Pomnik na wzgórzu Kaim. Henryk Nitra czy Karl Korschann?

I wojna światowa (1914–1918)
K.G.
Posty: 100
Rejestracja: 19 maja 2018, 16:16

Pomnik na wzgórzu Kaim. Henryk Nitra czy Karl Korschann?

Post autor: K.G. » 17 cze 2018, 20:44

Post ten był zamieszczony na starym forum Austro-Węgry 18 lutego 2018 r.


KG, 18.02.2018
Jakiś czas temu toczyła się na Forum - w niewielkim gronie i krótko - dyskusja o domniemanej bitwie na wzgórzu Kaim.
http://austro-wegry.info/search.php?mode=results
Na marginesie napisałem wówczas, iż twórcą pomnika na wzgórzu jest Karl Korschann.
https://images83.fotosik.pl/995/f5ddd697b07a6280med.jpg
Nie wzbudziło to polemiki, chociaż w publikacjach z ostatnich lat, a przede wszystkim w internecie, powtarzana jest informacja, iż autorem jest polski rzeźbiarz Henryk Nitra.
„Pomnik wykonano wg projektu Henryka Nitry” – taką zwięzłą informacje znaleźć też można na tablicy ustawionej w 2011 roku na wzgórzu Kaim.
https://images84.fotosik.pl/996/376fa6e39304dd64med.jpg
Na tej samej planszy umieszczono również życiorys artysty:
„Henryk Nitra – rzeźbiarz, malarz, ur. w 1891 r. Szobiszowicach (dziś dzielnicy Gliwic). Służył w armii austro-węgierskiej w Oddziale Grobów Wojennych. Po wojnie studiował w krakowskiej ASP, później w Poznaniu oraz Berlinie. W 1922 r. osiadł w Żermanicach koło Cieszyna (dziś Czechy), gdzie otworzył własną pracownię, a później prowadził (do 1938) małe gospodarstwo w pobliskich Błędowicach. Po II wojnie światowej zamieszkał w Cieszynie, gdzie zmarł w 1948 r. Artysta tworzył rzeźby, meble, sprzęty kościelne, ołtarze; malował w oleju i akwarele. Tematem jego prac byli najczęściej prości ludzie i ich praca.”
Gliwickie Szobiszowice, wówczas w Cesarstwie Niemieckim, niezbyt pasują do życiorysu artysty tak mocno związanego ze Śląskiem Cieszyńskim. Co innego Szobiszowice (Soběšovice, Schöbischowitz), leżące w środku trójkąta Cieszyn – Frydek – Hawirzów, sąsiadujące z Żermanicami (Žermanice, Schermanitz) i odległe o kilka kilometrów od Błędowic Górnych (Horní Bludovice, Ober-Bludowitz).
Drugie proste spostrzeżenie – data urodzenia. Gdy powstawał pomnik, Henryk Nitra miał 24 lata. Z biogramu zamieszczonego w PSB (tom XXXIII, 1978) wynika, że po ukończeniu szkoły powszechnej uczył się 4 lata u majstra rzeźbiarskiego Jana Gawlasa we Frydku, po czym zapisał się do 3 letniej średniej szkoły rzeźbiarskiej w Wałaskim Międzyrzeczu (zapewne chodzi o szkołę rzemiosł / Gewerbeschule, działającą w mieście Valašské Meziříčí /Wallachisch Meseritsch), a następnie pracował w zakładach artystycznych w Wiedniu, Monachium i Morawskiej Ostrawie.
W 1915 roku był więc rzemieślnikiem-rzeźbiarzem bez akademickiego wykształcenia i znaczącego dorobku. Powierzenie mu zaprojektowania tak istotnego, wręcz symbolicznego pomnika, upamiętniającego powstrzymanie wojsk rosyjskich pod Twierdzą Kraków, jest bardzo mało prawdopodobne.
Również w wydanym 20 lat później tomie VI Słownika artystów polskich i obcych w Polsce działających (zmarłych przed 1966r.) powtórzone są informacje o wykształceniu Henryka Nitry. Co ciekawe, autorka biogramu nie znalazła w dokumentach potwierdzenia jego studiów na krakowskiej ASP.
W obu życiorysach nie ma też wzmianki o pomniku na Kaimie.
https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/12554 ... fc82ca1f9/

Tak więc przypisanie autorstwa pomnika Henrykowi Nitrze, podobnie jak ujawnienie wielkiej i krwawej bitwy o wzgórze, która kosztowała życie prawie 3000 żołnierzy, musi być wynikiem dociekań ostatnich lat, których podstaw, co z stwierdzam z przykrością, nie znam.

Jeśli chodzi o bitwę przeciwny pogląd, tzn. że jej nie było, to jest on poparty badaniami, o czym pisze na Forum Trotta:
„Logiczny ciąg poszlak został rozwalony, kiedy udało się ustalić datę powstania okopów na Kaimie - pamiętajmy, że twierdza przynajmniej do wiosny 1915 r. była nadal zagrożona pośrednio i dalej prowadzono prace fortyfikacyjne. Miejsce, gdzie stoi pomnik, znalazło się w 1915 r. wewnątrz pierścienia polowych pozycji twierdzy, ale rok wcześniej było jeszcze poza nim. Wyszły wspomnienia razwiedczików z Czeskiej Drużyny, którzy zapuścili się aż do Bieżanowa i dalibóg nie musieli przy tym przeskakiwać nijakich okopów. Ostateczny zapewne cios zadało odnalezienie dokumentów, z których jak byk wynika, że przeciwnik który (bez wysiłku, bo nie musiał przełamywać żadnych pozycji) zajął Kaim, wycofał się zanim go zaatakowano.
Więcej powinien wreszcie napisać Krakał, bo to on poustalał.”
http://austro-wegry.info/...p?p=84989#84989

Czekamy więc, co na ten i wiele innych tematów opublikuje Krakał. Zanim jednak ogłosi wyniki swoich prac, kilka argumentów natury ogólnej.
W prasie z epoki, o czym zresztą pisałem w powołanym powyżej wątku Forum, brak jakichkolwiek informacji o wielkiej bitwie na obrzeżach Krakowa. Gdyby w pobliżu krakowskiej Twierdzy zabito 2000 wrogów, z całą pewnością wielkimi literami ogłosiłby wiktorię GM. Maximilian von Hoen, wybitny specjalista od propagandy wojennej. Również w relacjach z odsłonięcia pomnika byłby to podstawowy motyw, natomiast gazety niemieckojęzyczne wspominają o Kaimie tylko jako o miejscu, w którym znajdowały się najdalej wysunięte pozycje, co jest zgodne z poglądami wyrażanymi w polskiej literaturze jeszcze do niedawna. Zresztą w przemówieniu komendanta Twierdzy FZM. Karla Kuka pojawiło się określenie, iż Rosjanie zostali zmuszeni do ucieczki ze wzgórza. Inne też napisy byłyby zamieszczone na pomniku.
https://images84.fotosik.pl/996/e1ea6530ea75fb24med.jpg
https://images83.fotosik.pl/995/4e3075199eb6b326med.jpg
W ówczesnej prasie polskiej pisano o „jeneralnej wycieczce załogi krakowskiej”.
I tak np. w „Nowościach Illustrowanych”: „O świcie pułki polskie wypadły niespodzianie i po całodziennej bitwie zajęły wzgórza, obsadzone przez wroga i zmusiły go do ucieczki. Rosyanie zmuszeni byli ustąpić z pod Krakowa, by już więcej w pobliże jego nie wrócić.”
A w „IKC”: „Z brzaskiem dnia wypadły niespodzianie bataliony pułków polskich i po całodziennej morderczej bitwie, wyparły wroga i zajęły krwią ociekłe wzgórze. Od tej chwili Rosyanie cofnęli się z pod Krakowa, by już więcej w pobliże jego nie wrócić.”
Krwawa retoryka jest typowa dla czasu wojny i by ją stosować żadna wielka bitwa nie była potrzebna.
Zwraca uwagę, iż w „Nowościach…” mowa jest o wzgórzach, a więc wyparciu rosyjskich oddziałów z większego terenu, natomiast w „IKC” o wzgórzu, co przy pewnej nieznajomości realiów można zinterpretować jako działania skoncentrowane na małej przestrzeni (może nawet wydzielonej szrankami), gdzie „bataliony pułków” w wyznaczonym czasie i kolejności ścierają się w zwartych kolumnach, walcząc do ostatniej krwi pod bacznym okiem swych cierpliwych dowódców, aż jedna strona wygra w stosunku 2000 : 900.
https://images82.fotosik.pl/998/99db188be2cdb976med.jpg
https://images81.fotosik.pl/997/779e64d2446b0fe6med.jpg
(domniemane pole bitwy, stan luty 2018)

Przypuszczam, że całe nieporozumienie bierze się stąd, iż „bitwa o Kraków” to pojęcie szerokie i nieprecyzyjne, obejmujące w zależności od ujęcia listopadowe albo listopadowe i grudniowe działania na północ jak i na południe od Wisły, które rzeczywiście kosztowały życie tysięcy żołnierzy. Jeśli się jeszcze do tego nie zna zakresu i sposobu działania odpowiednich służb Monarchii, można też uznać, iż na obrzeżach Krakowa pozostawiono liczne groby zabitych, obecnie naruszane przy intensywnym zabudowywaniu wzgórza.
To, czy bitwa była czy też nie, wyjaśni być może także postępowanie prokuratorskie w sprawie naruszeń pochówków, o którym mowa w powołanym powyżej wątku naszego Forum. Wpisałoby się to poniekąd w ogólny trend stosowania prawa karnego materialnego i procedury karnej w rozwiązywanie dylematów historycznych. Zapewne kwestią czasu jest włączenie do programu studiów historycznych przynajmniej zajęć z zakresu Kpk w miejsce niepotrzebnych nauk pomocniczych.

Być może również autorstwo pomnika powinno stać się przedmiotem stosownego postępowania, wszak z jednej strony artysta polski i w dodatku szczery patriota, a z drugiej opcja niemiecka z Brna, a może nawet kosmopolita.
O tym, że autorem pomnika jest Karl Korschann można dowiedzieć się m.in. z relacji IKC:
„Nadzwyczajny pociąg przewiózł uczestników uroczystości do wsi Bogucice, skąd udali się pieszo na wzgórze, na którem znajduje się „pomnik chwały”. Pomnik projektu rzeźbiarza Korschana, ma kształt obelisku, zbudowany jest z żelazo-betonu, wysoki zaś na 13 m. W połowie obelisku, który otoczony jest ogrodzeniem, widnieje napis: 6.12.1914.”
Warto może dodać, że w innej relacji wymieniony jest też nadzorujący wykonanie pomnika - Ldst.Ing. Leopold Eschke z Dyrekcji Inżynieryjnej Twierdzy.

Uroczystości były znaczące.
https://images82.fotosik.pl/998/9e2a035d8d4da9b9med.jpg
(Nowości Illustrowane, nr 51 z 1915r.)
Świadczy o tym nie tylko uruchomienie specjalnego pociągu, o czym wcześniej informowała prasa, ale także obszerna lista uczestniczących osób.
Władze wojskowe Twierdzy, jako inicjatora i realizatora budowy pomnika reprezentowali m.in. dowódca Twierdzy FZM. Karl Kuk, a także FML. Karl von Nastopil, tit. FML. Mieczysław von Zaleski, FML. Dionysius Lörinczy, szef Dyrekcji Inżynieryjnej Obst. Emil Fh. Rohn von Rohnau. Obecny był biskup krakowski książę Adam Sapieha, natomiast pomnik poświęcił proboszcz Twierdzy Feldkurat i.d.R. Anton Biolek w asyście kapelanów wojskowych. Namiestnictwo we Lwowie reprezentował delegat Adam Fedorowicz, natomiast władze miejskie prezydent Juliusz Leo i wiceprezydenci Julian Nowak, Ernest Tytus Bandrowski i Franciszek Maryewski (ostatni burmistrz Podgórza), a powiat wielicki - marszałek Emanuel Winter. Byli też rektorzy krakowskich uczelni - b. rektor UJ prof. Fryderyk Zoll mł., rektor UJ prof. Kazimierz Kostanecki, rektor ASP prof. Jacek Malczewski oraz krakowscy profesorowie medycyny związani ze szpitalnictwem Twierdzy – komendant szpitala klinicznego prof. Bronisław Kader i szef laboratorium epidemicznego prof. Odo Bujwid, a także szef sanitarny Twierdzy dr Heinrich Otto i komendant szpitala garnizonowego nr 15 dr Wladimir Michl.
Obecny był także dyrektor krakowskiej policji dr Józef Broszkiewicz i nadkomisarze dr Leon Tomasik, dr Henryk Jasiński i Józef Warczewski, a także dyrektor kolei w Krakowie Włodzimierz Zborowski. Przemówienia wygłosili, kończąc je patriotycznymi okrzykami: Karl Kuk, Adam Fedorowicz (po niemiecku i po polsku) i Juliusz Leo.

Karl Korschann nie jest artystą specjalnie znanym. Nawet jego nazwisko w różnych publikacjach bywa zniekształcane – Korschan, Koschan, Korschmann.
http://encyklopedie.brna....643&image=18364
Biogram można znaleźć w Allgemeines Lexikon der bildenden Künstler von der Antike bis zur Gegenwart (Thieme&Becker), natomiast późniejszy Allgemeines Künstlerlexikon (AKL) postać tę pomija.

Urodził się w 23.07.1872 w Brnie, uczęszczał do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu a następnie w Berlinie. Był czynny w znanym atelier Edmunda von Hellmera, potem w Muzeum Thorvaldsena w Kopenhadze, a w latach 1894-1906 mieszkał w Paryżu, gdzie odnosił sukcesy jako medalier i rzeźbiarz (m.in. brązowy medal podczas paryskiej wystawy światowej 1900). Potem do roku 1914 tworzył we Frankfurcie nad Menem. Czas wojny opisany jest krótko: 1914/19 przebywał w Krakowie.
Wśród jego prac wymienione są m.in. popiersia księcia Lubomirskiego i Jacka Malczewskiego. Różne secesyjne bibeloty, często sygnowane Charles Korschann Paris albo Ch.Korschann Paris, pojawiają się na aukcjach, uzyskując całkiem spore ceny.
https://pl.pinterest.com/amadoganza/cha ... sculpture/
https://www.invaluable.co...auction-prices/
https://leprincelointain.blogspot.ba/se ... 0Korschann
Karl Korschann jest też w Wikipedii. Okres wojenny opisano szerzej, niemniej są to raczej strzępy informacji niż usystematyzowany opis, a zaczerpnięto je, jak wynika z kontekstu, z pisma artysty adresowanego do Obst. Wilhelma Eisner-Bubny, który wiosną 1917 roku zastąpił GM. Maximiliana von Hoen na stanowisku szefa Kriegspressequartier, propagandowej machiny Monarchii. Miał więc Karl Korschann podczas wojny bezskutecznie starać się o włączenie do grupy artystycznej przy KPQ,, pozostając na służbie w dowództwie Twierdzy Kraków. Był w niej odpowiedzialny m.in. za projekt centralnej grupy pomnika na cmentarzu w Krakowie. Miał też przejąć Oddział Grobów Wojennych Twierdzy, a w związku z likwidacją struktur Twierdzy obawiał się o swą dalszą pracę nad projektem po ewentualnym przeniesieniu do krakowskiej Komendy Wojskowej i działającego w jej ramach Oddziału Grobów Wojennych, czyli instytucji kierowanej przez Rudolfa Brocha.

Z innych publikacji (m.in. ze schematyzmów, w których nazwisko jest pisane z jednym „n”) wiadomo, że Karl Korschann od 1.1.1899 roku był podporucznikiem rezerwy w 2. pułku Landwehry z Linzu i po wybuchu wojny, jako oficer pozostający w ewidencji, został zmobilizowany i skierowany do 27. batalionu piechoty Landsturmu i jeszcze w 1914 roku awansowany do stopnia porucznika. W 1916 roku otrzymał Signum Laudis, w kwietniu 1918 roku awansowano go do stopnia kapitana.

W znanych mi opracowaniach, dotyczących cmentarzy na terenie Twierdzy Kraków Karl Korschann nie jest wymieniany, ale też opierano się głównie na dokumentach Oddziału Grobów Wojennych (KGA) przy Komendzie Wojskowej w Krakowie (MK Krakau), bez dostępu do akt Twierdzy. Zresztą autorzy publikacji nie dostrzegają istnienia w dowództwie Twierdzy komórki, zajmującej się cmentarzami, sprowadzając akcję ich budowy na terenie Twierdzy do działalności oddziału kierowanego przez Rudolfa Brocha. Pewno i na ten temat mógłby coś powiedzieć nasz forumowy kolega, który zresztą od dłuższego czasu milczy.
Nie byłbym zdziwiony, gdyby okazało się, że w projekty cmentarzy powstałe w czasach Twierdzy zaangażowany był właśnie Karl Korschann, zwłaszcza że motywy rzeźbiarskie są częste.

Na kilka dokumentów związanych z Karlem Korschannem natknąłem się właśnie w zasobie Groby Wojenne (KGA/WUOnGW) w krakowskim Archiwum Narodowym.
Najstarszy z nich to pismo w sprawie karnej (znowu kłania się rola postępowań karnych w poznawaniu historii), które prawdopodobnie przez pomyłkę przesłano do dowództwa Twierdzy zamiast do dowództwa krakowskiej Komendy Wojskowej.
Wpływ potwierdza 27.7.1917 Oblt. Korschann, wpisując własnoręcznie instytucję, którą reprezentuje: Oddział Grobów Wojennych Twierdzy Kraków.
https://images82.fotosik.pl/998/9490ea047e4a9173med.jpg
(ANK, GW 12)
Po likwidacji struktur Twierdzy Kraków zadanie budowy cmentarzy zostało przydzielone Oddziałowi Grobów Wojennych przy krakowskiej Komendzie Wojskowej. Powstał wówczas twór o nazwie Kriegsgräber–Arbeits Abteilung Krakau (KGAA), na ogół mylnie nazywanym okręgiem XI.
Jego głównym zadaniem było dokończenie, a w kilku wypadkach wybudowanie od podstaw, ponad 20 cmentarzy w obrębie dawnej Twierdzy, a mocno zaangażowanym w tę działalność był Hans Mayr, którego projekty cmentarzy w Łagiewnikach, przy obecnej ulicy Miodowej oraz w Kocmyrzowie zachowały się w krakowskim archiwum.
Jednym z wykonujących te zadania był Karl Korschann, co potwierdzają pisma z maja i czerwca 1918 roku. Jest to korespondencja wewnętrzna w ramach Oddziału Grobów Wojennych (KGA) przy krakowskiej Komedzie Wojskowej (MKK) i dotyczy jednej sprawy – stworzenia Karlowi Korschannowi warunków do wykonania modelu gipsowego grupy centralnej i fryzu pomnika (wspominanego też w Wikipedii pod hasłem „Korschann”) na cmentarz w Krakowie.
Karl Korchann uzgadnia warunki zakupu 300 kg gipsu w workach w cenie 26 koron za 100 kilogramów na fryz i 2000 kg w cenie 22 korony za 100 kg od firmy Fr. Lenert z ulicy Sławkowskiej 6 (Franciszek Lenert był kupcem i właścicielem kopalni i fabryki gipsu w Płaszowie) oraz przekazania mu do dyspozycji specjalisty od odlewania modeli gipsowych. W piśmie tym wymieniany jest jako siła pomocnicza Inf. Heinrich Nitra, czyli domniemany autor odsłoniętego 2,5 roku wcześniej pomnika na wzgórzu Kaim. W aktach zbioru GW Inf. Heinrich Nitra pojawia się też przynajmniej jeszcze raz – w roku 1916 jako jeden z rzeźbiarzy zatrudnionych w kamieniołomie w Straconce, co jest zresztą kolejnym przykładem na to, że w kamieniołomach Korna i Walczoka pracowali nie tylko, jak się zazwyczaj uważa, jeńcy włoscy.

Na ślady niecmentarnej działalności Karola Korschanna w tamtych latach można natknąć się w prasie.
W wyżej wspomnianych relacjach z uroczystości na wzgórzu Kaim pojawia się informacja, iż po zakończeniu oficjalnej części FML. Karl Nastopil w imieniu załogi wręczył komendantowi Twierdzy Karlowi Kukowi plakietę mistrzowsko wykonaną przez rzeźbiarza, porucznika Korschanna, za którą wyróżniony w serdecznych słowach podziękował wszystkim swoim oficerom i współpracownikom.
Jeśli nie był to pojedynczy egzemplarz przygotowany specjalnie na tę uroczystość, to zapewne w ten sposób rozpoczęto rozpowszechnianie znanej plakiety o rozmiarach 41,5 x 65,5 mm.
https://images84.fotosik.pl/996/a8a2ecfa30701488med.jpg
Karl Korschann jest też autorem wykonanej w 1916 roku plakiety z podobizną arcyksięcia Franciszka Salwatora.
https://images81.fotosik.pl/997/c9f2d0965b2161b2med.jpg
(obydwa zdjęcia pochodzą ze strony https://wcn.pl/shop/browse/28 )
Wiadomo też, że Korschann wykonał też popularny kappen Twierdzy Kraków z wizerunkiem Franciszka Józefa.
https://images82.fotosik.pl/998/122a0d544225bab5med.jpg
Natomiast Wikipedia podaje, że w wiedeńskim Heeresgeschichtlisches Museum znajduje się gipsowa plakieta sporych rozmiarów (średnica 31 cm), przedstawiająca Josefa Rotha von Limanowa und Łapanów.

Karl Korschann był też projektantem i jednym z inicjatorów ustawienia na terenie szpitala garnizonowego w Krakowie, a więc dzisiejszego szpitala wojskowego przy ul. Wrocławskiej (czyli tam, gdzie zmarł Georg Trakl) krzyża z drewna lipowego z kutą w żelazie koroną. Krakowski „Gedenkkreuz im Eisen”, odpowiednik popularnych figur „Wehrman im Eisen”, służył do wbijania pamiątkowych gwoździ.
Być może czas i miejsce były nieprzypadkowe – w styczniu 1915 roku ukazała się informacja, iż pacjentem szpitala garnizonowego w Krakowie był Lt. i d. Evidenz Karl Korschann, urodzony w Brünn w 1872, a służący w 1. kompanii k.k. Ldst.IB. 27.
Uroczystość rozpoczęła się o godzinie 11 w niedzielę 1 sierpnia 1915 roku. Nawiązywała do rocznicy wybuchu wojny i rozpoczęcia przyjmowania przez szpital jej ofiar. Swym protektoratem objęła ją sama Amalia Kuk, żona komendanta Twierdzy. Udział wzięli głównie generalicja i oficerowie wraz z żonami, kilka kompanii żołnierzy, pacjenci szpitala i zaproszeni goście.
Po przemówieniach wzniesiono okrzyki na cześć cesarza Franciszka Józefa i cesarza Wilhelma, po czym chór odśpiewał hymny obu państw, a wbijaniu gwoździ towarzyszyły pieśni patriotyczne.
Jedną z nich była „Die Ehre Gottes”, a więc wiersz Die Ehre Gottes aus der Natur, którego autorem jest Christian Fürchtegott Gellert, z muzyką skomponowaną w 1803 roku Ludwiga van Beethovena.
https://www.youtube.com/watch?v=DajRgvmJTKw
  • Wybrałem wykonanie męskiego chóru bez towarzyszenia instrumentów (Franz Schubertchor z Eisenach i Männerchor der Wartburgstadt, dyrygent Manfred Jäckel), a więc brzmieniowo zapewne najbardziej zbliżone (a może i nie gorsze) do krakowskiego występu chóru podoficerów 15. oddziału sanitarnego.
Jako pierwszy wbił gwóźdź komendant Kuk, potem jego małżonka i kolejne osoby. Musiało być ich sporo, gdyż zebrano 2511 koron, a koszt gwoździa wynosił 1 koronę dla oficerów i 20 halerzy dla manszaftu. Pieniądze przeznaczone zostały po połowie dla Czerwonego Krzyża i na fundusz dla wdów i sierot po poległych żołnierzach.
Na koniec zasadzono pamiątkowy dąb, pod którym zakopany został akt fundacji z podpisami uczestników. Czy jest tam nadal ?
https://images82.fotosik.pl/998/40dc530a2abf7f9dmed.jpg
(Nowości Illustrowane, nr 33 z 1915r.)


Potem rozpętała się dyskusja.

DAR, 18.02.2018
  • KG napisał/a:
    Czy jest tam nadal ?
Pewnie Krakał by wiedział... Niemniej dzięki KG za kolejną, fascynującą podróż w tamte czasy.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość