Dziennik z oblężonego Przemyśla (1914-1915)

Publikacje książkowe
Awatar użytkownika
Ursi
Posty: 160
Rejestracja: 18 maja 2018, 16:57
Lokalizacja: Leżajsk (dawniej)
Kontakt:

Dziennik z oblężonego Przemyśla (1914-1915)

Post autor: Ursi » 19 lip 2018, 15:22

Chyba nam umknęło. Dziennik, którego skrót opublikowano już w roku 1994, doczekał się wydania w całości:

Helena z Seifertów Jabłońska
Dziennik z oblężonego Przemyśla (1914-1915)
Przemyśl 2017, s. 633
ISBN 978-83-60374-25-2
cena: 50,00 zł

http://www.pwin.pl/Publikacje/jablonska.html

(za link dziękuję Panu Staszkowi)

Można kupić na allegro (jak też inne pozycje PWIN)
Můj praděda byl voják, který válčil na Piavě.

Stani
Posty: 41
Rejestracja: 13 lip 2018, 22:02

Re: Dziennik z oblężonego Przemyśla (1914-1915)

Post autor: Stani » 19 lip 2018, 22:08

Można kupić,
albo poczytać gratis w oryginale:
Wspomnienia z oblężonego Przemyśla : dziennik prowadzony przez śp. Helenę z Seifertów Jabłońską

https://fbc.pionier.net.pl/details/nnw8qrv

Filipdan
Posty: 4
Rejestracja: 20 wrz 2018, 15:15

Re: Dziennik z oblężonego Przemyśla (1914-1915)

Post autor: Filipdan » 20 wrz 2018, 18:09

Witam. Książkę przeczytałem kilka tygodni temu. Autorka opisuje życie swoje i Przemyśla podczas I,II oblężenia, czasy pobytu wojsk rosyjskich w mieście aż do czasu odbicia Przemyśla z rąk rosyjskich. Bardzo ciekawe studium życia miasta od początku oblężeń do połowy roku 1915. Można wczuć się w nastoje panujące w mieście, stosunek do żołnierzy różnych nacji. Autorka w zasadzie skupia swój punkt widzenia na punkcie widzenia ludności cywilnej. Mniej jest natomiast opisów walk, zwyczajów panujących w fortach itp. Jest to logiczne bowiem Autorka nie brała udziału w walkach. Można jednak wyczytać coś niecoś o walkach w grupie siedliska, bombardowaniach Przemyśla przez samoloty rosyjskie. Tu często pojawia się termin już zupełnie nieużywany na nazwanie samolotu latawiec. Autorka opisuje losy rannych, leczenie w warunkach oblężenia, podaje szczegółowo ceny obowiązujące w Przemyślu, pokazuje stosunek do Rusinów, do jeńców wojennych. Zapiski prowadzone są w zasadzie każdego dnia i jest to bardzo cenne dla poznania życia miasta w warunkach oblężenia. Co jest ciekawe Autorka często opisując zachowanie żołnierzy węgierskich wskazuje na ich negatywne strony, skłonności do kłótni, rabunku itp. Podobnie rzecz się ma co do żołnierzy węgierskich we wspomnieniach tureckiego porucznika Mehmeta Yazmana w jego wspomnieniach " Gdzież jest ta Galicja, Panie dowódco?. Tam również zachowanie węgierskich żołnierzy obserwowane przez tureckich nie jest tak kryształowe jak w naszej wyobrazni.
Reasumując wspomnienia z oblężonego Przemyśla są lekturą zajmującą i bardzo potrzebną na rynku. Dla mnie jedynym mankamentem tych wspomnień są niemiłosiernie długie opisy konfliktu z włskim porucznikiem zakwaterowanym w kamienicy Autorki Cessagrande. Konflikt ten znalazł epilog w sądzie. Zdaję sobie sprawę,żę to wydarzenie było dla pamiętnikarki bardzo ważne lecz po upływie 100 lat czytanie na wielu stronach o tym zdarzeniu zaczyna lekko irytować obecnego czytelnika.
Tekst zasadniczy poprzedzony jest wstępem, opisem budowy twierdzy, oblężeń i losów Autorki.

Stani
Posty: 41
Rejestracja: 13 lip 2018, 22:02

Re: Dziennik z oblężonego Przemyśla (1914-1915)

Post autor: Stani » 20 wrz 2018, 19:47

Filipdan pisze:
20 wrz 2018, 18:09
Autorka często opisując zachowanie żołnierzy węgierskich wskazuje na ich negatywne strony...
4 stycznia 1915 – piątek
...
Małecki opowiadał mi, że
ma takie przykrości w werkach. Rozchodzi się o szalone szko-
dy, które porobili Węgrzy w Krasiczynie w pałacu. Pałac ma być
doszczętnie zniszczony, wyraźnie doszczętnie, gorzej niż tam
mogli gospodarować Moskale...

21 marca 1915 – niedziela
...
Próbowałam rozmówić się z maroderami, poszłam ze stró-
żem, ale z siekierami do nas się stawiają. Rozmówić się też trud-
no, to Węgrzy i Rumuni przeważnie. Wszystko złe, jak wilki
zbuntowani, gotowi się rzucić na człowieka. Szczepy już w ogro-
dzie wycinają, rozbili piwnicę na jabłka. Tam złożone były drzwi
i okna ze strychów i rupiecie. Wszystko wykradli, porąbali, boję
się, że się wezmą do drzwi i okien w pomieszkaniach. Jestem jak
oszalała, strach i zgryzota w nogi mi poszły i krzyże, ból silny,
bezwładność, chodzić nie mogę. Wpadają mi do kuchni i pory-
wają cokolwiek. Drzwi zamykamy, dobijają się, walą, kopią, a ja
muszę ostatni kęs oddać z ugotowanego obiadu. Same piłyśmy
herbatę z chlebem.
Wynik tej nocy był taki, że mnóstwo Moskali poległo, toteż
huk armat nie ustawał noc całą i teraz ciągle straszliwy ogień.
Ulica nasza zapchana końmi prowadzonymi na rzeź. Wszystkie
wybić mają, aby Moskalom nic nie zostało, także automobile po-
niszczą, którymi teraz jeszcze ciągle gonią z rozkazami do we-
rków. Na przedmieściu na dobre rozpoczęła się grabież, rozbija-
nie sklepów i domów, szukanie za żywnością. Już podobno mord
się rozpoczął. Pojąć nie możemy, dlaczego te daremne wystrzały
na werkach. Czy po to, aby Moskale potem więcej się mścili? Czy,
aby koniecznie bunt wywołać?...

2 kwietnia 1915 – piątek
...
O tej nieszczęsnej
wycieczce prawie całej załogi przemyskiej w przeddzień wysadzenia
werków, gdzie przeszło 7000 polegało, to tyle razy słyszałam, że były
to ofiary na rzeź prowadzone. Wydano im kilkudniowe porcje po
kilka konserw, suchary, chleb, dano sporo wina i wódki, czyli upito
dla werwy i powiedziano, że idą się przebić przez dwie armie na Wę-
gry. Ludzie, a przeważnie Węgrzy, upici, maszerując wtedy w nocy,
tak byli rozentuzjazmowani, że śpiewali, krzyczeli hurra, a że byli
wygłodzeni cały zapas na raz w marszu zjedli, tak się każdy cieszył
zapowiedzianą im wolnością. Mieli się też szalenie bić – polegli.
Nie chciałam, nie mogłam dać wiarę tej zbrodni. To zdaje się,
że nieprzyjaciel mniej wziął niewolnika, to coś jak wysadzenie we-
rków, niszczenie broni, wysadzenie mostów, to nie do wiary. Mieli
wyjść trzema drogami z Przemyśla dla zmylenia wroga, ale wszy-
scy schodzili się w kierunku Medyki. Reszta okręgu fortecy była
obsadzona nędznie tylko dla zamaskowania. Tak jak mi porucz-
nik Węgier ocalony mówił na przestrzeni 40 kilometrów był tylko
jeden batalion. Czy mi ktoś uwierzy, że dziś mój rotny (kapitan)
powtarza mi to samo, tylko bardziej szczegółowo. Plan ten u Ku-
smanka, przy jego łóżku w nocy ułożony, rano był znany Moska-
lom. Zgromadzili gros swoich i czekali skryci, przepuścili Honwe-
dów przez pierwszy, drugi i trzeci pierścień i zamknęli. To co uszło
to cud.

27 kwietnia 1915 – wtorek
...
Opowiadano nam w sklepie Piskorza, że w jego kamienicy na Zasaniu nasi
kochani Węgrzy tak gospodarowali, że byki i krowy w pokojach
trzymali i wszystkich obrabowali. Stróżowa z rady powiatowej
opowiadała, że tak bez głowy postąpił Kuczka, iż nie pochował
rzeczy ze skarbca. Wójtowie poznosili puszki z pieniędzmi, także
bardzo cenny sztandar sokoli ze złotymi i srebrnymi gwoździa-
mi, wartości kilkudziesięciu tysięcy. Wszystko zabrali Rosjanie,
...

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości