thun und Hohenstein, stojący na łące w pewnym oddaleniu od murów cmentarza.
https://images81.fotosik.pl/935/e2264e721401a029med.jpg
To jedno z dwóch upamiętnień miejsca śmierci oficerów w bitwie o wzgórze 11 grudnia 1914 roku. Jak piszą Broch i Hauptmann w wydanym w 1918 roku w Wiedniu dziele Die westgalizischen Heldengräber aus den Jahren des Weltkrieges 1914-1918, obelisk powstał na zlecenie rodziny, a zaprojektował go, jak i cały cmentarz, kapitan Gustav Ludwig. W obrębie murów położony jest drugi pomnik – w miejscu, gdzie zginął płk. Othmar Muhr. Podobnie chciano też uczcić podkomendnego hr. Thuna, ppor. Otto Bauera, ale projekt Gustava Ludwiga nie został zrealizowany.
Przebieg walk o Jabłoniec, podczas których zginął rotmistrz Thun, opisał w okresie międzywojennym Ferenc Julier w książce Bitwa pod Limanową, wydanej w języku polskim w roku 2015. Przytoczone są w niej relacje uczestników tych dramatycznych wydarzeń.

Rotmistrz 9. pułku huzarów Arthur Zalay:
9. Pułk Huzarów zaczął wspinaczkę na utraconą część stanowiska, z której jednak skierowano przeciw niemu ogień z rosyjskich karabinów maszynowych. Pierwszy poległ porucznik Szántay (śmiertelny strzał w głowę), który znajdował się na lewo od Zalaya. Zalay poszedł jeszcze około trzy kroki naprzód, gdy upadł idący na prawo od niego pułkownik Muhr (strzał w lewą pachwinę). Na to rotmistrz Zalay pobiegł do tyraliery znajdującej się około 15 kroków za nim po to, by nie strzelała ona i nie trafiła pułkownika Muhra. Potem rotmistrz Zalay, chorąży z 13. pułku huzarów, Barcsay, a także po dwóch huzarów z 9. i 13. Pułku Huzarów próbowali wynieść pułkownika Muhra z linii ognia, choćby dlatego, ponieważ prosił on, by nie pozwolili wziąć go rannego do niewoli. Gdy niesiono pułkownika na tyły, zajęczał on (później okazało się, że dostał wtedy od tyłu drugi strzał w płuca). Rotmistrz Zalay widział jeszcze, że z szablą w dłoni poległ rotmistrz Thun (około 50 kroków od miejsca, gdzie upadł wcześniej pułkownik Muhr), następnie Zalay spotkał rannego barona Reichlina. Bohaterski pułkownik Muhr w czasie drogi zmarł.

Porucznik 9. pułku huzarów Géza Braun:
Nasz 4. szwadron wyniszczył się w zaciętej walce na śmierć i życie. Pułkownik Muhr poniósł bohaterską śmierć w czasie zajmowania pozycji wroga, porucznik Himmel został ranny. Również straty 5. szwadronu były poważne. Padł podporucznik Mohr, a chorąży Nedeczky został ranny. Także rotmistrz hrabia Thun i jego dzielny podwładny, podporucznik Ottó Bauer, ponieśli tam bohaterską śmierć. Chorąży książę Odescalchi został ranny. Nacierający zbyt zuchwale podporucznik Péterffy dostał się w ręce nieprzyjaciela. W oddziale karabinów maszynowych ranni zostali rotmistrz Cserhalmy i podporucznik Babics, rotmistrz Szántay zginął jako bohater, oddział karabinów maszynowych stał się niezdolny do walki…

W jednej z relacji prasowych naoczny świadek walk podaje, że rotmistrz Thun został postrzelony w brzuch.

Leonard von Thun und Hohenstein urodził się w 1876 roku na zamku w Neu Benatek/Nové Benátky (obecnie Benátky nad Jizerou), kilkadziesiąt kilometrów na północny-wschód od Pragi.
https://cs.wikipedia.org/wiki/Ben%C3%A1 ... _zamek.jpg
Był członkiem rozgałęzionej, środkowoeuropejskiej arystokratycznej rodziny, skoligaconej także z rodami polskimi. Tak jak wielu jego krewnych, wybrał karierę wojskową.
  • W sierpniu 1914 roku w prasie ukazała się lista członków rodziny Thun und Hohenstein, którzy poszli na wojnę. Oprócz Leonarda (Rittm., HR.9) byli to Adolf (Oblt. Dr., LUR.3), Paul (Lt.Dr., DR.13), Max (Lt., DR. 13), Felix (Lt., DR. 14), Karl (Oblt., DR.4), Josef (Rittm., Verwaltungsoffizier), Erwein (Freiwilliger), Leo (Mjr., DR. 13), Emmerich sen. (Linienschiffslt.), Georg (Oblt., UR. 11), Franz (Kdtt, UR.11,) Johannes (Lt., TKJR.2), Konstantin (Oblt., TKJR.1), Guido (Rittm., DR. 7), Heinrich (Rittm., HR.8), Emmerich jun. (Linienschiffslt.), Ernst (Oblt., UR.11), Antonio (Lt., DR. 6), Matteo (E.F. Frw., TKJR.), Oswald (IR. 73).
Jego ojcem był Leopold Bohumil, zmarły w 1898 roku w wieku 56 lat, a matką Christiane, jedyna córka Georga von Waldstein und zu Wartenberg. Miał dwie siostry - Leopoldinę von Podstatzky-Lichtenstein i Josephinę von Lobkowicz, oraz brata Christiana, młodszego o dwa lata. Leonard nie był żonaty, Christian ożenił się już po wojnie, mając 46 lat.
Leonard Thun służył w c. i k. 9. pułku huzarów „Graf Nádasdy”. 31.08.1900 został podporucznikiem, 5 lat później uzyskał awans na porucznika. W 1908 roku przeniesiony do eskadronu gwardii przybocznej cesarza, gdzie był do połowy maja 1911, po czym wrócił do HR. 9 w Soproniu, a w 1912 wraz ze sztabem pułku zaczął służbę w Mitrowitz (Sremska Mitrovica). W tym samym roku odkomenderowano go na krótko do Kriegsschule w Agram/Zagrzebiu, po czym w grudniu trafił do garnizonu Bjelina nad Driną. W ramach listopadowych awansów w 1913 roku został rotmistrzem i w tym stopniu ruszył na wojnę, dowodząc 4. eskadronem.
W trakcie służby w gwardii przybocznej pełnił na dworze funkcję fordansera (Vortänzer), o czym wiele wzmianek w ówczesnej prasie - np. pierwsza polka z Zytą Parmeńską, kadryl z arcyksiężną Immaculatą itp.
Opisywano go jako jednego z najbardziej energicznych i eleganckich oficerów kawalerii, solidnego sportowca, entuzjastę zawodów konnych, urodzonego kawalerzystę i, oczywiście, znakomitego tancerza, który ze swego zadania wywiązywał się „brillant”. Krótko mówiąc, „Salonmann di primo cartello”. Nawet wspominając tak dramatyczne chwile na Jabłońcu, cytowany w pracy Juliera uczestnik walk por. János bar. Bees-Chrostin pisze: „w jednym miejscu leżał rycerski rotmistrz Szántay, w innym – piękny hrabia Thun-Hohenstein, trochę dalej rotmistrz Takáts…”
https://images81.fotosik.pl/934/fc587b027bd49fa4med.jpg
(Wiener Salonblatt, 21/1910)
https://images83.fotosik.pl/933/d46277e89e283611med.jpg
(Sport und Salon, 28/1910
https://images82.fotosik.pl/935/dbffa3159997bd4fmed.jpg
(Sport und Salon, 42/1914)
https://images81.fotosik.pl/935/42608b029e38f4ffmed.jpg
(Sport und Salon, 45/1913)
Podczas służby otrzymał Brązowy Medal Zasługi Wojennej na czerwonej wstędze, Brązowy Medal Jubileuszowy dla sił zbrojnych, Brązowy Medal Jubileuszowy dla członków dworu, Krzyż Pamiątkowy lat 1912-1913. Wiosną 1915 roku został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Zasługi Wojskowej III klasy z dekoracją wojenną.

Wykonanie pomnika, z technicznego punktu widzenia niezbyt trudne, okazało się wymagającym zadaniem organizacyjnym, stąd też obfita korespondencja, w dużej mierze zachowana w krakowskim Archiwum Narodowym (zbiór GW).
Najstarszym dokumentem znalezionym przeze mnie jest koncept pisma z 19 lipca 1916 powstały w KGA Kraków, którego adresatem był brat Leonarda, k.u.k. Lt. Christian hr. von Thun und Hohenstein z Dragoner Regiment Nr. 7.
  • Christian Thun nie był zawodowym wojskowym. Zarządzał dobrami, często pojawiały się o nim wzmianki w kronikach towarzyskich i sportowych. 22 września 1914 roku jako wolontariusz rozpoczął służbę sanitariusza na froncie północnym w praskim pociągu szpitalnym nr 30. W lutym lub w marcu 1915 roku ochotniczo wstąpił do 7. pułku dragonów i służył w 1. eskadronie. W maju został ranny, w tym samym roku odznaczony był srebrnym Medalem za Dzielność I klasy i otrzymał awans na chorążego rezerwy. Od września był już podporucznikem. Do końca wojny odznaczony został jeszcze brązowym i srebrnym Signum Laudis z mieczami oraz Krzyżem Wojskowym Karola. Uzyskał też awans na stopień porucznika rezerwy.
    https://images82.fotosik.pl/935/f96169be649497d9med.jpg
    (Wiener Salonblatt, 9/1918)
W załączeniu przesyła się Waszej Wielmożności opracowany przez kierownika artystycznego okręgu grobowniczego Limanowa projekt pomnika nagrobnego Pańskiego brata, poległego na polu chwały rotmistrza Leonarda hrabiego Thun Hohenstein, który to pomnik mógłby być wystawiony na miejscu, gdzie Pański świętej pamięci brat został śmiertelnie ranny. Odnośnie wymiarów zażyczonego pomnika, to są one określone w załączonej koncepcji projektanta Oblt. Gustava Ludwiga, wykonującego w życiu cywilnym zawód architekta w Monachium. Co do materiału i innych detali ustosunkować można się będzie dopiero, gdy Wasza Wielmożność zakomunikuje kwotę, którą rodzina rozważa przeznaczyć na pomnik.
Jak wynika z pisma, nie jest to pierwsza korespondencja w tej sprawie, a KGA delikatnie zwraca uwagę, iż projekt wyszedł spod ręki zawodowca - w domyśle - wysyłany jest raczej „do akceptującej wiadomości” i określenia kosztów, które rodzina może ponieść, niż do dalszych dyskusji.
  • Warto może w tym miejscu dodać, że kierownikami artystycznymi w poszczególnych okręgach byli na ogół architekci albo rzeźbiarze. Gustav Ludwig (1876, Brno-1952, Monachium), był architektem i budowniczym - jak zwykle się pisze - wykształconym w Brnie i w Nowym Jorku. Nawet jednak te podstawowe informacje nie są udokumentowane.
    http://www.nordostkultur-muenchen.de/bi ... Ludwig.htm

    Prawdopodobnie, tak jak i jego starszy brat Alois, ukończył Gewerbeschule w Brnie. Wątpliwości budzi, czy jego akademickim nauczycielami w Nowym Jorku rzeczywiście byli Henry Hombostel (1867-1961) i John Russel Pope (1874-1937), czy też tylko z nimi współpracował. Byli oni niewiele starsi od Gustava Ludwiga i nie nauczali. Prawdopodobnie chodzić może o studia na Uniwersytecie Columbia, który wcześniej ukończyli też Hombostel i Pope. Przypuszczalnie Ludwig wrócił do Europy w 1907 i od tego właśnie czasu wraz ze swoim bratem prowadził firmę architektoniczną „Brüder Ludwig”, znaną z wielu realizacji w Bawarii, Tyrolu czy Wiedniu. Bracia zaprojektowali m.in. dom Tomasza Manna w Monachium.
    http://www.nordostkultur-muenchen.de/ar ... _villa.htm

    Poza literaturą „cmentarną” we wzmiankach o architektonicznej twórczości Ludwiga nieczęsto wspomina się o jego wojennej działalności w Galicji. Akurat ten okres jego życia jest dobrze udokumentowany - w archiwum w Krakowie zachowały się projekty, pisma i opinie służbowe. Z wniosku o nadanie mu Orderu Franciszka Józefa z dekoracją wojenną wiadomo, że zmobilizowany został 1 sierpnia 1914 roku i do 17 sierpnia przeszedł przeszkolenie w 15. okręgu Landsturmu. W polu od 18 sierpnia, najpierw jako dowódca kompanii w 103. batalionie piechoty, a potem w 51. pułku piechoty Landsturmu na froncie rosyjskim. 29 września 1915 roku z powodu choroby wycofany z frontu, do 4 grudnia 1915 w leczeniu. Ze względów zdrowotnych zakwalifikowany do służby na zapleczu lub kancelaryjnej, od 5 grudnia 1915 roku czynny był w Militärkommando Krakau jako architekt, kierujący okręgiem grobowniczym Limanowa. Opinia o nim jako o architekcie jest wyśmienita i pełna wzniosłych fraz. Równie entuzjastyczna jest także wcześniejsza opinia w uzasadnieniu do pochwały krakowskiej Komendy Wojskowej w związku z zakończeniem służby w KGA, co nastąpiło 1 stycznia 1918 roku na podstawie rozkazu Ministerstwa Wojny z 3 listopada 1917, którym przeniesiono Gustava Ludwiga do wydziału budowlanego komendy wojskowej w Innsbrucku. 1 listopada 1917 roku Ludwig awansował na stopień kapitana rezerwy. Odznaczony był Krzyżem Zasługi Wojennej z dekoracją wojenną i mieczami oraz Krzyżem Wojskowym Karola.
Odpowiedź Christiana Thuna z 26 lipca (bez podania roku), nadana przez pocztę polową nr 47, napisana jest pośpiesznie ołówkiem na osobistym papierze ze znakiem wodnym.
  • Na specjalistycznej stronie poświęconej poczcie polowej Austro-Węgier przy Feldpost Nr. 47 zaznaczono „Not seen”.
Potwierdza on otrzymanie pisma i nie wnosi zastrzeżeń do projektu Ludwiga. Chce, by pomnik został wykonany z nieszlifowanego granitu lub innego twardego kamienia, wyklucza natomiast użycie sztucznego kamienia. Prosi też o umieszczenie na tablicy napisu:
Hier fand am 11 Dec 1914 den Heldentod Leonard Graf von Thun und Hohenstein K.u.K. Rittmeister im Husarenregimente Graf Nadasdy Nr 9.
Do listu dołączył też wizerunek herbu - lakową pieczęć wyciętą z jakiejś koperty. Zastrzegł jednocześnie, że dostarczy większy rysunek z ornamentami wg starych wzorów i z koroną Reichsgrafa. Stwierdził też na koniec, iż byłby wdzięczny za przygotowanie przez Oblt. Ludwiga kosztorysu opartego na przesłanych propozycjach i że zależy mu na szybkim rozpoczęciu prac nad pomnikiem.
https://images82.fotosik.pl/935/dc115f81b8380a04med.jpg
(Archiwum Narodowe w Krakowie, zbiór GW)
Być może miał to być herb taki, jak na kaplicy grobowej w Liblicach, gdzie został pochowany jego brat.
https://images83.fotosik.pl/933/fe681089a1dd0eadmed.jpg
(zdjęcie ze strony: http://www.mistopis.eu/mistopiscr/podri ... iblice.htm)

Już 10 sierpnia wysłano pisma do dwóch firm kamieniarskich: Albert Förster w Zuckmantel i Hermann Franke we Friedeberg. Były to znane firmy, z którymi KGA utrzymywało kontakt także w związku z innymi zadaniami.
  • https://images81.fotosik.pl/934/773133d137fc3422med.jpg
    Archiwum Narodowe w Krakowie, zbiór GW)
    Zuckmantel (Cukmantl, od 1948 Zlaté Hory) to miejscowość w Górach Opawskich położona kilka kilometrów na południe od Głuchołazów. Założycielem firmy był Albert Förster (1832 - 1908), określany jako twórca przemysłowego wydobycia i przetwarzania granitu w Sudetach. Stworzył największe przedsiębiorstwo kamieniarskie w Austro-Węgrzech. Od 1901 roku miał tytuł Hofsteinmetzmeister. W okresie I wojny światowej firmą kierowali jego wnukowie Edgar i Walther.
  • https://images81.fotosik.pl/934/ccbac6aeb83c22b1med.jpg
    (Archiwum Narodowe w Krakowie, zbiór GW)
    Friedeberg (Frýdberk, od 1948 Žulová) leży na Przedgórzu Paczkowskim, około 20 km na zachód od Zuckmantel. Było to jedno z centrów wydobycia i przetwórstwa kamienia. Działało w niej wiele kamieniołomów różnych firm, w tym m.in. Alberta Förstera. Przedsiębiorstwo Hermann Franke Granit- und Syenit -Werke było najstarszą firmą kamieniarską z siedzibą w tej miejscowości.
Zwrócono się do nich o ofertę wykonania pomnika z granitu nieszlifowanego lub innego twardego kamienia wg załączonego szkicu, z tablicą inskrypcyjną o treści nieco zmienionej w stosunku do podanej przez Christiana Thuna:
Hier fand am 11. Dezember 1914 den Heldentod Leonard Graf von Thun und Hohenstein, k.u.k. Rittmeister im Husarenregiment Graf Nadasdy Nr. 9.
Ostatecznie napis wykuto w jeszcze innej wersji – December zamiast Dezember, zmieniono też pisownię imienia na Leonhard.
https://images81.fotosik.pl/934/708ee1a0fea5e1cemed.jpg
Szczegóły co do herbu miały być przekazane później. Cena powinna była obejmować dostawę pomnika do wagonu kolejowego w miejscu wytworzenia, a także montaż, przy czym władze wojskowe miały przygotować fundament i oddać do dyspozycji w Limanowej siły pomocnicze. Zapewniano też transport koleją na podstawie dostarczonego wojskowego listu przewozowego. Proszono też o przesłanie wzoru materiału i podanie najkrótszego terminu gotowości do wysyłki.

Firma Förster skierowała 17 sierpnia do Krakowa dwa pisma, opatrzone zresztą tym samym numerem. W pierwszym, odpowiadając na inne propozycje, informuje o rodzajach granitu w kamieniołomach i podkreśla, że produkcja od czasu wybuchu wojny została znacznie ograniczona z powodu braku pracowników. Prosi też o przekazanie odpowiedniej siły roboczej, która pozwoliłaby wywiązać się z nowego zamówienia.
Proponowano wykonanie pomnika upamiętniającego rotmistrza Thuna z groszkowanego jasnego porfiru śląskiego. Tablica miałaby być z tego samego materiału, opracowana i szlifowana, z grawerunkiem i złoceniem. Cena loco wagon - 2250 koron. Oferta, prawdopodobnie z powodu braku szczegółowego projektu, nie obejmowała wykonania herbu i ornamentyki. Przewidywano, że monter będzie w Limanowej potrzebny przez 10 dni. Jak ponownie podkreślono, przy ograniczonej powołaniami do wojska liczbie pracowników, przedsiębiorstwo nie przyjmuje nowych zleceń, a pomnik mógłby być wykonany dopiero zimą, gdyż na najbliższe 4 miesiące są już podjęte inne zobowiązania.
Odpowiedź na obydwa pisma wyszła do Zuckmantel z Krakowa 28 sierpnia. Potwierdzono możliwość przekazania jeńców do prac przy zleceniach, co nie było niczym nadzwyczajnym, gdyż jeńcy pracujący w KGA byli dość często wysyłani do różnych zakładów pracujących na rzecz budowy cmentarzy lub wynajmowani. Pracowali też przy żniwach (priorytet), budowie dróg i mostów.
Natomiast co do pomnika poinformowano o przeslaniu propozycji rodzinie Thun, oraz o trwającym jeszcze postępowania w sprawie zakupu gruntu, co było przeszkodą do rozpoczęcia prac.

O ile uzgodnienia z Christianem Thunem, projekt i zebranie ofert przebiegało bardzo szybko, to pismo w sprawie wyboru oferty jest dopiero z 26 października, gdyż uzależnione było od zakupu gruntu. Zaakceptowana została oferta firmy Hermann Franke. Jako materiał wybrano więc wolny od wad twardy śląski granit, zgodny z próbką przesłaną wcześniej przez oferenta. Wszystkie widoczne powierzchnie pomnika miały być delikatnie groszkowane, a krawędzie opracowane zgodnie z rysunkiem. Herb i tablicę pamiątkową zamówiono z najlepszego marmuru z Saubsdorf, przy czym szczegółowe rysunki dopiero zamierzano dostarczyć.
W koncepcie pisma termin wykonania i ustawienia pomnika określono na 8 tygodni od daty zlecenia, ale ostatecznie wskazana została konkretne data – 10 grudnia 1916. Jak zaznaczono – na dwa dni przed rocznicą śmierci rotmistrza, co się niezbyt zgadza, ale może chodziło o rocznicę ostatecznego ustąpienia wojsk rosyjskich w tej okolicy. Pomnik miał być przetransportowany koleją do stacji Limanowa, jak zwykle w takich sytuacjach, jako dobro wojskowe bez opłat frachtowych. Na miejscu gwarantowano konieczne materiały na rusztowanie i siłę roboczą. Wyraźnie podkreślono też w piśmie, że firma Hermann Franke zlecenie otrzymuje przy uwzględnieniu przekazanego swego czasu patriotycznego daru, a zarazem pominięto równie dobrą i tańszą ofertę innego przedsiębiorcy. Przy okazji zaproponowano też dostawę granitu na inny pomnik cmentarny.

Problem działki pod obelisk już od dłuższego czasu musiał zajmować KGA. 7 sierpnia 1916 Gustav Ludwig, będący akurat w Landwehr Marodenhaus w Krynicy, napisał pismo, które miał otrzymać do rąk własnych Oblt. Dr. Ludwig Brixel w KGA. Architekt, oprócz informacji o projektowaniu pomnika, porusza też kwestię wygórowanej ceny działki, która ma kosztować 600 koron, podczas gdy normalna wartość takiego kawałka ziemi to według niego 50-80 koron. W tej sytuacji rodzina poległego musi zadecydować, czy poniesie tak wysoki koszt. Sugeruje też możliwość przejęcia ziemi przez władze wojskowe w drodze przymusowej.
https://images81.fotosik.pl/934/007ecf21a1fed6d6med.png
(działka 674, www.geoportal.gov.pl, plik pobrany 18.08.2016)
Sprawa nabycia gruntu nabiera tempa jesienią. W telegramie wysłanym 17 października z dóbr Mělník, Christian Thun potwierdza cenę pomnika i pyta o zakup działki. Na blankiecie telegramu dopisano w KGA „Zakup gruntu Oddział X max. 700 koron” i tej treści informacja została zadepeszowana do Limanowej z nakazem natychmiastowego kupna ziemi i telegraficznego powiadomienia o wyniku.
19 października Oddział Uprzątania Pól Bitewnych w Limanowej powiadamia centralę w Krakowie, że kontrakt dojdzie do skutku w najbliższą sobotę za 620 koron, a pieniądze są już zdeponowane o notariusza.
Z tego samego dnia jest tez notatka, w której przedstawiono problemy z doprowadzeniem kontraktu do skutku.
Grunt miał trzech właścicieli i od dwóch miesięcy trwało postępowanie przed sądem. Sprawa jednak nie mogła być szybko rozstrzygnięta, gdyż zmarł sędzia, a strony nie mogły dojść do porozumienia. Ponieważ nie było zgody na sprzedaż, u notariusza złożono do depozytu 200 koron otrzymanych od hrabiego Thuna i 420 koron pobranych z kasy limanowskiego Oddziału. Sporządzający notatkę Oblt. Šamánek do rozstrzygnięcia KGA pozostawił, czy wykorzystać posiadane pełnomocnictwo Christiana Thuna, czy też zakupić grunt jako dobro wojskowe. Z innej jego notatki (28.11.1916) wiadomo, że notariuszem był Stanisław Gałziński, a Šamánek był pełnomocnikiem na podstawie pełnomocnictwa udzielonego przez hr. Thuna przed tym samym notariuszem.
  • Viktor Šamánek był komendantem Oddziału Uprzątania Pól Bitewnych w Limanowej (po nim funkcję tę przejął Gustav Ludwig). Urodził się w 1882 roku w Prossnitz (Prostějov) na Morawach. Był porucznikiem rezerwy w ołomunieckim 54. pułku piechoty. W Wiadomościach o chorych i rannych z 9 stycznia 1915 odnotowano jego pobyt w szpitalu w Pilźnie, a z kolei w Liście strat z 25 sierpnia 1915 jest informacja o zranieniu. Prawdopodobnie z powodu niezdolności do służby frontowej skierowano go do budowy cmentarzy wojennych. Podobnie było z wieloma innymi oficerami służącymi w KGA, choć chyba tylko Janowi Szczepkowskiemu przydarzyło się, że został postrzelony w pobliżu miejsca, gdzie później powstał jeden z dużych, zachodniogalicyjskich cmentarzy.
    Šamánek był wymieniony w grupie inżynierów i budowniczych w opisie projektu tablicy, jaka miała być umieszczona w monumentalnej bramie gorlickiego cmentarza na Boczoniowej Górce i która w tej wersji nigdy nie została wykonana. Można przypuszczać, że był budowniczym, bo raczej nie pomijano tytułu „Ing.” przed nazwiskiem.
24 października do Krakowa zostaje przekazana wiadomość, iż ziemię kupiono w niedzielę 22 października. Następnego dnia wysłano pismo do hr. Thuna, powiadamiając go o zakupie gruntu i cenie. Jednocześnie poinformowano, że pomnik będzie z twardego, śląskiego granitu, a herb i tablica z marmuru, a więc wybrana była już oferta firmy Hermann Franke. Projekt tablicy powstaje, natomiast konieczny jest dokładny rysunek herbu (w koncepcie skreślono „lub pieczęć”), gdyż przesłany wcześniej odcisk pieczęci nie jest wystarczający. Podano też, że dotrzymanie terminu zakończenia prac, czyli 12 grudnia 1916, zależy od wykonawcy, który ma problemy z siłą roboczą.
25 listopada firma Franke poinformowała o zakończeniu prac nad pomnikiem, przy czym zaznaczono, iż wobec braku szablonu tablicy i herbu nie ma możliwości ich wykonania w terminie. Zaproponowano też, by pomnik został wysłany do Limanowej, a brakujący element zostanie później zamontowany już na miejscu.
Ludwig w notatce służbowej napisał, że dopiero teraz powstaje model naturalnej wielkości tablicy i herbu (zapewne w modelarni KGA na Wawelu), elementy te powinny być wykonane we Friedebergu i wysłane osobno do Limanowej, a w tym czasie pomnik może już być montowany.
Taką też wiadomość wysłano 30 listopada 1916 do firmy Hermann Franke, przypominając jednocześnie o zasadach wysyłki (dobro wojskowe) i konieczności przekazania powiadomienia do Limanowej, by można było przygotować odbiór pomnika.
W depeszy z 4 grudnia Franke informuje, iż z powodu choroby pracownika nie ma kto wygrawerować wieńca laurowego i dopiero za kilka dni można rozpocząć tę czynność. Dlatego lepiej będzie, jeśli wieniec wykona miejscowy rzemieślnik w Limanowej. 6 grudnia z Krakowa przesłano depeszę z wiadomością, iż wieniec ma być wygrawerowany po wyzdrowieniu pracownika, gdyż w Limanowej nie ma do dyspozycji odpowiedniego fachowca. Ostatecznie wieniec nie został wykonany.
Telegram z informacją o wysłaniu pomnika do Limanowej nadszedł z Friedebergu 11 grudnia.
Pomnik zapewne ustawiono w grudniu, gdyż faktura (a miała być sporządzona po ukończeniu zadania) była z datą 31 grudnia 1916, o czym wiadomo z pisma firmy Franke z 25 sierpnia 1917 r. Obelisk nie był jednak ukończony - 8 marca 1917 hr. Thun wysyła z Hotelu Sacher w Wiedniu krótką depeszę z prośbą o szybką informację zwrotną, jak dalece zawansowana jest sprawa pomnika jego brata.
Z odpowiedzi wynika, że tablica nadal nie jest gotowa, a z korespondencji z roku 1918 wiadomo, że na zlecenie firmy Franke wykonywała ją Landesfachschule w Saubsdorf. Można więc przyjąć, że pomnik ukończono między marcem a sierpniem 1917 roku.

Koszt wykonania i ustawienia pomnika przez firmę Hermann Franke wyniósł 2650 koron. Należność ta nie została jednak zapłacona, gdyż zamieniono ją na pożyczkę wojenną w kwocie 2800 koron (po zastosowaniu odpowiedniego przelicznika).
Dopiero 27 sierpnia, zapewne po upomnieniu się firmy Franke o rozwiązanie sprawy zaległej faktury, KGA wysyła do hr. Thuna rozliczenie na kwotę 3801 koron i 23 halerzy, nie obejmujące zakupu działki za 620 koron.
Z zestawienia użytych materiałów wynika, że fundament kosztował 703 korony, w tym cement 40 koron, żwir – 36 koron, piasek 12 koron, praca ludzi – 363 korony, a użycie pary koni -252 korony. W kalkulacji nie różnicowano kosztu pracy ludzi własnych i jeńców rosyjskich (3 korony za godzinę), a koszt godziny pary koni to 9 koron.
Wydatki związane z zakupem i wpisem gruntu do księgi wieczystej wyniosły 98,23 korony, a sam pomnik wraz z kosztami powiązanymi – okrągłe 3000 koron.

Nie był to jednak koniec wydatków Christiana Thuna.
2 maja 1918 roku KGA powiadamia go, iż tablica herbowa pomnika grobowego [sic!] na Jabłońcu jest zniszczona. O sytuacji powiadomiono Ministerstwo Wojny i władze galicyjskie.
Dwa tygodnie wcześniej skierowano do Namiestnictwa we Lwowie obszerną informację o zniszczeniach na cmentarzach wojennych, a jednym z przywołanych przykładów było uszkodzenie pomnika na Jabłońcu. Jak napisano, herb i tablica zostały mocno uszkodzone poprzez wielokrotne obrzucenie kamieniami. Pismo to stało się podstawą stosownego wystąpienia hr. Karla Georga Huyna do wszystkich starostów. Trudno powiedzieć, czy przypadek pomnika hr. Thuna to wandalizm w czystej postaci, czy z podtekstem politycznym. Wszak była to już wiosna roku 1918, a innym przykładem podanym przez KGA było zniszczenie tablicy z napisem (skądinąd błędnie przytoczonym) „Unsere Gräber sollen zu Euch sprechen von unserer Liebe zum Vaterland!”, gdzie akurat w słowie „Liebe” zniszczone były wszystkie litery. Podkreślono też, że wiele cmentarzy, w tym ten na Jabłońcu, zanieczyszczonych zostało ludzkimi ekskrementami.
Warto też może wspomnieć, że brudnopis pisma namiestnika Huyna do starostów znajduje się w aktach KGA, co wskazuje, że tekst zapewne powstał w tej właśnie instytucji.

Christian Thun odpowiedział dość szybko. W liście napisanym ołówkiem na papierze z rodowym herbem (tym razem Feldpost nr 423) z 16 maja 1918 zgodził się na poniesienie kosztów naprawy pomnika. Jednocześnie zasugerował, że wydatki za usunięcie tego rodzaju zniszczeń powinno ponieść starostwo w Limanowej, bo tylko taki radykalny sposób sprawiłby, że sprawcy byliby ujawniani. List zakończył gorzką uwagą, iż smutne jest, że ktoś może niszczyć cmentarze tych, którzy bronili go własną krwią.

Z 27 maja 1918 pochodzi notatka sporządzona przez kapitana rezerwy Ignaza Faigla, działającego w owym czasie w okręgu IX, do którego należał wówczas rejon Limanowej: po konsultacji z firmą H.Franke stwierdza, że herb nie może być naprawiony i konieczne jest zamówienie nowego w Landesfachschule w Saubsdorf.
W cztery dni później zwrócono się w tej sprawie do wykonawcy pomnika. Prawdopodobnie firma Hermann Franke skierowała KGA do swojego podwykonawcy, gdyż 22 czerwca z Krakowa wyszła bezpośrednio do szkoły w Saubsdorf korespondencja z prośbą o wykonanie kopii herbu wg modelu dostarczonego w 1916 roku.
Szkoła w piśmie z 24 czerwca potwierdziła, że może powtórnie przyjąć zlecenie, pod warunkiem dostarczenia wszystkich materiałów. Herb, podobnie jak poprzedni, byłby wykonany przez nauczyciela Heinricha Straussa, przy czym ze względu na wakacje żaden termin nie może być podany. Zasugerowano też, że może jednak firma Hermann Franke ma lepszą propozycję, oraz że szybciej herb mógłby być wykonany przez inwalidów z miejscowej szkoły dla inwalidów wojennych. Pismo podpisał dyrektor szkoły prof. R[udolf] Jüttner.
  • Saubsdorf (Supíkovice), miejscowość położona mniej więcej w połowie odległości pomiędzy Zuckmantel (Zlaté Hory) a Friedebergiem (Žulová), ze względu na wydobycie marmurów nazywana była czasem śląską Carrarą. K.k. Fachschule für Steinbearbeitung, określana też jako Marmorschule Saubsdorf, powstała w 1886 roku i była pierwszą państwową szkołą kamieniarską na niemieckim obszarze językowym. Do likwidacji w 1945 roku wykształciła około 1040 kamieniarzy pochodzących nie tylko z rejonu Sudetów, ale też z wielu innych okolic Europy Środkowej.
    http://www.natursteinonli..._saubsdorf.html
    https://de.wikipedia.org/wiki/Saubsdorfer_Marmor
Ostatecznie 7 lipca 1918 roku KGA wysyła do Christiana Thuna ofertę firmy Hermann Franke - wykonanie zlecenia za 630 koron, bez transportu i montażu.
https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/20101 ... 0a380d10f/
Być może tablica i herb zostały ponownie zamocowane, ale zważywszy, iż działo się to najwcześniej latem 1918 roku, niekoniecznie musiało się udać.
Na słabej jakości zdjęciu herbu z lat 80. ub. wieku widać, że herb zachowany jest w 1/3.
https://images82.fotosik.pl/935/9fcce8a0ac5e85afmed.jpg
W 2006 roku herb wyglądał już tak:
https://images81.fotosik.pl/934/f6494bf356658917med.jpg
a w 2014 roku tak:
https://images82.fotosik.pl/935/a602077afe7913e6med.jpg

W ramach remontu jabłonieckiego założenia cmentarnego w roku 2014 odnowiono pomnik i zrekonstruowano kartusz herbowy na podstawie rysunku dostarczonego przez muzeum w Mělníku.
https://images83.fotosik.pl/933/e59fd0d6eeef0aa8med.jpg
https://images81.fotosik.pl/934/708ee1a0fea5e1cemed.jpg
Podczas remontu usunięto darń i ziemię z podstawy pomnika i odsłonięto napis:
https://images84.fotosik.pl/934/d8b519800d47097fmed.jpg

Na koniec kilka zdań o miejscu pochowania Leonarda Thuna.
O śmierci rotmistrza prasa informowała już 14 grudnia. Podobnie jak innych oficerów (płk. Othmar Muhr, rtm. Eugen von Szántay, rtm. Josef Bernolák, por. Erwin Hartmann, chor. rez. baron Josef Kazy, chor. rez. Heinrich Baron) pochowano go w Tymbarku. Broch i Hauptmann w Die westgalizischen Heldengräber… piszą jednak, iż obelisk na Jabłońcu stanął w miejscu pierwotnego pochówku. Wydaje się to mało prawdopodobne. W Neue Freie Presse w marcu 1915 ukazała się całkiem obszerna relacja jednego z uczestników walk, który opisał (zakładam, że prawdziwie) także okres bezpośrednio po bitwie (pisownia nazwisk zachowana):
Nocujemy w Zamieściu. Zebraliśmy się tu wczoraj. Po drodze pochowaliśmy płk. Muhra, ppor. Mohra z dziewiątego huzarów, rotmistrza Takacsa z dziesiątego. Potem, gdy po południu pole bitwy zostało oczyszczone z Rosjan, pojechał Horthy [płk. István Horthy, dowódca 4. brygady kawalerii- KG] ze sztabem, by przywieźć swoich drogich towarzyszy. Wszystkie zwłoki były obrabowane. Dzisiaj o godzinie 10. był pogrzeb. Janika i Hofera nie udało się odnaleźć [dostali się do niewoli-KG]. Tak spoczęli na jodłowych gałęziach w drewnianych trumnach na cmentarzu w Tymbarku rotmistrz hrabia Thun, podporucznik Mohr, rotmistrz Takacs, pułkownik Muhr, dwaj huzarzy z dziewiątego, a w końcu podporucznik Bauer, porucznik Hartmann, rotmistrz Fejer, chorąży Kazi, rotmistrz Bernolak, rotmistrz Szantay.

Wkrótce zwłoki Leonarda Thuna przewieziono z Tymbarku do Czech i pochowano w rodowej kaplicy grobowej koło wsi Lada (teraz część Milovic), niedaleko zamku w Neubenatek. Pogrzeb odbył się 28 grudnia 1914 roku o godzinie 11.00, a komunikat o jego dacie i miejscu został wydany już 18 grudnia. Zważywszy na wojenne okoliczności, rodzina zadziałała bardzo szybko i skutecznie.

Neoromańska kaplica wybudowana została w 1899 roku przez Christianę Thun jako miejsce pochówku jej męża, przedwcześnie zmarłego Leopolda Bohumila von Thun und Hohenstein. W 1904 roku wojsko przejęło teren na poligon (obecnie po części jest to rezerwat przyrody Pod Benáteckým vrchem), mieszkańców wsi wysiedlono, a tzw. mauzoleum znalazło się w miejscu zagrożonym ostrzałem artyleryjskim. Pod koniec Wielkiej Wojny na koszt władz wojskowych kaplicę grobową wraz z ogrodzeniem oraz zwłoki pochowanych przeniesiono do parku zamkowego w Liblicach. Był to więc trzeci, a jeśli wierzyć Brochowi i Hauptmannowi - czwarty, pochówek rotmistrza. W 1937 roku w kaplicy spoczęła też Christiane Thun.
https://www.google.pl/search?q=Liblice+ ... VYEsdJSAZM:
https://cs.wikipedia.org/wiki/Liblice#/ ... iblice.jpg

W liblickim parku stoi też pozbawiony herbu (a więc podobnie jak do niedawna w Limanowej) krzyż, upamiętniający śmierć Leonarda Thuna z napisem:
Zur Erinnerung an Leonard Reichsgrafen von Thun u. Hohenstein K. u. K. Rittmeister im Husaren Regiment Graf Nadasdy gefallen i d. Schlacht bei Limanova am 11. Dez. 1914
https://www.vets.cz/vpm/21194-pomnik-le ... hohenstein

Trzecim upamiętnieniem jest pomnik poległych w I wojnie światowej, gdzie wśród kilkunastu nazwisk jest też wymieniony Leonard von Thun und Hohenstein.
https://www.vets.cz/vpm/mista/obec/5258 ... p-showPage
http://www.mistopis.eu/mistopiscr/podri ... iblice.htm







DYSKUSJA
DAR, 11.12.2017
Jak zwykle fascynujący i wciągający tekst Brawo KG

Trotta, 12.12.2017
Bomba. To powinno drukiem wychodzić!

Ursus, 12.12.2017
  • Trotta napisał/a:
    To powinno drukiem wychodzić!

O tak...

KG, 13.12.2017
Dzięki.

U mnie już nawet poszło do druku. I to nawet – wykorzystałem uprzywilejowanie – przed zamieszczeniem.

Może ktoś wie, czy w roku 1916 w Limanowej był czynny notariusz Stanisław Gałczyński? Nazwisko w dokumencie archiwalnym jest zniekształcone – coś jak „Galzinski“.

Dopisane 15.12.2018
Prawie równo rok od opublikowania postu otrzymałem informację od p. Karola Wojtasa, historyka i popularyzatora dziejów Limanowej, iż zapis w dokumencie archiwalnym jest prawidłowy - notariuszem w Limanowej był Stanisław Gałziński (akta z okresu 1908-1933). Jest on pochowany na miejscowym cmentarzu. Nazwisko poprawiłem.



Trotta, 13.12.2017

A gdzie poszło?

Ursus, 13.12.2017
W Domowym Biurze, nr 1500/2017 zapewne

Trotta, 13.12.2017
Łeee, nie gadam z Wami

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości